Skąd się wzięła Biblia

8 lat temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
66min

Odcinek pierwszy nowego Odwyku - w którym mówię o Biblii: skąd się wzięła, czy jest wiarygodna i po co właściwie ją czytać. Oprócz tego: o kościołach, o tłumaczeniach, o rozumie, o skakaniu przez okno i o Mormonach.

Dyskusja

Sebeq
8 lat temu

Hahah! Pierwszy xD

Mateusz
8 lat temu

O. Wchodzę sobie na Odwyk, żeby ponarzekać, że Martin częściej nagrywał jak był programistą, a tu niespodzianka.

Drugi!

Kasper
8 lat temu

Wybitny odcinek. Gratulacje Martin! Bardzo konkretny i rzeczywiście powinien być jako pierwszy, bo poprzednie wychodzą właśnie od niego :)

ostojan
8 lat temu

Od miesiąca słucham Odwyków, ale dziś pierwszy raz słuchałem odwyku "świeżego"! Jestem z tego powodu szczęśliwy, zwłaszcza że od tygodnia jestem chory, a tak to przynajmniej nowego Odwyku sobie posłucham ;)

Jarek z Torunia
8 lat temu

:) powrócił :)


P.S.
odsłuchany

Jarek z Torunia
8 lat temu

moze RSS (iTunes) do "videcastow" Odwyk ??

Michał
8 lat temu

Nareszcie, kolejny odcinek :) A biblia tysiąclecia była wydana w 1966, na tysiąclecie chrztu polski.

Rafał-72
8 lat temu

apropos bezkrytycznego podejścia dowcip mi się przypomniał

- a ty wiesz, że nasz Rabin to święty człowiek? Jemu codziennie ukazuje się sam Bóg!

- skąd wiesz?

- sam Rabbi mi powiedział!

- a skąd wiesz, że nie kłamie?

jak śmiesz oskarżać człowieka, któremu ukazuje się Bóg o kłamstwo!!!

Suszarka
8 lat temu

Biblia została spisana tysiące lat temu - ok.
Jest księgą historyczną, zgadza się z innymi dokumentami historycznymi - ok.
Biblia dowodzi, bo opisuje, istnienie Boga, jego relacje z ludźmi, jego przesłanie, historię Jezusa i zbawienie - ok.
Zgadzam się z głównym przesłaniem.
Nie zgadzam się za to z fundamentalizmem biblijnym, czyli wyciąganiem daleko idących wniosków z Biblii na podstawie szczegółów, poszczególnych wybranych zdań, pojedynczych historii, czy przypowieści.
Na przykład: wyciąganie z historii Onana daleko idących wniosków jak powinien wyglądać seks, snucie teorii na temat końca świata na podstawie Apoklipsy, rozstrzyganie czy Jezus miał żonę, czy nie itd.
Z resztą wydaje mi się, że nie o to chodzi. Nie chodzi o szczegóły.

Martin
8 lat temu

No ja też się nie zgadzam z wyciąganiem daleko idących wniosków, które nie mają uzasadnienia w samej Biblii - jak np. z tym Onanem szanownym.

Ale to nie jest fundamentalizm biblijny.

Fundamentalizm to jest po prostu trzymanie się Biblii. A to co opisałeś to jest właśnie NIE trzymanie się Biblii, tylko naciąganie jej do własnych założeń. Nie wiem jak to nazwać, ale na pewno to nie jest fundamentalizm.

Seto
8 lat temu

Nareszcie kolejny odcinek. Trochę przydługi, ale ogólnie to dobrze wyszedł.

Michał
8 lat temu

Dzięki za nowy odcinek. Ogólnie fajny, szczególnie końcówka o potwierdzaniu Biblii przez Autora. Mam jednak małe ale - jest podstawowa różnica między Biblią katolicką a protestancką - odrobinę inny dobór ksiąg. Jeszcze inaczej wybrały sobie niektóre kościoły wschodnie i ortodoksyjne. A to, że Żydzi nie uznają NT to sprawa jasna, ale ich skład ST też różni się od części chrześcijańskich. Nie wiem też jak to jest z różnymi odłamami judaizmu. Jakbyś kiedyś coś napisał lub nagrał na temat skąd się te różnice wzięły, o co tu naprawdę chodzi i czym się kierować w wyborze, byłbym wdzięczny. Trudno znaleźć coś obiektywnego na ten temat, bo wiadomo: każda religia uważa że "moja racja jest najmojsza :)

dzinsy123
8 lat temu

Martin!!! A właśnie nagrałem o tym odwyk :( Ech..spóźniłem się...
Może jeszcze wezmę w kupę trochę poglądów i coś zbiorę. Jak się będzie coś powtarzało z innymi odcinkami to mnie nie zakatrupisz co?

Marcin
8 lat temu

Akurat dziś rano pomyślałem sobie, że fajnie jak by powstał odwyk o Biblii i jej wiarygodności. Wchodzę na odwyk i.. Tadam! Jest.
Ostatnio natrafiłem w Internecie na zarzuty wobec prawa mojżeszowego, jakoby były one kopią kodeksu Hammurabiego. Faktycznie, niektóre są prawie identyczne. Ich podobieństwo jest tak duże, że zdrowy rozsądek podpowiada, że jedne są kopią drugich. Np. "Gdy mężczyźni bijąc się, uderzyli kobietę brzemienną, powodując jej poronienie, ale bez jakiejkolwiek dla niej szkody, to winny ukarany zostanie grzywną, jaką wyznaczy mu mąż tej kobiety, a uiści ją za pośrednictwem sędziów polubownych. Jeżeli zaś poniesie ona dalszą szkodę, wówczas da życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę, noga za nogę, oparzenie za oparzenie, rana za ranę, siniec za siniec" (Wj 21. 22?25) To tylko jedno, a takich podobieństw jest więcej. Biorąc pod uwagę, że kodeks został znaleziony w oryginale, wyryty na stelli pismem klinowym, raczej trudno podważyć jego autentyczność. A datowany jest na XVIII wiek przed Chrystusem. Porównując te daty ze ST, którego najstarsze fragmenty zostały prawdopodobnie spisane w XII w p.n.e., raczej łatwo zauważyć, że jest dość prawdopodobne, że to prawa ST zostały częściowo skopiowane z praw Kodeksu Hammurabiego. A to z kolei podważa ich pochodzenie od żydowskiego Boga.
Co o tym sądzisz, Martin?

Marcin
8 lat temu

Trochę mi się obciął cytat. Powinno być:
"1. Jeśli syn uderzy swego ojca, obetną mu rękę (nr 195).
Kto uderzy swego ojca albo matkę swoją, poniesie śmierć (Wj 21. 15).
2. Jeśli obywatel ukradnie drugiemu mieszkańcowi dziecko, zostanie zabity (nr 14).
Kto porwie człowieka i sprzeda go, albo znaleziono by go jeszcze w jego ręku, winien być ukarany śmiercią (Wj 21. 16).
3. Jeśli obywatel uderzy drugiego mieszkańca w kłótni i go zrani, przysięgnie: „Nie uderzyłem go rozmyślnie" zapłaci koszt leczenia (nr 206).
Kto by w kłótni uderzył bliźniego kamieniem albo pięścią, ale go nie zabił, tylko zmusił do pozostania w łóżku, to gdy ten wstanie i będzie o lasce chodził na dworze, ten, który go uderzył, będzie wolny i tylko mu wynagrodzi przerwę w pracy, i dołoży starań, żeby go wyleczyć (Wj 21. 18?19).
4. Jeśli obywatel uderzy córkę drugiego obywatela, a ona poroni, zapłaci dziesięć szekli srebra za jej poronienie. Jeśli w wyniku tego kobieta umrze, zabija jego córkę (nr 209, 210).
Gdy mężczyźni, bijąc się, uderzyli kobietę brzemienną, powodując jej poronienie, ale bez jakiejkolwiek dla niej szkody, to winny ukarany zostanie grzywną, jaka wyznaczy mu mąż tej kobiety, a uiści ją za pośrednictwem sędziów polubownych. Jeżeli zaś poniesie ona dalszą szkodę, wówczas da życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę, noga za nogę, oparzenie za oparzenie, rana za ranę, siniec za siniec" (Wj 21. 22?25).
5. Jeśli obywatel wybije drugiemu obywatelowi oko, wybiją mu oko. Jeśli obywatel złamał drugiemu obywatelowi kość, złamią jego kos. Jeśli obywatel wybił drugiemu obywatelowi ząb, jemu wybiją jednakowy ząb (nr 196, 197, 200).
Oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę, noga za nogę" (Wj 21. 24).
6. Jeśli wół ubodzie idącego drogą obywatela i spowoduje jego śmierć, to w tym wypadku nie ma kary. Jeśli wół należał do obywatela, który został ostrzeżony przez władze, że jego wół może ubóść, a on nie spiłował mu rogów ani nie trzymał go w zamknięciu, a wół ubodzie obywatela i spowoduje jego śmierć, wówczas zapłaci pół miny srebra [30 szekli] (nr 250, 251).
Jeżeli wół pobódł mężczyznę albo kobietę na śmierć, to wówczas wół musi być ukamienowany, lecz nie wolno spożyć jego mięsa, właściciel zaś wołu będzie wolny od kary. Gdy jednak wół bódł od dawna, i zwracano uwagę na to właścicielowi, a on go nie pilnował, tak iż wół zabiłby mężczyznę lub kobietę, to nie tylko wół winien być ukamienowany, ale także i właściciel jego poniesie śmierć. Gdyby zaś nałożono na niego okup, to da jako okup za swoje życie tyle, ile na niego nałożą. Jeżeliby zaś wół pobódł chłopca lub dziewczynkę, to też winno się postąpić według takiego samego przepisu. Gdyby zaś wół pobódł niewolnika lub niewolnicę, jego właściciel winien wypłacić ich panu 30 sykli srebrnych, wół zaś będzie ukamienowany" (Wj 21. 28?32).
7. Jeśli obywatel ukradnie wołu lub owcę lub osła lub świnię lub łódź, jeśli jest to własność świątyni lub króla, zwróci trzydziestokrotnie. A jeśli jest to własność poddanego, zwróci dziesięciokrotnie. Jeśli dopuszczający się rabunku nie ma z czego zwrócić, będzie ukarany śmiercią. Jeśli obywatel dopuści się rabunku i zostanie złapany, poniesie karę śmierci (nr 8, 22)"
Nadmienię jeszcze, że tekst pochodzi z artykułu w FiM, zatem może być nieco stronniczy.

Kylu
8 lat temu

6. Jeśli wół ubodzie idącego drogą obywatela i spowoduje jego śmierć, to w tym wypadku nie ma kary. Jeśli wół należał do obywatela, który został ostrzeżony przez władze, że jego wół może ubóść, a on nie spiłował mu rogów ani nie trzymał go w zamknięciu, a wół ubodzie obywatela i spowoduje jego śmierć, wówczas zapłaci pół miny srebra [30 szekli] (nr 250, 251). Komu zapłaci? Zabitemu? No w każdym razie nie ma tu podobieństwa do prawa mojżeszowego. Podobieństwa są tylko w hipotezie i dyspozycji, ale nie w sankcji (podobnie jak w punkcie pierwszym). Werset biblijny w punkcie piątym jest wyrwany z kontekstu. Została podana tylko sankcja, ale dotyczy ona innej zupełnie sytuacji, niż w przykładzie kodeksu H. Myślę że takich samych podobieństw można by doszukiwać się w kodeksach np Polski i Austrii, albo Niemiec i Norwegii, ale nie sądzę żeby jedne były kopiami drugich.

Piotr
8 lat temu

W odcinku wspomniałeś Martinie, że nikt nie rozumie Objawienia Jana. Nie wiem na jakiej podstawie to mówisz, ale posłuchaj sobie UWAŻNIE 18 odcinkowy wykład P.Michała Hydzika:
kzbb.org

Martin
8 lat temu

No zlituj się - kto ma czas słuchać uważnie 18-odcinkowych wykładów?...
Jest gdzieś jakiś skrót może?

Piotr
8 lat temu

Właśnie dzięki tej długości jest precyzyjny, symbol po symbolu jest uczciwie zbadany. To, że autor jest szerzej nie znany o niczym nie świadczy, a to że mówi głupiemu, że jest głupi, otumanionemu, że został otumaniony, brudnemu, że jest brudny nie zmieni rzeczywistości.

Kylu
8 lat temu

Już Martinie nie przesadzaj, że wszystkie kościoły twierdzą, że mają monopol na prawdę. Z tych opartych o Biblię chyba tylko KK i ŚJ (i mormoni?) tak twierdzą. A co do różnić w tłumaczeniach, to strasznie ciężko dyskutuje się ze Świadkami Jehowy. On mi coś mówi, a ja mu, że nie ma racji, bo w tym a tym miejscu jest tak a tak napisane. On otwiera swoje "Tłumaczenie nowego świata" i ten sam fragment jest w zupełnie inny sposób przetłumaczony O_o niż w większości innych tłumaczeń. W ogóle się rozmawiać odechciewa...

tomi
8 lat temu

Mam jedno pytanie Martin wierzysz w Reinkarnacje?

Suszarka
8 lat temu

Jeśli tak bardzo rozumowo podchodzisz do wiary to co sądzisz o Trójcy Świętej? Cały stary testament trąbi, że jest jeden jedyny Bóg - Jahwe, w nowym testamencie jest Jezus, który też jest Bogiem, ale chyba nie tą samą osobą, skoro Jezus modlił się, na przykład w ogrójcu, do Ojca. Przecież nie modlił się do siebie. A Duch Święty? Czy potrafisz wytłumaczyć rozumowo Jednego Boga w trzech osobach?
Nie piszę tego złośliwie, czy ironicznie. Sam nie rozumiem do końca tej sytuacji, nie przypominam sobie też abyś kiedykolwiek poruszał ten temat w Odwyku.
Pozdrawiam.

Marcin
8 lat temu

Odcinek nawet niezły, ale zbyt mało o Biblii a zbyt dużo o samej wierze. Skoro już nawiązałeś do Biblii w różnych wyznaniach wypadałoby powiedzieć skąd wzięły się różnice w kanonie ksiąg. Tyle z mojej strony. Pozdrawiam

dezyderata
8 lat temu

Dostalam w prezencie plyte -odwyk- i przez kilka tygodni dzien w dzien sluchalam, weszlam w etap bycia uzalezniona od odwyku ;)
Dziekuje za taki stan :)

Martin
8 lat temu

Tomi - nie, nie wierzę w reinkarnację. Biblia mówi wprost, że "postanowione jest ludziom RAZ umrzeć, a potem sąd" (Heb 2:27).

Suszarka - dobry temat, z tą Trójcą. Ale za dużo o tym pisać, zrobię o tym odcinek. I do niego się przygotuję porządniej.

Makowsky - masz rację, ale nie zawsze się przewidzi co wyjdzie, kiedy się nagrywa na żywo. Taki wstęp był potrzebny, bo to w zasadzie pierwszy odcinek tego nowego Odwyku, czułem, że trzeba trochę coś ogólnego powiedzieć. Dla tych, którzy pierwszy raz słuchają, na przykład.

Darek
8 lat temu

Piotr - jeśli słuchałeś tych 18 odcinków to może nagrasz własnymi słowami najważniejsze rzeczy - w jednym odcinku?

Martin - co do wiarygodności Biblii to jeszcze jedna ciekawa uwaga mi się rzuciła. W wielu miejscach w Biblii jest opis działań Jezusa, które ewidentnie nie miały świadków (modlitwa w ogrodzie oliwnym gdy uczniowie spali, kuszenie przez szatana na pustyni,...). Mimo tego ewangeliści piszą dokładnie co Jezus powiedział. Skąd to wiedzą?

Fatalistka
8 lat temu

Darek- dobre pytanie!. Ja mam bardzo wiele watpliwosci dotyczacych zarowno wiarygodnosci Biblii jak i istnienia samego Boga. Pewnie , Bogu taka ksiazka by sie podobala i by sie przyznal do jej autorstwa. A moze jednak nie? Bo przeciez Biblia czesto ukazuje Boze okrucienstwo i niesprawiedliwosc ( na ludzki rozum)I jezeli Martina rozum karze mu uznac Biblie za Swieta Ksiege a moj rozum mi cos innego podpowiada, to dlaczego powinnam uznac, ze rozum Marcina jest rozumniejszy od mojego rozumu. Ostatecznie przeciez wszyscy wiemy, ze geneza swiata nie odbyla sie w ten sposob jak opisuje ksiega rodzaju. To tylko ludzie tamtych pokolen mieli tak ograniczona wiedze o swiecie, ze takie opowiesci im wystarczaly. Czy Bog tez juz wtedy zaplanowal, ze Mt. Everest bedzie najwyzsza gora na ziemi?

/\rt
7 lat temu

Witam Wszystkich :)

Martin to dobre pytanie i trafiona odpowiedź, ale najlepszym pytaniem jest:

W jakim celu powstała Biblia ? i czy na pewno do początku jej powstania przyczynili się ludzie...? ;)

troche historii...fakty

-Ziemia liczy 4,6 mld lat
-Najstarsze znalezione skamieliny człowieka pochodzą sprzed 260tys. lat
-Biblia datuje istnienie świata na około 5700lat
-6000lat temu w Mezopotamii żyła cywilizacja Sumerów, to oni wymyślili koło ;) podobno...

Sumerowie wierzyli w kilku bogów związanych z konkretnymi siłami natury. Uważali iż człowiek ma służyć bogom i zdobywać im jedzenie. Bogowie to:
* Anu - bóg nieba, władca wszechświata;
* Ea - władca świata podziemnego;
* Enlil - syn Ana lub Enkiego, władca powietrza;
* Enki - syn Ana, bóg podziemnego oceanu, patron magii, mądrości i rzemiosła;
* Sin - bóg księżyca;
* Anat - bóg wojny;
* Dumuzi - bóg pasterzy i podziemia, mąż Inany;
* Inana - bogini miłości i walki, określana mianem Królowej Niebios, najważniejsza bogini sumeryjska.

Kim mogli być Ci Bogowie..?

Około 445 000 lat temu astronauci z pasu Oriona przybyli na Ziemię w poszukiwaniu złota.

(Trzy egipskie piramidy postawione zostały tak, że z kosmosu widać układ Oriona)

Po zwodowaniu na jednym z ziemskich oceanów dobrnęli do brzegu i założyli Eridu, „dom w dalekich stronach”. Z czasem ta pierwsza osada sta­ła się punktem wyjścia szeroko zakrojonej ekspansji – w pełni dopracowanej misji „Ziemia”, mającej centrum dowodzenia, port kosmiczny, eksploatującej bogactwa naturalne, a nawet dysponującej stacją przesiadkową na Marsie.

Odczuwając brak siły roboczej, astronauci użyli metod inżynierii genetycznej, aby stworzyć prymitywnych robotników – Homo sapiens. Katastrofalny potop, który przetoczył się przez Ziemię, sprawił, że trzeba było zaczynać wszystko od początku; astronauci stali się bogami, przekazującymi ludziom cywilizację i wpajającymi im kult bóstw.

Potem, około czterech tysięcy lat temu wszystko, co osiągnięto, przepadło w katastrofie nuklearnej spowodowanej w trakcie wojen przez rywalizujących ze sobą przybyszy.

To, co zdarzyło się na Ziemi, a szczególnie wydarzenia z historii ludzkości zebrał Zecharia Sitchin w swej serii Kroniki Ziemi, czerpiąc z Biblii, tabliczek glinianych i odkryć archeologicznych. Ale co poprzedziło ziemskie wypadki, co wydarzyło się na Nibiru, macierzystej planecie astronautów, że postanowili przedsięwziąć podróże kosmiczne? Czy była to potrzeba zdobycia złota, czy zamysł stworzenia człowieka?

Jakie uczucia, wątki rywalizacji, wierzenia, zasady moralne (lub ich brak) motywowały głównych aktorów tej kosmicznej i niebiańskiej epopei? Co powodowało narastające napięcie w stosunkach na Nibiru i na Ziemi, jakie zadrażnienia powstawały między starymi a młodymi, między tymi, którzy przybyli z Nibiru, a tymi, którzy urodzili się na Ziemi? I do jakiego stopnia to, co się działo, zdeterminowane było przeznaczeniem? Przeznaczeniem, którego wyroki, zapisane w rejestrze przeszłości, stano­wią klucz do przyszłości.

Czy nie poczytalibyśmy tego za szczęśliwy traf, gdyby jeden z głównych aktorów, naoczny świadek, ktoś, kto potrafił rozróżniać między ciosami ślepego losu a wyrokami przeznaczenia, zapisał dla potomności: jak, gdzie, kiedy i dlaczego wydarzyło się to wszystko – gdyby utrwalił rzeczy pierwsze, a kto wie, czy nie ostatnie?

Niektórzy to zrobili – wśród nich był też ich przywódca, który dowodził pierwszą grupą astronautów!

Tak uczeni, jak teolodzy uznają teraz, że biblijne opowieści o stworze­niu, o Adamie i Ewie, ogrodzie Eden, potopie, wieży Babel oparte są na tekstach zapisanych tysiące lat temu w Mezopotamii, głównie przez Sumerów. Sumerowie z kolei wyraźnie twierdzili, że czerpali swą wiedzę o zdarzeniach z przeszłości – częstokroć z czasów sprzed początków cywilizacji, a nawet poprzedzających powstanie człowieka – z pism Anunnaki, „tych, którzy z nieba zstąpili na Ziemię” – „bogów” starożytności.

W rezultacie dokonywanych na przestrzeni półtora wieku odkryć archeologicznych w ruinach starożytnych cywilizacji, szczególnie na Bliskim Wschodzie, znaleziono ogromną liczbę takich dawnych tekstów; znaleziska odsłoniły też zakres brakujących dzieł – tak zwanych zaginionych ksiąg – które są albo wymieniane w odnalezionych tekstach, albo skatalogowane w królewskich lub świątynnych bibliotekach, stąd wiadomo, że takie dzieła powstały.

Czasem „tajemnice bogów” były częściowo ujawniane w eposach, jak Epos o Gilgameszu, który odsłania debatę bogów prowadzącą do decyzji wygubienia ludzkości w potopie, lub też tekst zatytułowany Atra Hasis, który przypomina bunt Anunnaki harujących w kopalniach złota, co doprowadziło do stworzenia prymitywnych robotników – śmiertelników. Zdarzało się, że sami przywódcy astronautów byli autorami pism: niekiedy dyktowali tekst wybranemu skrybie, jak w przypadku Eposu Erra, w którym jeden z dwóch bogów odpowiedzialnych za spowodowanie katastrofy nuklearnej stara się przerzucić winę na swego przeciwnika; niekiedy zaś sami bogowie przyjmowali rolę skryby, jak w okolicznościach dotyczących Księgi sekretów Thota (egipskiego boga nauki), którą ów bóg ukrył w podziemnej komnacie.

Gdy Pan Bóg Jahwe, według Biblii, dał przykazania swemu wybranemu ludowi, najpierw wypisał je własnoręcznie na dwóch kamiennych tablicach, które wręczył Mojżeszowi na górze Synaj. Kiedy Mojżesz w reakcji na incydent ze złotym cielcem rzucił o ziemię i rozbił pierwszy zestaw tablic, trzeba było sporządzić zestaw zastępczy. Mojżesz zrobił to w czterdzieści dni i czterdzieści nocy podczas pobytu na górze Synaj, zapisując na obu stronach tablic słowa dyktowane przez Pana.

Gdyby Księga sekretów Thota nie została odnotowana w historii zapisanej na papirusie z czasów egipskiego króla Chufu (Cheopsa), nikt nie wiedziałby o jej istnieniu. Gdyby nie biblijne opowieści o boskich tablicach w Księdze Wyjścia i Księdze Powtórzonego Prawa, nigdy byśmy nie usłyszeli o tych tablicach i ich zawartości – wszystko pozostałoby częścią zagadkowego kanonu „ksiąg zaginionych”, których samo istnienie nie wyszłoby nigdy na światło dzienne. Nie mniej bolesny jest fakt, że znane są przypadki pewnych tekstów, o których wiemy, że istniały, nie mamy jednak pojęcia o ich treści. Jest tak w przypadku Księgi wojen Jahwe i Księgi Jaszera („Księgi Prawego”), o których wyraźnie wspomina Biblia. Co najmniej w dwóch wypadkach można wnioskować o istnieniu starszych ksiąg – tekstów wcześniejszych, znanych biblijnemu narratorowi. Rozdział piąty Księgi Rodzaju zaczyna się od stwierdzenia: „To jest księga toledoth Adama”. Termin toledoth tłumaczony jest zwykle jako „potomkowie”, należałoby go jednak raczej przełożyć jako „historia rodu” czy „zapis genealogii”. Drugi przypadek mamy w rozdziale szóstym Księgi Rodzaju, gdzie opis zdarzeń dotyczących Noego i potopu zaczyna się od słów: „Oto toledoth Noego”. I rzeczywiście, niepełne wersje księgi, która stała się znana jako Żywot Adama i Ewy, przetrwały tysiąclecia w języku armeńskim, słowiańskim, starosyryjskim i etiopskim, Księga Henocha zaś (jedna z tak zwanych ksiąg apokryficznych, których nie włączono do kanonu ksiąg biblijnych) zawiera części uważane przez uczonych za fragmenty znacznie wcześniejszej Księgi Noego.

Często przytaczanym przykładem, dającym wyobrażenie o rozmiarze strat istniejących niegdyś książek, jest słynna Biblioteka Aleksandryjska w Egipcie. Założona po śmierci Aleksandra Wielkiego (323 r. prz. Chr.) przez jednego z jego wodzów, Ptolemeusza, mieściła podobno więcej niż pół miliona „tomów” – książek zapisanych na rozmaitych materiałach (glinie, kamieniu, papirusie, pergaminie). Ta wielka biblioteka, w której zbierali się uczeni, aby studiować nagromadzoną tam wiedzę, została spalona i zniszczona podczas wojen toczonych od 48 roku prz. Chr. aż do czasu arabskiego podboju w 642 roku. Z tych skarbów wiedzy pozostało jedynie pięć pierwszych tomów Biblii hebrajskiej, przetłumaczonych na język grecki oraz fragmenty różnych dzieł, zachowane w pismach niektórych uczonych związanych z biblioteką.

Jedynie stąd wiemy, że Ptolemeusz II zlecił około 270 r. prz. Chr. egipskiemu kapłanowi, którego Grecy zwali Manetonem, kompilację historii i prehistorii Egiptu. Maneton napisał, że Egiptem z początku rządzili tylko bogowie, potem półbogowie, w końcu zaś, około 3100 roku prz. Chr., nastały dynastie faraonów. Boskie rządy, twierdzi Maneton, zaczęły się dziesięć tysięcy lat przed potopem i były kontynuowane tysiące lat po potopie; późniejszy okres był świadkiem bitew i wojen wśród bogów.

W azjatyckich posiadłościach Aleksandra, gdzie władza wpadła w ręce wodza Seleukosa i jego następców, podjęto podobny wysiłek, by uczonym greckim udostępnić zapisy o przeszłych zdarzeniach. Kapłan babilońskiego boga Marduka, Berossus, mający dostęp do księgozbiorów (z glinianymi tabliczkami), których jądro stanowiła biblioteka świątynna Harranu (teraz w południowo-wschodniej Turcji), zapisał w trzech tomach historię bogów i ludzi; zaczęła się ona 432 000 lat przed potopem, kiedy bogowie przybyli z nieba na Ziemię. Wymieniając z imienia i okresu panowania pierwszych dziesięciu dowódców, Berossus relacjonował, że pierwszy z nich, w stroju upodabniającym do ryby, wyszedł na brzeg z morza. To właśnie on ucywilizował ludzkość, a jego imię, przełożone na grecki, brzmiało Oannes.

Tworząc dzieła pokrywające się ze sobą w wielu szczegółach, obaj kapłani przetłumaczyli relacje przybyłych na Ziemię niebiańskich bogów – opowieści o czasach, gdy bogowie ci rządzili na Ziemi, i o katastrofalnym potopie. W zachowanych fragmentach z trzech tomów swojej pracy (znajdowa­nych w innych pismach z tamtego okresu) Berossus wyraźnie informuje o istnieniu ksiąg pisanych przed wielką powodzią – kamiennych tablicach ukrytych w bezpiecznym miejscu w pradawnym Sippar, które było jednym z pierwszych miast założonych przez starożytnych bogów.

Choć Sippar, jak inne miasta bogów, zostało starte z powierzchni Ziemi przez potop, wzmianki o pismach sprzed wielkiej powodzi pojawiły się w rocznikach asyryjskiego króla Assurbanipala (668-633 r. prz. Chr.). Kiedy w połowie XIX w. archeolodzy znaleźli starożytną stolicę Asyrii, Niniwę – znaną podówczas jedynie ze Starego Testamentu – odkryli w ruinach pałacu Assurbanipala bibliotekę zawierającą 25 000 zapisanych glinianych tabliczek. Wytrwały kolekcjoner „dawnych tekstów”, Assurbanipal przechwalał się w swych annałach: „bóg uczonych w piśmie udzielił mi daru znajomości jego sztuki; zostałem wtajemniczony w sekrety pisania; mogę nawet czytać zawiłe tablice po szumeryjsku; rozumiem zagadkowe słowa rzeźbione w kamieniu w czasach przed potopem”.

Wiadomo obecnie, że szumeryjska (czyli sumeryjska) cywilizacja rozkwitła na terenie dzisiejszego Iraku prawie tysiąc lat przed początkiem ery faraonów w Egipcie, po nich rozwinęła się późniejsza kultura doliny Indusu na subkontynencie indyjskim. Dziś wiadomo również, że Sumerowie pierwsi zaczęli spisywać roczniki i historie o bogach i ludziach. Ludy pozostałe, łącznie z Hebrajczykami, przyswoiły sobie z tych zapisów opowieści o stworzeniu, Adamie i Ewie, Kainie i Ablu, potopie, wieży Babel, o wojnach i miłościach bogów. Odzwierciedlają to też pisma i przekazy ustne Greków, Hetytów, Kananejczyków i Persów. Jak zaświadczają wszystkie te zabytki literatury, ich źródłami były teksty jeszcze dawniejsze – niektóre odnalezione, liczne zaginione.

Niezwykłe bogactwo tej wczesnej literatury przyprawia o zawrót głowy: nie tysiące bowiem, lecz dziesiątki tysięcy tabliczek glinianych odkryto w ruinach starożytnego Bliskiego Wschodu. Wiele z tych tekstów traktuje o aspektach życia codziennego – takich jak zarobki kupców czy robotników albo kontrakty małżeńskie. Inne, znajdowane na ogół w bibliotekach pałacowych, składają się na królewskie roczniki. Jeszcze inne pisma, odkrywane w ruinach bibliotek świątynnych lub szkołach, tworzą grupę tekstów kanonicznych, literaturę tajemną, którą napisano po sumeryjsku, a potem przetłumaczono na akadyjski (pierwszy język semicki) i inne języki starożytne. I nawet w tych wczesnych pismach – sięgających wstecz blisko sześć tysięcy lat – czyni się wzmianki o zaginionych „księgach” (teks­tach zapisanych na glinianych tabliczkach).

Wśród niewiarygodnych – powiedzieć szczęśliwych byłoby niedostatecznym wyrażeniem tego cudu – znalezisk w ruinach starożytnych miast i ich bibliotek są gliniane graniastosłupy z zapisanymi informacjami właśnie na temat dziesięciu przedpotopowych władców i okresu łącznego ich panowania, liczącego 432 000 lat, o czym wspominał Berossus. Kilka wersji tych tekstów, znanych jako sumeryjska Lista królów (i eksponowanych w Ashmolean Museum w Oksfordzie), nie pozostawia wątpliwości, że ich sumeryjscy kompilatorzy mieli dostęp do jakiegoś materiału wcześniejszego – ogólnie znanego lub kanonicznego. Lista królów, zestawiona z innymi, równie dawnymi tekstami, odkrytymi w różnym stanie, wyraźnie sugeruje, że pierwotny kronikarz przybycia na Ziemię, wydarzeń je poprzedzających i z pewnością tych, jakie nastąpiły później – musiał być jednym z przywódców wymienionych przez Listę, pierwszoplanowym uczestnikiem zdarzeń, ich naocznym świadkiem.

Był to ktoś, kto na własne oczy widział wszystkie te wydarzenia i był w istocie ich kluczowym sprawcą jako przywódca lądujący na oceanie wraz z pierwszą grupą astronautów. W tamtym czasie jego imię­?epitet brzmiało E.A., „ten, którego domem jest woda”. E.A. doznał rozczarowania, gdy dowództwo nad misją „Ziemia” powierzono jego przyrodniemu bratu i rywalowi, EN.LIL-owi, „panu rozkazu”; to upokorzenie nieco złagodzono obdarzając go tytułem EN.KI, „pan Ziemi”. Wydalony z miast bogów i z ich portu kosmicznego w E.DIN, „Eden”, i skierowany do nadzoru eksploatacji złóż złota w AB.ZU (Afryka południowo­?wschodnia), to właśnie Ea/Enki – wielki naukowiec – napotkał zamieszkujące owe tereny hominidy. Dlatego kiedy harujący w kopalniach złota Anunnaki zbuntowali się i powiedzieli: „Dość tego!” – właśnie on uświadomił sobie, że potrzebną siłę roboczą można zdobyć przyśpieszając bieg ewolucji metodami inżynierii genetycznej: w ten sposób powstał Adam (dosłownie „ten z Ziemi, istota ziemska”). Jako hybryda Adam nie mógł się rozmnażać. Zdarzenia, które odbiły się echem w biblijnej opowieści o Adamie i Ewie w ogrodzie Eden, wskazują na drugą manipulację genetyczną dokonaną przez Enki – wzbogacającą układ chromosomów o geny niezbędne do prokreacji. Ale kiedy rozradzająca się ludzkość nie spełniła pokładanych w niej nadziei, to właśnie Enki postąpił wbrew swemu bratu Enlilowi, który chciał pozwolić rodzajowi ludzkiemu wyginąć w potopie. Bohatera tych zdarzeń nazywano w Biblii Noem, a we wcześniejszym, oryginalnym tekście sumeryjskim – Ziusudrą.

Pierworodny syn Anu, władcy Nibiru, Ea/Enki celował wiedzą o swojej planecie (Nibiru) i znajomością przeszłości jej mieszkańców. Ten wybitny naukowiec przekazał najważniejsze aspekty zaawansowanej wiedzy o Anunnaki przede wszystkim dwóm swoim synom, Mardukowi i Ningiszzidzie (którzy w panteonie egipskim znani byli odpowiednio jako Re i Thot). Ale i ludzkość poznała dzięki niemu pewne elementy zaawansowanej wiedzy, uczył on bowiem wybrane jednostki „sekretów bogów”. Przynajmniej w dwóch przypadkach wtajemniczeni zapisali (zgodnie z tym, co im polecono) boskie nauki jako spuściznę ludzkości. Jeden, zwany Adapą, prawdopodobnie syn Enki zrodzony z córki ludzkiej, znany jest jako autor księgi zatytułowanej Pisma dotyczące czasu – jednej z ksiąg najwcześniej zaginionych. Drugi, Enmeduranki, był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa prototypem biblijnego Henocha, który został wzięty do nieba po tym, jak powierzył synom księgę boskich sekretów, której wersja przetrwała prawdopodobnie w niekanonicznej Księdze Henocha.

Enki był pierworodnym synem Anu, ale nie było mu przeznaczone zasiąść na tronie Nibiru jako następca ojca. Skomplikowane zasady dziedzicze­nia, będące odbiciem powikłanej historii Nibiran, dawały przywilej pierw­szeństwa jego przyrodniemu bratu, Enlilowi. Podejmując próbę rozwiązania tego ostrego konfliktu obaj, Enki i Enlil, wylądowali w końcu na obcej plane­cie, Ziemi, z zadaniem zdobycia złota potrzebnego do budowy tarczy chroniącej zanikającą atmosferę Nibiru. I właśnie na tym tle, skomplikowanym jeszcze bardziej przez obecność na Ziemi ich siostry przyrodniej Ninhursag (przełożonej służb medycznych Anunnaki), Enki postanowił przeciwstawić się planowi Enlila, przewidującemu wytracenie ludzkości w potopie.

Ów konflikt rozgrywał się później między synami tych dwóch braci przyrodnich, a nawet między ich wnukami. Fakt, że wszyscy oni, a szczególnie ci, którzy urodzili się na Ziemi, utracili długowieczność, jaką zawdzięczali niezwykle długiemu okresowi obrotu Nibiru wokół Słońca, przysparzał osobistych udręk i podsycał ambicje. Kulminacja tego sporu nastąpiła w ostatnim wieku trzeciego tysiąclecia prz. Chr., kiedy Marduk, pierworodny syn Enki, zrodzony z jego oficjalnej żony, oświadczył, że to on (Marduk), nie pierworodny syn Enlila, Ninurta, powinien dziedziczyć Ziemię. Ten ostry spór, który pociągnął za sobą serię wojen, doprowadził w końcu do użycia broni jądrowej, co w niezamierzony sposób spowodowało zagładę cywilizacji sumeryjskiej.

Wprowadzenie wybranych jednostek w „sekrety bogów” wyznaczyło początek kapłaństwa – zapoczątkowało rody pośredników między bogami a ludźmi, zrodziło pokolenia osób przekazujących boskie słowa śmiertelnikom. Wyrocznie – interpretacje boskich wypowiedzi – łączono z obserwacją niebios, gdzie szukano znaków wróżebnych. A gdy ludzkość w coraz większym stopniu wciągana była w konflikty bogów, co zmuszało ludzi do opowiadania się po którejś ze stron – swoją rolę zaczęły odgrywać proroctwa. W istocie termin nabih, oznaczający rzecznika bogów, który obwieszczał to, co miało nadejść, był epitetem pierworodnego syna Marduka, Nabu, który działając na rzecz wygnanego ojca usiłował przekonać ludzkość, że znaki niebieskie wskazują nadejście ery supremacji Marduka.

Rozwój tych wydarzeń wyraźniej uświadomił ludziom, że należy rozróżniać między losem a przeznaczeniem. Obwieszczenia Enlila, czasem nawet Anu, przyjmowane dotąd jako nie ulegające kwestii, badano teraz według kryterium różnicy między NAM – przeznaczeniem, które było stałe i niezmienne (jak orbity planet) – a NAM.TAR, dosłownie przeznaczeniem, którym można było kierować, odwracać je i zmieniać – czyli losem. Przeglądając, przypominając sobie kolejność wydarzeń i konstatując widoczną analogię między tym, co wydarzyło się na Nibiru, a kwestią, co działo się na Ziemi, Enki i Enlil zaczęli snuć filozoficzne rozważania nad tym, co rzeczywiście jest przeznaczone i czego nie można uniknąć, co zaś jest sprawiedliwie zrządzone jako konsekwencja wolnego wyboru, właściwych czy niewłaściwych decyzji. Konsekwencji takiego czy innego użycia wolnej woli nie można było wyprorokować, można było natomiast przewidzieć rzeczy nieuniknione – szczególnie jeśli wszystko, podobnie jak ruch planet po orbitach, przebiegało cyklicznie. Jeśli coś już było, to znowu będzie – jeśli były rzeczy pierwsze, będą też rzeczy ostatnie.

Kulminacyjne wydarzenie, jakim była katastrofa nuklearna, poruszyło sumienia przywódców Anunnaki i uzmysłowiło im konieczność wyjaśnienia przetrzebionym masom ludzkim, dlaczego rzeczy potoczyły się tym torem. Czy było to przeznaczenie, czy też Anunnaki swoimi poczynaniami sprowokowali los? Czy ktoś był odpowiedzialny za to wszystko, czy ktoś ponosił winę?

Na radzie bogów w przededniu nieszczęścia tylko Enki był przeciwny użyciu zakazanej broni. A więc dla Enki było ważne, żeby wyjaśnić niedobitkom, jak doszło do punktu zwrotnego w historii istot pozaziemskich, które miały dobre zamiary, ale skończyły w roli niszczycieli. I kto, jak nie Ea/Enki – który przybył tu pierwszy i był naocznym świadkiem wszystkich wydarzeń – mógł najbardziej kompetentnie opowiedzieć o przeszłości tak, aby można na tej podstawie przewidzieć przyszłość? A najlepszym sposobem opowiedzenia tego wszystkiego była relacja w pierwszej osobie, relacja autorstwa samego Enki.

To, że zapisał autobiografię, jest pewne, ponieważ w bibliotece nippuryjskiej odkryto długi tekst (zajmujący co najmniej dwanaście tabliczek), cytujący wypowiedź Enki:



„Kiedy zbliżyłem się do tej ziemi,

było na niej pełno wody.

Gdy zbliżyłem się do jej zielonych łąk,

na mój rozkaz wzniesiono kopce i usypiska.

Zbudowałem swój dom w czystym miejscu,

nadałem mu właściwą nazwę”.



Ów długi tekst opisuje dalej, jak Ea/Enki, rozpoczynając misję na Ziemi, wyznaczył zadania swojemu zastępcy.

Liczne inne teksty, przedstawiające różne aspekty roli Enki w późniejszych zdarzeniach, są uzupełnieniem jego opowieści. Zawierają kosmogonię – epos o stworzeniu świata; u podstawy tego eposu leży tekst Enki, nazywany przez uczonych Genesis z Eridu. Można tu znaleźć na przykład szczegółowe opisy tworzenia Adama. Czytamy w nich, jak Anunnaki, męscy i żeńscy, przybywali do Enki w jego mieście Eridu, aby otrzymać odeń ME – rodzaj dysku z danymi, na którym zakodowano informacje na temat wszelkich dziedzin cywilizacji. Są też teksty zawierające opisy życia prywatnego Enki i jego osobistych problemów – takie, jak opowieść o próbach spłodzenia syna z siostrą przyrodnią Ninhursag czy licznych aferach miłosnych z boginiami i z córkami ludzkimi oraz o nieprzewidzianych skutkach tych poczynań. Tekst Atra Hasis rzuca światło na podejmowane przez Anu próby zapobieżenia wybuchowi rywalizacji między Enki a Enlilem, co Anu starał się osiągnąć dzieląc Ziemię na strefy wpływów. Teksty utrwalające wypadki poprzedzające potop przekazują zaś niemal słowo w słowo debaty prowadzone podczas obrad rady bogów, a dotyczące losu ludzkości. Teksty te ujawniają fortel użyty przez Enki, znany z Biblii jako opowieść o arce Noego – dopiero później odnaleziono jedną z wcześniejszych wersji mezopotamskich na tabliczkach Eposu o Gilgameszu.

W Biblii napisane, jest, że Noe żył 949 lat, na pewno nie był człowiekiem z Ziemii :)

Jest to Historia Starego Testamentu.

Nowy Testament:
Narodziny Jezusa Chrystusa, czy aby napewno...?
Wydaje się, że jest to sprawka tych samych bogów.
Maryja zapłodniona InVitro przez Anioła...

Pytania...?
Komu zawdzięczamy nasz rozwój technologiczny,
W jakim celu 2010 lat temu został stworzony taki scenariusz.

Machal
7 lat temu

Jak mówiłeś o tych Mormonach, co do ciebie przyszli, to mi się jedna żydowska anegdota przypomniała. (nie znam jej dokładnie, ale ogólny sens pamiętam)

Rozmawia kilku Chasydów o ich Cadykach. Po licznych przechwałkach o różnych cudach odezwał się jeden:
-A nasz cadyk rozmawia z Bogiem od tak! Jak my teraz!
-A skąd to wiesz? Skąd wiesz, czy on nie kłamie?
-No co ty? Jak człowiek, który rozmawia z Bogiem mógłby kłamać?!

Spinaker
6 lat temu

Co do buddyzmu i filozofii nirwany, to wydaje mi się, że tenże jegomość jeżeli w ogóle istniał, to zrobił sobie niezłe jaja z ludzi. Gdyż opisał stan umysłu człowieka martwego, jako idealnie szczęśliwego - bez żadnych pragnień itd. - tyle że zrobił to w bardzo finezyjny sposób.

Chęć bycia bez przerwy szczęsliwym już sama ze swej natury jest egoistyczna, więc wydaje mi się, że chciał utrzeć nosa tą całą swoją filozofią co poniektórym. Ale buddyzm zen, chyba się odcina od określania go religią.

Można jeszcze dodać, że układ nerwowy człowieka nie wytrzymał by raczej w stanie stałego szczęścia, zagrzał by się jak dysk komputera. Ale to nieważne...

Co do wielbienia ikon np. w prawosławiu, ludzie są świadomi, że sam Bóg w nich nie mieszka, to kiedyś tego nie wiedzieli, więc im to musiało być zabronione. Ikona raczej pomaga w skupieniu się na osobie do której się modlimy.

Ale prawdą jest, że niektórzy mimo to zatrzymują się na symbolach i to w śmieszny sposób. Dajmy na przykład imię Jezusa, gdy ktoś tak nazwie swoje dziecko to jest to uważane przez niektórych prawie za bluźnierstwo, bo jak to tak?! Tyle, że przy tym imieniu robią STOP! i dalej do Jezusa się już nie zbliżają.

Jacek1
3 lata temu

Marduk to złe bóstwo - Kosmita ! Zmiennokształtny z Imperium Oriona ! 309 tys. lat temu podbili Ziemię i nas bazpardonowo eksploatują - żywią się naszym cierpieniem i złymi emocjami,  nawet ludzkim mięsem. Manipulują nami duchowo i psychicznie i za pomocą potwornej technologii. Jeśli Federacja Galaktyczna - dobrzy Kosmici - nam nie pomoże będziemy mieć przechlapane gdy Annunaki wylądują na Ziemi !!? Bo dążą do totalnego zniewolenia Ludzkości !!! Stąd teraz elity światowe tak się spieszą aby wprowadzić NWO - New World Order - aby nas totalnie zniewolić i kontrolować, a nawet w dużej większości eksterminować ! www.przeslanie.com

domcia
3 lata temu

no i nie odpowiedziales martin na to pytanie ktore sam zadales i mnie tak ciekawilo! kto zadecydowal ktore ksiegi sa zapisane w bibli a ktore nie! i gdzie sa te krore nei sa zapisane.?

Podobne odcinki: