Śmierdzące kompromisy

3 lata temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
44min

Co mówi Biblia o chodzeniu na kompromisy? Jak ocenić nieuczciwe środki dla osiągnięcia uczciwego celu? Biblia coś-tam o tym jednak mówi.

Dyskusja

Matiahu
3 lata temu

Gdy słuchałem tego odcinka to przyszłedł mi na myśl Jan Paweł II. Pewnie myślicie sobie teraz że jakiś Katol ze mnie i nie dość że wszędzie Jan Paweł II jest obecny to ja na Odwyku jeszcze o tym piszę. Nie uważam że JP był jakimś NadCzłowiekiem ale dlatego że w Polsce dużo się o nim wszędzie mówi to jakoś akurat On mi się nasunął. Ale chodzi mi o to że często słyszałem w środowiskach "protestenckich" a być może też na odwyku że JPII nie mógł być Chrześcijaninem bo np: pozwolił sobie namalować hinduską kropkę na czole, albo pocałował koran. Chociaż za pewne robił to jak by nie patrzeć (przynajmniej w Jego mniemaniu) aby nawiązać kontakt z innymi religiami, a w dłuższej perspektywie nawrócić ich wyznawców. Co Wy o tym myślicie ? Czy robiąc takie rzeczy przekraczał te granice o których była mowa w odcinku? Pocałowalibyście koran mając np. świadomość że dzięki temu pozwolą Wam mówić w meczecie i być może sto osób się dzieki temu nawróci?

Kriss1
3 lata temu

Ciekawe te kompromisy. Jeśli ktoś pozwala sobie namalować body painting na czole aby sprawić radość gościom lub gospodarzom to nic w tym złego, podobnie całowanie koranu jeśli nie oddaje się mu boskiej czci nie jest grzechem podobnie jak pocałowanie dziecka, albo zgubionego zegarka który był pamiątka po dziadku i szkoda aby się zagubił. Bałwochwalstwem jest oddanie czci należnej Bogu komukolwiek lub czemukolwiek innemu. A tak przy okazji znoszenia obrazów, godzinek, różańców. Proponuję dla wojujących chrześcijan udanie się na pielgrzymkę do CZĘSTOCHOWY w sierpniu, zabranie ze sobą biblii, zdjęcie krawata i wspólną 7 czy 10 dniową drogę. Tam jest czas na ewangelizację, dyskusje przy ognisku lub w drodze i nawracanie ludzi. To byłby KOMPROMIS. A może komuś uda się nawet nawrócić jakiegoś kleryka lub siostrę zakonną. Podoba się wam taki KOMPROMIS?

W34
3 lata temu

Moja parafraza tego tekstu:

(...) Pewien bogaty człowiek był rentierem, trzymającym swój kapitał we własnym funduszu inwestycyjnym. Rada nadzorcza funduszu zarzucili prezesowi zarządu (CEO), że nie zachowując należytej staranności działa na jego szkodę uszczuplając aktywa.

Rentier zwołał Radę, która wezwała prezesa i wypowiedziała mu kontrakt, jednocześnie żądając przeprowadzenia audytu i przedstawienia zbadanego sprawozdania finansowego.

Prezes, będąc już na wypowiedzeniu zastanawiał się nad dalszą swoją karierą: "Co robić skoro tracę tak dobrą posadę? Nie zostanę przecież księgowym, a iść na zasiłek się wstydzę. Wiem co uczynię aby złapać równie dobrą posadę jak tą już utracę."

Spotykał się wiec z szefami spółek, w których zaangażowany był kapitał rentiera i zadawał im pytanie: jakie jest wasze zadłużenie wobec funduszu?

Pierwszy odpowiedział: w obligacjach zamiennych na akcje naszego koncernu olejowego macie 5,6 mln $. Rozumiem, rzekł - weź umowę emisji obligacji, zmień nominał i napisz 1,6 mln.

Następnie spytał drugiego: ile jesteś winien funduszowi za wiosenne opcje zakupu pszenicy brazylijskiej? Ten odrzekł: 1,6 mln euro. Rzekł mu: weź swoją umowę i napisz 800 tys.

megg
3 lata temu

Takie wywody uwielbiam...naprawdę
może są czasami nielogiczne, a na pewno niespójne....
ale jak szarpią człowiekiem;)

Ciągle mam nieprzemijające wrażenie, że Bóg to ma z nas niezły ubaw...
ja zresztą za to też uwielbiam ludzi...jasne, ze sama..też daje podobne powody do radości innym :)

ale czy im pomagam...oooo.. to jest pytanie....czy aby nie mogę bardziej się wysilić...,,

późno już...pomyślę jutro o tym...czyli za ok 0,5h :P

Martin
3 lata temu

w341, to jest tak dobre, że zasługuje na całe tłumaczenie. "Nowy Przekład Biznesowy" albo coś.

Orish
3 lata temu

Martin.

Szczerze przeraża mnie mój brak umiejętności samodzielnego myślenia, wnioskowania i rozumienia tekstu czytanego. To już któryś odcinek, po którym z zaskoczeniem stwierdzam, że masz rację, a wcześniej z tego nie zdawałem sobie sprawy, mimo że to takie dość podstawowe rzeczy, które powinny w sumie wynikać z całego ogólnego sensu Biblii. To podważa mi zaufanie do własnego rozumu :(

Martin
3 lata temu

To zdrowo.
Ja swojemu też nie ufam.
Zawsze mam taki odruch, żeby rozglądać się czy ktoś nie znalazł czegoś, czego nie dostrzegam. Bo na pewno wiele rzeczy jest dookoła mnie, które aż rażą oczywistością, a ja ich nawet nie widzę. Chciałbym jest znaleźć, ale skąd mam wiedzieć gdzie one są, skoro ich nie widzę?

czajniczek
3 lata temu

Co do przypowieści o menedżerze zwrócę uwagę na dwa fragmenty:
„Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.” - te słowa menedżera pokazują motyw jego działania. Do tego też nawiązuje puenta, którą Jezus zakończył swą przypowieść: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.”

Za co jednak jego szef go pochwalił o.O tnie mam pomysłu. Chyba że mu się spodobało, że to w taki a nie inny sposób „trwoni jego majątek” - czyli też właściwie dla siebie – by potem mieć gdzie się podziać. Może takie zachowanie zostało pochwalone za roztropność bo się zabezpieczał na przyszłość. I puenta Jezusa też jest o zabezpieczaniu się na przyszłość, ale w wiecznych przybytkach.

Dalej mamy zdanie Jezusa:
„Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” Mamy zestawioną tu „niegodziwą mamonę” i „prawdziwe dobro”.
A może nie chodzi tu o pieniądze zdobyte nieuczciwymi sztuczkami, tylko w ogóle o to, że mamona jest nieprawa. To słowo przetłumaczone na mamona być może ma więcej znaczeń niż pieniądze jako narzędzie. To zestawienie tak mi się skojarzyło.

megg
3 lata temu

A może Te Wyższe Istoty z Nieba, są tak prawe i prostolinijne, że wprost fascynują się naszą ziemską pokrętnością i przebiegłością?

Tak wymyślam...bo też nie pojmuję "co Poeta Miał na Myśli"...no w końcu...ja tylko... ziemska istota...czasami "oczywistej oczywistości, nie widząca".

grzes
3 lata temu

Cześć
Martin znowu mi otworzył oczy na pewne rzeczy.
Prawda , że czasem jestem taki czysty , że nie da się do mnie zbliżyć.
Ostatnio przestałem w ogóle pić i przez to mam prawie zerowy kontakt z pijącymi z mojego otoczenia . Pewnie lepiej byłoby się lekko napić z towarzystwem niż stracić okazję do pokazania Jezusa w swoim życiu. We wszystkim oczywiście potrzebny jest umiar .
W weekend będzie okazja aby się zintegrować z otoczenie .
Pozdrawiam

papa PIOna
3 lata temu

Super odcinek, no i taki na czasie, bardzo. Dzięki wielkie, ekipo odwykowa :).

Becia
3 lata temu

faktycznie super odcinek. ale Martinie nie mów, że NLM gra heavymetal, bo nie gra ;) choć faktycznie ich występy są dość ciężkie mocno ;/

Marcin
3 lata temu

Koślawe i pokrętne to tłumaczenie ale jakoś tam ujdzie.

Łukasz
3 lata temu

Ja sobie tą przypowieść wytłumaczyłem tak. Zarządca nie był skuteczny. Długi były na papierze i tylko tam. Pod presją zaczął być skuteczny i myśleć. Poszedł na kompromis i długi mogły być spłacone, bo zostały obniżone.
Kierownik nie potrzebuje długów na papierze tylko forsy. Dłużnicy nie chcą mieć długu, pewnie chcieliby go spłacić ale nie mogli. Kompromis wszystkich pogodził.

Kierownik - Bóg.
Zarządca - Wierzący
Dług - Prawo Boże/Grzechy
Dłużnicy - Ludzie popchnięci przez Boga, ale którzy go jeszcze nie odkryli. Żyją w grzechu i się boją, że źle narobili.

Wierzący przychodzi i mówi, że nie mają już długu. Nie muszą się już bać. Przebiegłość polega na powiedzeniu im tego w taki sposób by to przyjęli.
Jaki? Poprzez mówienie rzeczy im znajomych (bycie takim jak oni) i na tych rzeczach udowadnianie, prawdy.

Martin
3 lata temu

No, tylko takie rozumienie się kłóci z paroma rzeczami, z których najbardziej oczywistą jest to, że zarządca jest wprost nazywany nieuczciwym. Nie tylko sprytnym, ale nieuczciwym.

Kasacja części długów ma się nijak do kasacji wszystkich grzechów, raz na zawsze, wprowadzałaby zupełnie fałszywy obraz sytuacji.

Więc coś to zgrzyta, a przypowieść ma jasno obrazować to, co się chce przekazać, zwłaszcza w podsumowaniu.

Łukasz
3 lata temu

To tylko opowiastka, nie musi się 100% zgadzać z ewangelią. Tak jak w opowiastce o zaproszeniu na imprezę nie ma nic o grzechach, tylko o odpowiednim ubraniu się (rozumiem, że ubranie się to przyjęcie wiary w Jezusa).

Czarnobrody
3 lata temu

Myślę, że z tym zarabianiem by wspomagać ludzi to trzeba mieć podejście takie, że robi się to na bieżąco. Zarabiasz mało, to mało pomagasz lub odkładasz by móc pomóc więcej w konkretnej chwili. Czym więcej zarabiasz tym więcej pomagasz. Takie podejście sprawi, że masz przed nosem cel, który realizujesz małymi kroczkami i nie będzie trudno dać 1000zł kiedy wcześniej dało się 900 zł na coś co było ważne. Po drugie, wyćwiczysz swój umysł do takiego stopnia, że będziesz widzieć ludzi i okoliczności kiedy jest potrzebna pomoc. Niby oczywiste, ale słyszałem raz, że ktoś nie widzi możliwości by być pomocnym drugiemu człowiekowi przez bity rok czasu. Tego komentować nie będę, bo i po co.

Marcin
3 lata temu

Odmienne stanowisko w kwestii przypodobania się.
www.youtube.com

Martin
3 lata temu

O, słynny pastor-korwinista-nacjonalista!
Aż posłucham z ciekawości.

Czarnobrody
3 lata temu

Mam awersję do pastorów i innych świętych głów. Chrześcijaństwo byłoby o wiele lepsze bez nich. Oni mieszają i to strasznie. Czasem wątpię, by mieli tak jak Biblia mówi wyryte prawo Boże w sobie. Pastorzy i księża oraz inni duchowi przewodnicy nie są mi do niczego potrzebni. Lubię społeczność ludzi równych bez autorytetów, bez podziałów.

MiśKendi
ponad rok temu

Witaj Martinie. Niestety ale zgadzam się z tym co mówisz, czasem śmierdzący kompromis jest potrzebny a może nawet niezbędny. Moja historia jest tego przykładem, bo koleś który mi opowiadał swoją historię z Bogiem, nie przyznał się że nie jest katolikiem, dosyć mętnie w tej kwestii odpowiadał na moje pytania (gdyby się przyznał to pewnie długo byśmy nie pogadali jako że jestem katoliczką z dziada pradziada). Ja przekonana że trafiłam na "swojego" postanowiłam sprawdzić sama czy rzeczy tak się mają i okazało się że miał racje. Gdy go spotkałam ponownie (chyba po roku) już nie miało znaczenia nazewnictwo, ale Jezus który nas łączy. Dobrze że tak zrobił, bo inaczej dalej narzekała bym na swoje życie i zły świat. Sorry za taki trochę przydługi wstęp ale kompromisy działają. Teraz sama stoję przed podobnym kompromisem i nie jest mi z tym fajnie, ale może będzie warto.

Martin
ponad rok temu

Ano właśnie.
Taki dziwny świat. Jezus mówił o tym, żeby być i niewinni jak gołębie i sprytni jak węże. Jeżeli ten spryt daje dobre wyniki, a koszt jest o wiele niższy niż zysk, to nie ma się co zastanawiać, tylko to robić.

Chyba, że jest jakaś lepsza alternatywa.

Jak nie ma, to róbmy to co możemy i tak jak potrafimy. Rozliczą nas za efekty, nie za intencje, więc lepiej mieć co pokazać, kiedy przyjdzie czas rozliczeń.

Podobne odcinki: