Odcinek opiekuńczy

2 lata temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
45min

Bóg kojarzy się często z kimś kto się nami opiekuje i troszczy. Czy to na pewno dobre skojarzenie? Czy z Biblii wynika, że Bóg traktuje nas jak dzieci?

Dyskusja

Sławka
2 lata temu

Martin na końcu odcinka uśmiechnął się!Traktować Boga jak opiekuna-to takie wygodne i daje takie poczucie bezpieczeństwa,którego tak potrzebujemy.Wolę mojego Boga-opiekuna,chociaż trochę jest mi lżej!Chociaż na chwilę...

Soryzabłędy
2 lata temu

Jak zwykle bardzo mądre przesłanie, i tu nie ma co dyskutować. Natomiast zabawne jest jak człowiek dopasowuje rzeczywistość do swoich poglądów. W Twoim wypadku do wolnościowych. Wszyscy żyjemy w tej samej rzeczywistości, Tyle że ludzie mają swoje poglądy które za wszelką cenę starają się odzwierciedlić w rzeczywistości, i tu działa mechanizm samospełniającej się przepowiedni. U wierzących widać to najbardziej.

Biblia jest pełna historii o opiece, wybór jest tylko taki czy będziemy posłuszni czy spotka nas kara. Jak u dziecka. Dziecko może przecież wbrew rodzicom włączyć komputer, tylko że spotka je kara. By daleko nie szukać, Adam i Ewa, bóg postąpił jak człowiek dający psu smakołyk na ziemie,mówiąc nie jedz, po czym patrzył czy pies słucha. Ludzie nie posłuchali więc jak na opiekuna przystało skarcił nas wypędzając z raju.

katol patol
2 lata temu

Obejrzałem, bardzo ciekawy odcinek :)

megg
2 lata temu

"A Bóg zrobił dla człowieka i jego żony (katanot) ubrania
ze skóry i ubrał ich." 1 Moj. 3:21 ....no nie to też nie opieka Boga...no gdzie.. :)

hmmm.. aby mówić o relacjach dzieci z rodzicami.....trzeba być praktykiem, w obu rolach...ale to moje zdanie

Ja myślę, że używając słowa "opieka" mówiłeś o "niewolnictwie" - wtedy mi pasuje:

Opieka – dawanie oparcia, wsparcia, zaspokajanie potrzeb (właściwości ludzkich, będących potrzebą), których jednostka nie umie, nie może lub nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić.

Niewolnictwo – zjawisko społeczne, którego istotą jest stosunek zależności, polegający na tym, iż pewna grupa ludzi (niewolnicy) stanowi przedmiot własności innych osób, grup ludzi (rodzina, plemię, itd.) lub instytucji (państwo, świątynia itp.).

To takie moje "wolne" nocne przemyślenia - po trosze opiekuna, ale i niewolnika :)

Pytajmierz
2 lata temu

@Martin
Nie podoba mi się to, co mówisz. Mój głos wewnętrzny krzyczał przez cały czas trwania odcinka... dlatego boję się, że możesz mieć rację. Szczególnie w kwestii końcowego przesłania - o tym, że w życiu osób przejawiających postawę niewolniczą nic się nie zmienia; żyje się w stagnacji i czeka się na coś, co nigdy się nie wydarzy.

Ale nie dam sobie wmówić, że chaos jest lepszy niż spokój i rutyna.
Dorosłość ssie jajca! Ave dziecinność!

pl.wikipedia.org

Henry
2 lata temu

Witam Martinie , a co ty na to ze człowiek mówi kazania a nie jest pastorem , mało tego człowiek który nawrócił się przez twoja stronę. Ciekawa koncepcja co nie ? ale fajnie że dalej działasz drogi mój bracie . Szczerze Ci powiem że gdybym był pastorem to bym chyba wymagał od moich wiernych aby odwiedzali Odwyk.com i poszerzali horyzonty bo czasami tego bardzo brakuje. :)
Pozdrawiam Cie serdecznie .



A tutaj masz sample :) troszeczkę innego rodzaju kazania.
kosciolodkupiciela.com

Martin
2 lata temu

O, Henryk, fajnie że wpadasz czasem na Odwyk, ale o wiele fajniej, że nie wpadasz, bo robisz coś sam! Chciałbym, żeby wszyscy "tak skończyli". Cieszyłbym się gdyby nikt nie słuchał Odwyku dłużej niż rok czy dwa, bo potem robiłby sam już tyle, że by nie miał czasu!

Człowiek co mówi kazania a nie jest pastorem, to bardzo mądry człowiek. Na pewno to mniej wygodne dla ludzi, bo każdemu cieplej jak ma swoją panią przedszkolankę, ale ja nie sądzę że powinno nam być cieplej. Mamy wszyscy szukać jak służyć innym, a nie szukać dla siebie świętego spokoju.

Hihi, Pytajmierz zawsze wesoły.

Megg, prezent to jeszcze nie opieka. Ten sam Bóg co dał ubranie, chwilę wcześniej wyrzucił ich z domu - ładny mi opiekun!

A to jeszcze jedną rzecz do zastanowienia się dam: pamiętasz przypowieść o talentach? Jezus pokazał Boga jako przedsiębiorcę, który daje i wymaga, a nas jako pracowników, którzy mają robić swoje i dać zysk.

Takiego Boga nam Jezus pokazał (w tej historii), ostrzegając i przypominając, że życie z Bogiem to nie jest przedszkole - to przede wszystkim robota.

Jesteśmy robotnikami w tej firmie, a nie dziećmi w pałacu, pod wieczną opieką. Tu nie niebo. Jeszcze.

Tak tylko przypominam...

Skalagrim
2 lata temu

Studium biblijne na którym mamy z góry wnioski wyciągnięte przed omówieniem tego tematu jest zwykłą propagandą! Ciesze się że trafiłem na takich ludzi (kościół) gdzie szukamy w oparciu o biblie, i swoje doświadczenia właściwych wniosków do każdego tematu (dopuszczamy że możemy sie nie zgadzać ze sobą).

Co do tematu głównego odcinka:
Bóg jest moim zdaniem opiekunem, ale tak jak dobry ojciec dopóki widzi że swoje zabawki możesz pozbierać samemu na nic zda się płacz i głośne domaganie się pomocy. Dopiero kiedy sytuacja nas przerośnie zainterweniuje.
Jest to zdrowe podejście względem nas bo właśnie pozwala się nam uczyć i rosnąć.

I jeszcze jedna dygresja odnośnie kościołów, po tym odcinku rzuciło mnie sie w oczy że zbór, wspólnota (lub po prostu kościół katolicki) stał się bożkiem. Takie miejsca pachną obłudą bo nic tam już nie zyskują ale są tam bo jest opieka nad nimi, bo tam jest łatwo.. wystarczy przyjść i zgodzić się z tym co nam powiedzieli że tak mamy robić.

Z mojego doświadczenia: Życie z Bogiem raczej nigdy nie bedzie łatwe ale za to ile daje wolności i satysfakcji :)

mati48
2 lata temu

new.livestream.com
To zobacz sobie tu :D

megg
2 lata temu

Martin,
Tu chyba nie chodzi o opiekę ...a styl życia...
Przedsiębiorcą?...czy aby na pewno o to Jezusowi chodziło?...
mam pewne wątpliwości...
może to moje "błędy" w myśleniu...biorę to pod uwagę...ale..

A oto podszedł do Niego pewien człowiek i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” Odpowiedział mu: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania”. Zapytał Go: „Które?” Jezus odpowiedział: „Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego biźniego, jak siebie samego!” Odrzekł Mu młodzieniec: „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

(Mt 19,16-22)

Martin
2 lata temu

Dalej nie widzę w jaki sposób "przyjdź i chodź za mną" pokazuje Boga jako opiekuna. Jako przewodnika, tak. Jako wymagającego od nas różnych rzeczy? Na pewno. Ale gdzie tu Bóg - babysitter?

megg
2 lata temu

Martin...późno już...wiadomo...
ja nawiązałam do tego...że mamy być przedsiębiorcami...
ale ok...już doczytałam...to Bóg jest "przedsiębiorcą"...a my robotnikami :))
moja pomyłka...
a co do opieki...ja skończyłam temat...chyba :)
dość samodzielna jestem od dawna...nie zawsze mi to na dobre wychodzi...ale fakt jest faktem, że miło by czasami było takie "skóry" dostać ...no czemu nie :P

Stefan.
2 lata temu

Dlaczego zostało powiedziane w tonie pejoratywnym, że pracodawca ma zapewnić BHP? Przecież to dobrze, że to on ma to zapewnić. Dając prace daje też swoje zaplecze techniczne do dyspozycji. Jeśli jego maszyny są niebezpieczne a warunki pracy też pozostawiają wiele do życzenia to niby kto ma to poprawić? Pracownik? Jego umowa nie obejmuje naprawiania i modernizowania, jego umowa obejmuje wykonywanie zadań na udostępnionym sprzęcie. Chyba umowa stanowi inaczej. Dlatego narzekanie na przymus dbania o swoich pracowników uważam za nietrafione. Wiadomo jacy ludzie są, każdy idzie po minimum. To by się nie skończyło dobrze dla pracowników. Wystarczy cofnąć się do czasów kiedy powstawały wielkie zakłady przemysłowe i nikt nie dbał o to co ci ludzie wdychają, czy coś piją, czy robią przerwy itp. Moim skromnym zdaniem niektóre stwierdzenia Martina są znakomite, jednak są też takie, które cofają społeczeństwo do "średniowiecza".

Martin
2 lata temu

W sumie racja z BHP. Niech zapewnia bezpieczeństwo, to jego zabawki.

Niech dba, ale nie rozumiem po co przymus. Pracodawca sam wie, że lepiej jakby maszyna nie obcięła nikomu głowy przez jego zaniedbanie. Więcej, wie o wiele lepiej niż ustawodawca, co jest ważne a co mniej ważne, bo to jego firma, jego maszyny i jego odpowiedzialność, a nie urzędnika z Warszawy.

Pracownik jest tak samo wolną stroną jak i pracodawca przy zawieraniu umów. Jeżeli nie chce ryzykować zdrowiem, to nie można go do tego zmuszać. Ale jeżeli chce ryzykować, czy nie powinien mieć do tego prawa?

Dlatego dobrowolność umów wystarczy. Nadmierny przymus dla pracodawcy będzie też niekorzystny dla pracownika. Przecież każdy z nas sam wybierze dużo lepiej co dla niego korzystne niż urzędy.

Jedyne co musi mieć miejsce, to jasne, czytelne, prawdziwe informacje.

Takie stwierdzenia cofają nas na pewno, ale nie do średniowiecza, tylko do czasów, kiedy realny wzrost gospodarczy wynosił 10-20%, a nie -0.5%.

Co do wielkich zakładów, gdzie "nikt nie dbał", powielasz tu propagandę z PRL-u. Historia pokazuje co innego: kapitaliści XIXw. często bez żadnego przymusu państwa stawiali pracownikom szkoły, domy, szpitale itd.

Stefan.
2 lata temu

Zgadzam się z tym, że urzędnikom się "w du..ch poprzewracało" i chcą stać na straży wszystkiego i wszędzie. To jest niewolnictwo i kula u nogi dzisiejszego społeczeństwa.

Z drugiej strony obserwując ludzką tendencję do minimum bałbym się o to co mi zafunduje pracodawca, jeśli będzie miał całkowicie wolną rękę. Np. na co dzień miałem okazje obserwować jak się pracuje w stolarniach, czyli takie małe biznesy, tam urzędnicy aż tak się nie wgłębiają co się dzieje. Więc można powiedzieć, że mają wolną rękę. Efekty: pełno maszyn samoróbek i lakierni bez wyciągów. Czym to skutkuje: tym, że ci ludzi będą zatrudniać i w sumie truć swoich pracowników... czyli załóżmy po 30 latach większość zatrudnionych jest już poważnie chora. I nie miałbym nic przeciwko temu gdyby nie to że jest NFZ i ZUS i będzie im trzeba pomagać siłowo.

W skrócie jak ja to widzę. Ponieważ wpadliśmy w system, w którym każdy jest powiązany z każdym, zatem należy się spodziewać, że ludzie będą naciskać aby ten kto stoi na straży tego powiązania (państwo) wymusił na innych coś co nie będzie ich np.obciążało finansowo. Np. bardzo wysokie wymogi dla osób pracujących z radioaktywnymi materiałami żeby ich później nie leczyć.

Martin
2 lata temu

Pracodawca nigdy nie ma "całkowicie wolnej ręki", nikt nie musi u niego pracować. Jak uważasz, że pracodawca ma władzę dyktatora to zostań pracodawcą.

Dlaczego ludzie tak rzadko myślą w dłużej perspektywie? Ustawą nie da się obejść matematyki. Mały biznes musi oszczędzać na początku, bo nie urośnie. Nie da się uniknąć tego, że początki są trudne, niekomfortowe, mniej bezpieczne, że trzeba pracować dłużej i za mniej. Jeżeli się zmusi małe stolarnie do zapewniania tego co duże, to efekt będzie tylko taki, że te małe w ogóle nie powstaną.

Ten etap bogate kraje Zachodu przechodziły dawno temu, a Chiny przechodzą teraz. Na szczęście mieli wtedy mało regulacji, więc przeszli go szybko. Małe warsztaty urosły w duże to teraz ich stać na poprawę bezpieczeństwa. W Chinach poprawiają się warunki pracy bardzo szybko, ale to się nie dzieje z dnia na dzień.

Jedyny wybór mamy taki: po 30 latach mały warsztat albo się zmieni w duży, bo rynek dojrzeje i urośnie, albo będzie dalej mały, bo regulacje nie dadzą mu się rozwijać.

Brak wyobraźni powoduje, że ludzie wybierają to drugie, bo myślą nie o tym co będzie za parę lat, tylko o tym, żeby dziś było super.

Sorry, nie będzie od razu super.

Ella
2 lata temu

Kiedy słuchałam Miodka, często mówił o tym, że język jest żywy, a znaczenie słów ulega zmianie, odbiega od pierwotnego. Może i w wypadku opieki tak jest, bo moim zdaniem opieka nad dzieckiem ma za zadanie jego dojrzałość i samodzielność. To nie jest tak, że opiekun ma zapewnić dziecku komfort, wygodę, luksus tylko dlatego, że jest opiekunem.
Niedojrzałość rodziców spowodowała, że zamiast dać dzieciom możliwość robienia doświadczeń, aby te mogły się uczyć, "kupują" je sobie. Stąd pojęcie opieki u młodych zmieniło znaczenie, a państwa opiekuńcze i przerost prawa, które reguluje wszystko, co się da, dały dzieciom poczucie, że im się wszystko należy, a od nich nie można wymagać.
Moje pokolenie ma jeszcze inne podejście. Osobiście przekładałam sobie Boga na idealnego ojca i nigdy nie był tym, który pozwala mi popaść w opały, aby mnie z nich ładnie wyciągnąć, ale po to, bym sobie umiała poradzić i zdobyła doświadczenie. Oczywiście w sytuacjach niebezpiecznych dla życia reaguje. Tego może nie da się tak dosłownie przenieść, ale żyjąc z Bogiem możesz zawsze, w każdej sytuacji do niego się zwrócić.

Martin
2 lata temu

Ja myślę, że Miodek ma rację. Czy to słowo ewoluowało, nie wiem, ale dzisiaj opieka nie zawiera w sobie rzucania wyzwań ani uczenia samodzielności. Bo takie rzeczy wymagają pewnej równości, szacunku do indywidualizmu tej drugiej osoby, a relacja opieki się z tym kłóci. Cała opieka właściwie sprowadza się do dbania o bezpieczeństwo.

Zastanawiam się czy kiedykolwiek było inaczej. Może. Jak porównam ile sam mogłem robić jak byłem mały z tym co dzisiaj dzieciom wolno, to chyba mi zostaje stwierdzić, że rodzice w ogóle się mną nie opiekowali. Według dzisiejszych standardów.

Sunny
2 lata temu

Odcinek opiekuńczy stał się równie interesujący poza nakręconym materiałem. Przeczytałem każdy z wpisów. Nikt nie wspomniał o kieszonkowym UE z którego będziemy się rozliczać przez lata.

"Niedojrzałość rodziców spowodowała, że zamiast dać dzieciom możliwość robienia doświadczeń, aby te mogły się uczyć, "kupują" je sobie."

W porównaniu z zachodnioeuropejskim rynkiem jesteśmy dokładnie w tym miejscu, gdzie chcieli byśmy byli. Jednak czy jest tak do końca? Standardy firm prawie osiągnięte. Poziom życia pracowników niekoniecznie. Znam przykłady przedsiębiorstw, które zamiast wysłać pracowników na szkolenia, "wyremontować" wygląd firmy na wzór sąsiadów z zachodu, wschodu, południa lub północy, odświeżyć swój produkt i wejść na szerszy rynek, to co zrobili? Położyli sobie kafelki i pomalowali stare budy, a za właściwe pieniądze kupili sobie nowe samochody, sprzęt RTV i zaczęli budować domy jednorodzinne.

Sunny
2 lata temu

Obrazując nico dokładniej inny przykład mogę przedstawić losy pewnej restauracji, która nie miała prawie wcale klientów prócz rodziny i sąsiadów, a istnieje od wielu lat. Na starcie za pieniądze z UE mieli utrzymać się przez rok, aby nie musieć ich zwracać (gotówkowego dofinansowania). Mąż właścicielki pracował wtedy (teraz nie znam ich losów) w innej prywatnej firmie i wraz żoną kupili lokal i wyremontowali go od podstaw. Gotówka zamiast pójść na comiesięczne wypłaty dla żony poszła w całości na wykupienie zadłużonego lokalu. Mąż po pracy wykonywał popołudniami gruntowny remont i tak przez cały rok. Dzień w dzień drobne kucia, szlify i naprawy. Żona w tym czasie kończyła kurs językowy i zaczęła uczęszczać do szkoły restauratorów. Po roku mieli już własną restaurację, w której stołowała się cała ich rodzina i jak wspomniałem sąsiedzi. Moim zdaniem była to udana inwestycja i dobry przykład.

ps.
Te ograniczenia w wpisywanych znakach nie są tak męczące przy krótkich wypowiedziach, ale od czego mam notatnik :)

Podobne odcinki: