Ewangelizacja neokatechumenalna

3 lata temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
24min

Dziś podglądamy jak wygląda katolicka ewangelizacja. A przy okazji o tym co to w ogóle jest ta ewangelizacja, po co to jest i jak powinno wyglądać według Biblii. Starałem się ograniczyć własną ocenę do minimum, więc odcinek, mam nadzieję, skłoni do własnych przemyśleń. Jak cały Odwyk.

Dyskusja

niby1
3 lata temu

Święty Paweł nie miał problemu z częstym pisaniem o czystości i życiu małżeńskim. No ale przecież nie o taką czystość chodziło w Biblii... :)

Martin
3 lata temu

Częstym?
O tym to ledwie pary razy jest mowa. Jakby mówił o tym w co drugim wystąpieniu, to wtedy by było często.
Często to on mówił o Jezusie. Albo o prawie.

Wilkowsky
3 lata temu

Nie podoba mi się. Ewangelizacja znaczy. Za dużo ciepłych kluchów w stylu "Pan Bóg chce cię zaprzytulać na śmierć", a za mało mózgu. Czegoś w stylu "Jezus zmartwychwstał - to fakt historyczny. Tu są argumenty."

oscarr
3 lata temu

W całej ewangelizacji liczy się tylko to, że Jezus zapłacił swoim życiem za nasze grzechy i tym samym kupił dla nas życie wieczne - nic więcej się nie liczy i cała ewangelizacja powinna polegać na przekonywaniu ludzi do zaufania Bogu - uwierzenia w tę obietnicę.

To co było w "ewangelizacji" z odcinka nie ma żadnego znaczenia i krytykowanie czy chwalenie tego - to bzdura, nie ma znaczenia. Jezus jak głosił kazanie na górze to raczej ludzie nie śpiewali i nie tańczyli - po prostu go słuchali - więc i tu nie trzeba cyrku, choć może być cyrk - czemu nie.

Ogólnie wiesz Martinie, mam wrażenie, że ty też w tym odcinku zapomniałeś o prawdziwej ewangelizacji. Zarzuciłeś katolikom pustość, nudę, nieatrakcyjność, czepianie się - ale nie wspomniałeś właśnie o tym najważniejszym - o darze życia wiecznego.

niby1
3 lata temu

@Martin
Masz rację, o Jezusie jest mowa w każdym liście Pawła :)
W prawie każdym też (z wyjątkiem jednego lub dwóch) jest mowa o relacjach męsko-damskich, małżeństwie, czystości ciała lub pożądliwości.
Więc może to jednak był ważny element ewangelizacji?

megg
3 lata temu

Martin, jak Cię lubię....
...pleassssse

Nie idź tą drogą...

ps
ludzie nigdy nie byli ...nie są i nie będą "tacy sami".. :)..ale...."to przecież wiesz!"...

Ola-Sandra
3 lata temu

Jak zwykle się czepiasz. Co z tego, że słowa "ewangelizacja" nie ma w Biblii? Powszechnie przyjęta definicja jest taka, że ewangelizacja to głoszenie Ewangelii. Czyli np Odwyk też jest formą ewangelizacji.
Ewangelizacja jednym wychodzi lepiej, innym gorzej. Katolicka prawie zawsze jest drętwa, więc to co pokazałeś na filmie zbytnio mnie nie dziwi.

Martin
3 lata temu

Którą drogą?

niby1
3 lata temu

@Wilkowsky
A propos przytulania!
fbcdn

megg
3 lata temu

Drogą, która wiedzie na manowce...,
ps
Martin, mnie naprawdę to martwi...

Martin
3 lata temu

A no wiesz, każdego coś martwi.
Mnie na przykład martwi twoja interpunkcja. Ale się nie przejmuję. I nie zakładam też wcale, że inność oznacza coś złego. Ani trochę. To właśnie fajne, że inne, bo ciekawe. Byle czytelne było i było wiadomo o co chodzi.

No ja niestety dalej nie wiem, ale to nie przez interpunkcję.

A manowce mają wiele plusów. Święty spokój, nie ma spalin, nie śmierdzi, ptaszki śpiewają, wiewiórki biegają...

Dziś po nich jeździłem rowerem i było pięknie. Polecam.

megg
3 lata temu

Jasne ...jasne....(ja uwielbiam "moją interpunkcję"...sama ją wymyśliłam....czasami mam "... "zasady...te ort. też, a co... :P- ja nie kocham tego świata, ale po coś tu jestem...no to jestem....)
Jak się nie domyślisz...jutro Ci odpowiem...myśl...myśl....na tych manowcach... ;)

ps
ktoś może czytał tę książkę?
"Chłopak który spotkał Jezusa"
Ilibagiza Immaculee
intrygująca historia....tylko nie czytałam książki...nie wiem czy jest godna polecenia.

pps
nie rzucaj się na ludzi...jak "chcą polepszyć innych"..
przecież też nie jesteś Α i Ω ...right?

Grabix
3 lata temu

Z tym komentarzem na temat kolesia co się uzależnił od onanizmu, to przesadziłeś. Ty sam masz jakąś manię w tym temacie, wiesz o tym? Tylko w drugą stronę.

Przecież powoływałeś się ostatnio na film "The Great Porn Excepriment", który mówi o uzależnieniu od pornografii i z którego wynika, że to może powodować poważne problemy psychiczne: prokrastynację, objawy depresji i generalny niechcemisizm. Ten chłopak mówił właśnie o takich objawach, ze za nic się nie mógł zabrać i wszystko olewał, opisywał to co mu się przytrafiło, jest to jak najbardziej możliwe, że doszedł do tego stanu w wyniku tego uzależnienia. A ty od razu musisz wyskoczyć z jakimś komentarzem w stylu, że ma manię, przesadza i ogólnie to mu wkręcili.

To tak jakby alkoholik opowiadał, jak sobie zniszczył życie przez alkohol, a ty byś to podsumowywał, że "No, co za głupek, co on ma za problem z alkoholem, tyle ludzie na świecie pije i nic im nie jest! Wkręcił sobie!"...

Don Camillo
3 lata temu

Widziałem na moim osiedlu taką samą imprezę. Ogólnie daję plusa - to i tak postęp w porównaniu z mszą w kościele. A jeśli dzięki temu paru ludzi odnalazło szczęście i sens życia - to mamy owoce.

Martin
3 lata temu

Grabix, gość mówił nie o pornografii, tylko o masturbacji.
Jeżeli to jest dla kogoś największy problem w życiu, to zazdroszczę, bo to problem, który się rozwiązuje od ręki, uświadamiając sobie jedną rzecz: że TO NIE GRZECH.

To nie sama "operacja" powoduje złe skutki, tylko poczucie winy. To ono wciąga w spiralę wiecznej depresji. Znam chłopaków - i to mnóstwo - którzy sobie robili dobrze wiele razy dziennie i żadnych negatywnych skutków to u nich nie miało. Przeciwnie, psychicznie byli znacznie zdrowsi niż ci, co żyli w ciągłym poczuciu winy.

Porównywanie alkoholu z masturbacją jest raczej głupie, biorąc pod uwagę ile ludzi krzywdzi chlanie a ile walenie. Chlanie niszczy fizycznie i psychicznie i pijaka i jego otoczenie. Walenie niszczy tyle co oddawanie moczu albo picie kawy. Poczucie winy za to niszczy.

I tak to było: gość ma manię, przesadza i mu wkręcili.

To tak jak socjalizm: najpierw tworzy się problemy, a potem bohatersko je zwalcza.

Ja sobie poradziłem ze swoim masturbacyjnym poczuciem winy właśnie dlatego, że ktoś je kiedyś wyśmiał. I po tym się szybko zorientowałem, że robię z igły widły. I cały problem wziął i wyparował. Bo tak naprawdę nigdy go nie było.

Voitas
3 lata temu

No tak. I ten hebrajski klimat piesni i tanca - ostatnio modny bardzo. Szczegolnie wsrod antysemitów dnia powszedniego ;)
Klimat jak na wiecu wyborczym jakiejś partii. Mnie się samo narzuca asło wyborcze: "każdy Jezus jest dobry, ale mój Jezus jest lepszy - więc przyjdź do Jezusa (tego mojego)!
ech... www.youtube.com

Pytajmierz
3 lata temu

@17 Martin
Masturbacja nie jest grzechem, ale pożądanie już tak, a nie słyszałem jeszcze o przypadkach walenia gruchy do widoku łąki i chmurek. Poczucie winy występuje nie ze względu na zakaz tej czynności przez KK, bo znam ateistów, którzy często żałują czasu zmarnowanego na tę czynność i czują się, jak sami to stwierdzają, "jak zwierzęta nie potrafiące pohamować swoich żądz". I myślę, że tu leży problem, że masturbacja - choć nie jest grzechem - jest oznaką słabości i braku kontroli. Ponadto dochodzi kwestia uzależnienia (niektórzy praktykują tę czynność po kilka razy dziennie), a jak wiadomo, żadne uzależnienie nie jest dla człowieka dobre. Nie powiedziałbyś do alkoholika, że nie ma problemu. Tak samo jest z grami komputerowymi - same w sobie nie szkodzą, ale są ludzie, którzy w takim "World of Warcraft" spędzją po 10 godzin dziennie. Mówiłeś kiedyś o zagadnieniu brania kredytu, twierdząc że "jeśli masz do wyboru bycie wolnym a zniewolonym, to wolisz być wolnym" - a pożądanie prowadzi właśnie do samozniewolenia.

„Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą” (1 Koryntian 10.31).

Martin
3 lata temu

A gdzie to w Biblii?
Ja tam widzę, że nie pożądanie jest grzechem tylko pożądanie CZYJEGOŚ jest grzechem.
W 5 Moj 5:21 słowo "jego" występuje 5 razy, a "bliźniego swego" 3. Czasem się zastanawiam ile razy trzeba ludziom coś powtórzyć, żeby zauważyli. Jezus jak mówił o pożądaniu to też wyraźnie o cudzołóstwie mówił, więc o CZYIMŚ, a nie o pożądaniu tak po prostu.

Więc, jeżeli pożądasz sąsiadkę to pewnie, zła rzecz. A jeżeli masz za przeproszeniem chcicę ogólną to nie jest to żaden grzech, tylko oznaka fizycznego zdrowia. W każdym razie nie według Biblii.

Oczywiście, że nikt nie lubi się poczuć jak kawał mięsa. Ale nie widzę tu specjalnej różnicy między masturbacją a wymiotowaniem. Ale to naprawdę aż taki problem zaakceptować, że się ma ciało? Też bym wolał być bytem eterycznym, ale co zrobić?

No i pytanie sobie trzeba zadać takie: czy demonizowanie dość błahej jednak sprawy pomoże jakoś temu, kto ma z nią problem? Czy przeciwnie? Ja mówię, że przeciwnie.

Czy łatwiej wyjdzie z uzależnienia jak usłyszy, że to tak wielki problem?

I jakbyśmy mogli raz przestać to porównywać z alkoholizmem, naprawdę... Miałem we własnym życiu skutki i jednego i drugiego. No nie róbmy sobie jaj.

megg
3 lata temu

Dłuższe uzależnienia seksualne są równie trudne do opanowania jak uzależnienie od alkoholu czy narkotyków. Nałogowiec przestaje być panem swego ciała. Dokąd prowadzi nowy pan? Jak rozwinie się uzależnienie? To przecież nie osoby wolne i odpowiedzialne wykorzystują seksualnie własne dzieci, gwałcą kobiety, korzystają z usług prostytutek, zdradzają nagminnie żony, roznoszą choroby weneryczne, uprawiają różnego rodzaju perwersje itd. To są właśnie niektóre skutki uzależnień seksualnych.

Orish
3 lata temu

A mnie się wydaje, że większość tzw. uzależnień wynika z tego, że ludziom się najzwyczajniej nudzi.

Ella
3 lata temu

Śmiem podejrzewać, że jak ktoś sobie regularnie gruchę strzepie, to nie zabiera się natychmiast za gwałt. Raczej na chwilę się uspokoi. Myślę też, że od masturbacji nie zostaje się gwałcicielem czy zdradzającym żonę. Prędzej uwierzę, że od pornografii.
Uważam też, że poczucie winy potrafi zrobić więcej krzywdy, niż samozaspokajanie się.

Martin
3 lata temu

Też tak śmiem.

Voitas
3 lata temu

@17 Pytajmierz; masz radykalne poglądy, ale nie wierzę Ci, że jesteś zdolny sprostać własnym poglądom choćby w 20% - ja na ten przykład nie byłem i nie jestem zdolny. Ile wspólnego z rzeczywistością mają twoje poglądy? gdzie i w jakiej rzeczywistości żyjesz? W wirtualu? Tutaj w internecie ludziska różnej "maści" maja wreszcie możliwość przedstawiania "siebie' takimi jakby chcieli być, a niekoniecznie jacy są w rzeczywistości. Nie istnieją dwie rzeczywistości - realna i duchowa. Spaja je w całość PRAWDA. Prawdy jeżeli na serio wierzysz Bogu - nie musisz udowadniać mi - udowodnij Bogu! Ja to zrobiłem. Poległem.

Pytajmierz
3 lata temu

@21. Ella
"Myślę też, że od masturbacji nie zostaje się gwałcicielem czy zdradzającym żonę. Prędzej uwierzę, że od pornografii."
No tak, Ella, ale przypominam, że nikt nie "trzepie gruchy" do widoku łąki i chmurek, tylko właśnie do pornografii. Nie ma masturbacji bez pożądania i bez pornografii (taki zabieg stosują tylko "fetyszowcy").

@23. Voitas
Co to znaczy sprostać własnym poglądom? Nigdzie nie pisałem, że nie jestem osobą praktykującą masturbację, jeśli o to ci chodzi. Jak pisałem, nie masturbacja jest problemem, lecz pożądanie (uzależnienie od porno).

Też nie mam pojęcia, w jaki sposób da się z pożądaniem walczyć - co nie oznacza, że nie jest to problemem. A skoro większość ludzi (nawet ateiści) po dokonaniu tej czynności ma wyrzuty sumienia i czuje się jak zwierzęta, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Każde uzależnienie jest złe. Nawet uzależnienie od odwyku. Jeśli nie możemy wygrać z uzależnieniem, to znaczy, że mamy nie zwracać na nie uwagi?

Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale wydawało mi się, że Jezus nakazał narodzonym na nowo porzucić poprzednie życie: rodziny, marzenia, pasje, uzależnienia - po to, by ruszyć za nim i by w całości oddać się Bogu, czy nie tak?

Martin
3 lata temu

Ja nie wiem skąd ten przesąd, że koniecznie trzeba się na jakieś porno patrzeć, żeby sobie ulżyć. No fakt, niektórzy mają trochę problemy ze sobą i inaczej im - za przeproszeniem - nie staje. Ale kupa ludzi nie potrzebuje żadnych wspomagaczy. Kwestia libido i tak dalej.

Erotyka to jeszcze nie porno, nawiasem mówiąc. I to też żaden grzech, że ci się się kawałek tyłka podoba. To nie grzech - to obsesja.

Zresztą sama natura poucza, że to normalne. Jak nie chcesz organizmowi ulżyć, to zrobi to sam za ciebie - i w nocy będziesz miał sympatyczny sen, a rano będzie mokro.

To już by było naprawdę zakłamanie mówić, że świerszczyk na ekranie jest zły, ale świerszczyk w twojej głowie to już OK. Równie dobrze można się potępiać za samo posiadanie penisa!

Pytajmierz, nikt normalny nie ma wyrzutów sumienia po tej czynności. Katolicy je mają, bo się każdego od dziecka indoktrynuje, że seks to BE. Ateiści też na religię chodzili. Ci, którzy nie mieli takiego bombardowania nic sobie z tego nie robią.

Więc poprawię cię, bo się mylisz: Jezus nie oczekuje od nas, że przestaniemy robić kupę, tylko dlatego, że jesteśmy narodzeni na nowo.

Kupa chrześcijaninowi nie przystoi - no to przestańmy srać.

Pytajmierz
3 lata temu

@25. Martin
Zgadzam się, że tyłek może się podobać, pragnę tylko zwrócić uwagę, w jak porąbanych czasach żyjemy. 3 kliknięcia myszką dają każdemu z nas dostęp do filmów z najbardziej pojechanymi opcjami erotycznymi, podczas gdy dla naszych dziadków panie odsłaniające udo w "świerszczykach" wystarczyły do pełni szczęścia.

Naturze bym nie ufał, bo poucza również o tym, że silniejszy zjada słabszego, a jednak w menu dzisiejszych ludzi inwalidzi nie widnieją. Nie demonizuję masturbacji, ale skrajne przypadki uzależnień (których mam sporo, a to jedno m.in.).

I żeby było jasne - nie wypowiadam się jako chrześcijanin, bo nim nie jestem i nigdy nie pisałem, że jestem (za bardzo przywykłem do swoich grzechów i za bardzo siebie nienawidzę, żeby móc podążać za mesjaszem).

Martin
3 lata temu

A to i racja. Za dużo, za szybko i w dupach nam się przewraca. A także w głowach.

No ale o czymś innym tu rozmawiamy.

Natura nie wyrocznia, to prawda. Ale jakie ciało dostaliśmy, takie jest. I póki Biblia jasno nie zabrania, to nie zabraniajmy sami sobie. Nie dlatego, żebym pochwalał to czy tamto, ani zachęcać nie chcę. Przeciwnie.

Ale dlatego, że unikanie tego co się da wzmocni człowieka, ale unikanie tego co niemożliwe złamie go. Ludzie przeżywają rozmaite psychiczne cierpienia z powodu tej nieszczęsnej masturbacji, i ja się też kiedyś do tej grupy zaliczałem. Ale problemem, jak się okazuje, jest nie sama "operacja", bo ona jest tak nieistotna, że w Biblii nawet wzmianki o niej nie ma. Ani "rób" ani "nie rób" - po prostu zbyt błaha sprawa, żeby się nią zajmować.

Nie, problemem jest sam zakaz, nieprawdziwe przekonanie, że to coś złego, jako przejaw seksualności. Że sama seksualność jest zła, poza dozwolonymi obszarami.

A ponieważ to jest duży problem dla wielu, dlatego ja głośno i otwarcie mówię: nie, to nie grzech. Seksualność jest jak jedzenie - ani dobra ani zła. Po prostu jest. Jest dziwna, wstydliwa, piękna. Jedzenie też.

Żeby się uwolnić, trzeba przestać się oskarżać.

Ella
3 lata temu

No widzisz Pytajmierz, tu jest pies pogrzebany, że sam się wkręcasz, a niepotrzebnie. Zacznijmy od tego, że wierzący czy ateista powinien odnaleźć spokój wewnętrzny i zaakceptować samego siebie. Jako wierzący wiesz, że jesteś warty ofiary Jezusa, czyli kochany takim, jakim jesteś, znaczy wyjątkowy. Jako ateista potrzebujesz psychologa, żeby nauczył cię kochać samego siebie. Potępiając siebie będziesz zwalczał wszystkich wokół. Powody się znajdą. Kochając siebie nauczysz się kochać innych. Dawać można tylko to co się ma. Temu nie zaprzeczysz. To zrób coś, żeby pokochać siebie zdrową miłością, nie egoizmem.
Jeszcze w sprawie onanizmu. Onanizowanie się nie jest jednoznaczne z uzależnieniem, uzależnienie nie jest zboczeniem wyrządzającym krzywdę innym. Raczej ludzie nie znajdujący ujścia dla tego rodzaju napięć szukają go w sposób zakazany prawem.
Podam przykład. Pracuję na oddziale zamkniętym z ludźmi upośledzonymi i groźnymi. Prowadzę dla nich terapię zajęciową. W interesie naszych pracowników jest, żeby znaleźli ujście dla swojego podniecenia, inaczej są bardziej niebezpieczni, niż zwykle. Gdzie jest to zło, jeśli sobie zrobią dobrze?

Ryan Gosling
3 lata temu

Z góry przepraszam za obrazowe przedstawianie sytuacji.

1. Jest dwóch chłopów.
2. Oboje mają CHCICĘ.
3. Jeden kończy na chusteczce, drugi na/w partnerce (nie mówię o chęci zrobienia dziecka).

Czym oni się różnią? Jakoś moralnie czy cuś...

megg
3 lata temu

Widzę, że każdy mówi o czym innym...normalne...niestety

Ustalmy, że masturbacja ...to nie grzech...i w ogóle nic takiego...o czym warto się rozpisywać....choć...no co kto lubi...,

ale czym innym jest - uzależnienie od masturbacji, gdyż:

Osoba, która jest uzależniona od masturbacji, nie jest w stanie powstrzymać się od określonego działania i traci nad nim panowanie, onanizując się kilka – kilkanaście razy dziennie. Uzależnienie od masturbacji jest trudnym zaburzeniem, które często wymaga pomocy specjalisty.

i tyle w temacie

Jaki sens ma - "skakanie sobie do oczu"...jak Babcię Kocham ...

że pozwolę sobie...a co :P
z EG
"...
Już każdy powiedział to co wiedział
trzy razy wysłuchał dobrze mnie
wszyscy zgadzają się ze sobą
a będzie nadal tak jak jest

i co ja robię tu /u-u/ co ty tutaj robisz
..."
nie z Biblii, ale z życia!

Ella
3 lata temu

Z uzależnień to paliłam. Nigdy nie udałoby mi się rzucić, gdyby nie każdy mnie się czepiał i dokładał.

Martin
3 lata temu

Ano Ryan, różnica wielka jest.
Jeden na nikogo nie wpływa i to co robi nikogo nie dotyczy. A drugi wręcz przeciwnie.

To jest taka różnica jak między gościem, który sobie zbuduje rower, a potem go na drzewie rozbije, a takim, który weźmie od kogoś rower i sobie nim jeździ.

Pierwszy nikomu krzywdy nie może zrobić. A drugi może.

Albo jakiś lepszy przykład: jeden gość idzie w nocy pod pusty most kolejowy i tam rzuca się, wrzeszczy i klnie. A drugi gość przychodzi do domu i tam rzuca się, wrzeszczy i klnie.

Jest różnica? Kolosalna. A niby robią to samo.

To czego Prawo w biblii zakazuje, to są rzeczy, które jeden człowiek może zrobić drugiemu: nie kradnij, nie zabijaj, nie bluzgaj tatusiowi, nie chciej dla siebie tego, co jest drugiego. Nie ma przykazań typu: "nie pij za dużo kawy, bo to niezdrowe".

Bóg dał człowiekowi mnóstwo wolności. Ze sobą może robić praktycznie co chce. O wiele istotniejsze jest co robi z innymi.

Ella
3 lata temu

Nawet nie zauważyłam, co Ryan miał na myśli, bo dla mnie to chłopie wykazałeś właśnie różnicę!!! Taką logiką dobrniesz szybko do wniosku, że powinieneś się zwalczać. Jeżeli tak zażarcie chcesz walczyć ze swoją płciowością, to czemu nie zaczniesz od innych organów? Potęp żołądek i serce, płuca też.

Crzszmannn
3 lata temu

W Krakowie widziałem coś podobnego. Gadałem z ludźmi tam, co to ogranizowali i fajnie, naprawdę chrześcijańskie podejscie. Tylko nie wiem co o tym myśleć za bardzo. Nagrałem w wakacje odcinek odwyku o tym, że to jest super i powinno być więcej takich akcji. Ale teraz nie wiem. Bardziej bym w internet inwestował i po prostu pomoc ludziom. Ale może mi się zmieni.

Wiem tylko, że u nas w Katowicach, na Stawowej- praktycznie głównej ulicy centrum, jest masa takich ewangelizacji. Tylko problem w tym, że to tak źle wygląda, że zawsze jak gdzieś idę ze znajomymi i są takie ewangelizacje, to zwykle razem się z tego śmiejemy. Uwierzcie mi- żaden z nich by się nie nawrócił dzięki takim rzeczom. Natomiast inaczej jest z rozmowami. Jeżeli z kimś rozmawiam o Bogu, to jest zupełnie inne podejscie...

megg
3 lata temu

No nie byłabym sobą, pomimo, iż ja czasami się nie stosuję... ;P
Jednak warto wiedzieć:

W 2004 roku Rada Języka Polskiego opracowała zasady pisowni słownictwa religijnego.
min
Przy tytułach wielką literą piszemy pierwszy człon, np. Biblia, Mszał rzymski, Kodeks prawa kanonicznego, Psałterz floriański Wyjątek to Katechizm Kościoła Katolickiego ¬–Kościół Katolicki piszemy tu wielką literą, bo jest to nazwa oficjalna). W tytułach ksiąg uznanych w danej wspólnocie religijnej za objawione używamy wielkiej litery, np.: Pismo Święte (ale Pismo św.), Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Stary Testament, Nowy Testament, Księga Liczb, List do Galatów. Przy przekładach Biblii wielką literą piszemy pierwszy wyraz Biblia brzeska, ale Psałterz Dawidów lub Biblia Wujka – drugi wyraz jest nazwą własną osoby. Wyjątek: Biblia Tysiąclecia.
..."

Wiecej: www.wiadomosci24.pl

też poczytam...
;)

Ryan Gosling
3 lata temu

Trochę mój błąd, a to myślę robi różnicę...

Przez partnerkę miałem na myśli ŻONĘ. Kochamy się, jesteśmy sobie przyjaciółmi itd., ale nachodzi mnie po prostu chcica, to czyż wtedy też nie jestem "kawałkiem mięsa" jak ten co się masturbuje?

No, Ella wręcz przeciwnie. To przez co napisałem i teraz piszę chciałem powiedzieć, żeby: "nie zwalczać i potępiać walenia gruchy", a nie: "zwalczać popędy"...

Martin
3 lata temu

Wątpię, żeby ktokolwiek tutaj przejmował się tym, co opracowała Rada Języka Polskiego w kwestii tego jak pisać.

Zwłaszcza, że się nie przejmują tym co opracował papież w kwestii tego w co wierzyć.

zuzel
3 lata temu

To ja tylko dodam, jako że Odwyk jest o Biblii, że kiedyś jak nie było mądrych rad językowych, to Biblia wyznaczała standardy języków.

I tak, to że po niemiecku piszemy rzeczowniki z dużej litery, to jest zasługa Lutra, który przetłumaczył Biblię na niemiecki w czasach kiedy nie było takiego języka jak niemiecki, tylko była kupa różnych dialektów, bardziej lub mniej do siebie podobnych. Luter nie miał słownika niemieckiego, zamiast tego podobno chodził po barach i gadał z prostymi ludźmi, żeby przetłumaczyć Biblię na taki język, żeby był maksymalnie zrozumiały. I do teraz jest uznawany za ojca języka niemieckiego.

Podobnie było z językiem angielskim. Standard języka angielskiego jest postawiony głównie na tłumaczeniu Biblii Króla Jakuba i dziełach Szekspira.

To tyle z ciekawostek co się ostatnio dowiedziałem.

Damian
3 lata temu

Masz jakieś źródła? Aż mam ochotę o tym poczytać.

Ella
3 lata temu

Ryan, bardzo się cieszę, że się myliłam.

megg
3 lata temu

Martin, jak Ci tak wadzę, to mnie zbanuj, będziesz miał spokój ....widzę :P

Co nie napiszę ...to krytyka...czymże sobie zasłużyłam...własnym zdaniem?

To Pan Bóg daje nam wolność...a Ty nie?
ps
soryy...późno już...piszę trochę nie po polsku...ale zapewne RJP tu nie zagląda...choć kto wie....;)

Łukasz
3 lata temu

Jezus mówił coś w stylu "Jak cię to gorszy to se utnij/wydłub, bo lepiej jest wejść do królestwa bez narządu niż do piekła ze wszystkim". Jak czytam Martina i Ellę to zaczynam myśleć, że sobie jaja robił z ludzi, którzy nie potrafią się ze sobą pogodzić. No chyba, że to jedyne wyjście dla nich.

Martin
3 lata temu

Megg, jakbym ja chciał mieć spokój, to bym został urzędnikiem. Ja właśnie lubię jak są różne punkty widzenia. Jak się ludzie nie zgadzają, to rodzi się z tego wiele dobrych zmian. Albo złych. To zależy jakie kto ma podejście do nie zgadzania się.

Krytyka to nie jest kara.

Wolność poglądów nie polega na tym, że ustalamy, że wszyscy mają rację. To nie jest wolność. To kpina z niej.

Więc jak chcesz mieć prawo do mówienia swojej krytyki, musisz też dać prawo innym do mówienia swojej. To nie takie proste, bo człowiek się może poczuć atakowany. Ale to tylko wrażenie. Nieprawdziwe.

Kiedy się boimy ataku, to go często widzimy tam, gdzie go nie ma. Czasem nawet prowokujemy, przygotowując się na wojnę i uciekając, chociaż nikt nie goni.

Ludzie tak mają.

Muszę pamiętać, żeby być trochę łagodniejszym.

megg
3 lata temu

Martin, ja krytyki się nie boję...ale w tym rzecz, że ona stale jest od Ciebie....aż mnie to zainteresowało...ot i tyle.

A to, że z Odwyku wiele się dowiedziałam i dowiaduję...to bezcenne :P

Lubię "rozmawiać" z ludźmi, dla których Bóg wiele znaczy....i dlatego też min. tutaj jestem..

Jakubek
2 lata temu

Szczerze mówiąc nie zebrałbym się na odwagę, aby na osiedlowym skwerze
gadać przez majka do publiczności o moim uzależnieniu od tarmoszenia Wacława.

Człowiek, z którego Martin robi sobie podśmiechujki (zabawne notabene hehe) ,były
onanisto-holik, na taką odwagę się jednak zdobył, gdyż pewnie było to coś
co ewidentnie przeszkadzało temu jegomościowi w życiu i myślę, że ocenianie tego
z własnej perspektytwy jest raczej niesprawiedliwe.

Czy walikoństwo jest grzechem?
Pamiętam jak zaczołem to robić gdzieś koło 10 roku życia.
I pamiętem ,że wtedy w tamtym czasie, miałem poczucie winy. To było pierwsze
poczucie winy jakiego doświadczyłem. Wtedy po procesie bicia niemca,
ukrywałem sie przed rodziną niczym ten Adam z Ewą, gdy zdali sobie
sprawę z tego że są nadzy. Oczywiście poczucie winy szybko sie neutralizowało
aż w końcu absolutnie wygasło, ale może własnie te pierwsze poczucie winy o
jakim wspomniałem świadczy o tym, że walenie gruchy to jednak jest grzech?

Można mówić, że to naturalne, normalne i bedzie się miało rację. Ale może te
"chcice" jakie są w człowieku są powodem dla, którego człowiek jest
skazany na potępienie, dobrze jednak umieć je zwalczać. Nie zawsze oczywiście
bo można to przypłacić zdrowiem psychicznym, ale może czasem warto jednak
powstrzymać się i zamiast sobie strzepać iść i zrobić sobie kanapeczke naprzykład?

I coś z innej beczki. ODwyk oglądam od niedawna i w krótkim czasie obejrzałem wiele,
wiele, odcinków i zauważyłem że często jednak Martinie, robisz sobie takie zabawne
kpiny z kościoła krk (słusznie czy niesłusznie), argumentujesz to solidnie ale jednak,
czasem mam wrażenie , że coś tu jest nie tak. Ale jak na razie sam nie wiem co.

Tak czy inaczej gratuluję świetnego podkastu i życzę dalszych sukcesów.
Pozdrawiam i mam nadzieję , że mój post jest przynajmniej choć trochę zrozumiały.

Podobne odcinki: