Świat kontra Bóg

3 lata temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
50min

Czy kupowanie ubezpieczenia to życie "według świata" i "wrogość wobec Boga"? W Biblii występuje pojęcie "świat" w negatywnym kontekście. Chrześcijanie używają go często do tego, żeby powiedzieć kulturalnie, że coś jest złe, brzydkie i szatańskie. O co chodzi z tym złym światem w Biblii opowiem w tym odcinku.

Dyskusja

Hajnoś
3 lata temu

Przypomniała mi się jedna z moich ulubionych pozytywnie zrypanych piosenek Martina, "Jak zostać wariatem" :)

alfa&omega1
3 lata temu

wszystko spoko tylko dygresja na temat szkolnictwa to kpina w czystym wydaniu.
nie wiem tylko czy wszyscy potraktują ją jako żart czy wchłoną razem z wieloma dosadnymi treściami z którymi osobiście się zgadzam.
rada ode mnie: mniej brawurowo, bo brawura to nieumiarkowanie w ryzyku.

Mateusz De
3 lata temu

słuchałem sobie tego odcinka, nachodziły mnie niezbyt pozytywne myśli, że ciężko tak polegać na swojej wierze, że nie wiem czy bym potrafił aż dotarło do mnie, że sam niedawno podjąłem w życiu dość duże ryzyko wierząc, że nawet jeżeli wszystko pójdzie nie tak Bóg mi "zginąć" nie da. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że położyłem w nim dużo ufności. Więc dziękuje za ten odcinek, po serii lżejszych tematów, ten naprawde zmusił do myślenia.

p.s. czy tylko mi się kojarzy takie życie chrześcijanina-"wariata" ze skokiem na bunjee? niby wiesz że nic Ci sie nie stanie ale i tak wymaga to wielu sił żeby się przełamać i zrobić...

Karolina
3 lata temu

Na pewno wymaga użycia swoich sił do innych rzeczy,niż ganianie za "sprawami tego świata".Bo jak chce ci się zabezpieczenia we własnym zakresie,to chcąc niechcąc,zużyjesz na to większość swego czasu i umiejętności.Dlatego troszczyć się mamy najpierw o to,co bezpośrednio z Bogiem związane("a inne rzeczy będą nam dodane,bo w niebie wie się,czego nam trzeba zanim poprosimy").Bo jak najpierw będziemy latać za tym,co- wedle prywatnego widzimisię- nam tak niezbędne do tzw."godnego życia", to utkniemy w realizacji i systemie podtrzymywania tych potrzeb i na najważniejsze nie będzie nie tylko czasu,ale nawet miejsca w sercu i umyśle.Albo,albo:-)
Martin-dzięki za świetny odcinek.

Orish
3 lata temu

Z tymi lekarzami to chyba przesada, w Biblii występują raczej w pozytywnym kontekście.

No i tu jest problem, jak to zrobić, żeby wierzyć, a jednocześnie nie być jak ksiądz w dowcipie o powodzi.

Pytajmierz
3 lata temu

@Martin
A ja się nie zgadzam. Podchodzisz do kwestii ubezpieczenia bardzo egoistycznie, myśląc wyłącznie o swoim losie, podczas gdy w ubezpieczaniu się chodzi o dobro rodziny (których uposażasz w umowie), a nie o twoje zdrowie i twoją ufność w Boga. Jak facet ma żonę i trójkę dzieci i zginie w wypadku, a nie był ubezpieczony, to ta rodzina ma pozamiatane. To samo jak złamie nogę, bo kto na rodzinę będzie zarabiał? Żona znajdzie drugi etat? Bóg wyśle "pinionszki" przekazem pocztowym? Jak chcesz ryzykować, to ryzykuj swoim dobrobytem, a nie dobrobytem rodziny.

Marcin (czepol)
3 lata temu

A ja mam nowy testament, gdzie jest przetłumaczone:
"Bóg bowiem tak bardzo umiłował świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne."

Jest to z literackiego przekładu Bibli: pl.wikipedia.org

Martin
3 lata temu

Ilustracja do odcinka:
www.enklawa.net

Andrzej
3 lata temu

Tak co do ubezpieczeń - w "świecie" to tak naprawdę biznes dla osób, które tym sterują. W rzeczywistości większośc ubezpieczeń np mieszkania nie ma wogle sensu - wystarczy poczytać warunki - np wyplate ubezpieczenia dostaniesz od uderzenia pioruna, od pożaru spowodowanego podpaleniem w wyniku zamieszek, od uderzenia statków morskich i powietrznych ! LOL! - własnie takie zapisy znajdziecie... i to znaczna większość ale od durnej kradzieży nie ma, a jak sobie zarzyczysz to będzie to tak drogie że jednak lepiej poprostu nie posiadać nic wartościowego - no bo i po co. Zdecydowanie jeżeli ktoś pracuje i posiada jakieś pieniądze to najlepszym ubezpieczeniem jest poprostu odkładać np 10 % zarobków. i to jest najlepsze nie tylko na ubezpieczenie mieszkania ale tez i zdrowia a nawet "emerytury".
Kolejna sprawa jeżeli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne. na czym ono polega? zus jest wsumie obowiązkowy więc każdy kto ma umowe o pracę jest ubezpieczony. Większość świadczeń zdrowotnych jest opłacana za naszymi plecami... idziemy do przychodni / szpitala korzystamy wychodzimy. wystarczy pokazać dowód.. nawet nie wiemy ile zus zapłacił szpitalowi za wykonanie np gipsowania zlamanej nogi.

Wojtek
3 lata temu

Akurat ten odcinek wyjątkowo do mnie trafił - lubię jeździć autostopem, zwłaszcza, że obecnie mam sporo wolnego i mimo, że nie czuję zagrożenia ze strony innych ludzi czasami - przez to, że niewiele planuję - ląduję w samym centrum niczego i niebardzo wiem co zrobić. I właśnie w takich momentach najbardziej czuję obecność Boga, z resztą w podróżach przeważnie zdaję się na to, że Bóg jakoś wszystko załatwi i wiecie co? Załatwia (: Zawsze wszystko jakoś dobrze się kończy a przy okazji dostaję sporo wartościowych (i czasem niełatwych) lekcji.
I właśnie różne dziwne przygody uświadamiają mi, że żeby żyć z Bogiem, dostrzegać Jego działanie trzeba Mu na to pozwolić. Nie będzie się wpychał (przeważnie) tam gdzie Go się nie chce. Zauważyłem, że trzeba postawić się w sytuacji, gdzie sam już nic nie możesz zrobić i pozostaje Ci się zdać na przypadek - wtedy odpowiada i to często nie tak jak się spodziewasz - ot, boskie poczucie humoru^^ ale nigdy nie zostawi Cię samego, jak o coś poprosisz - zawsze pomoże.
Pozdrawiam (:

Ella
3 lata temu

Po pierwsze uważam, że za deklaracją wiary musi coś stać. Właśnie tego brakowało mi w KRK. To był mój powód do szukania Boga. Uznałam, że skoro Bóg jest, to jest najważniejszy, więc to moje zaangażowanie w relację z nim nie odpowiada temu, co wyznaję. Zajmuję się sobą i latam do kościółka. Bóg ma tam swoje pięć minut.:-(
Po drugie, to Bóg kryje się za wszystkim, co się dzieje, bo jest Bogiem Wszechmogącym. Jeśli nie byłby wszechmogący, to nie byłby Bogiem.
Po trzecie, to zdać się na Boga może tylko ten, który czuje, że tak powinien zrobić. Nie można narzucać innym, że mają się nie ubezpieczać, czy mają nie chodzić do lekarzy. To trzeba poczuć, a nie robić wbrew sobie. I nie oceniajmy! Każdy dojrzewa we własnym tempie.
Po czwarte bądźmy rozsądni. Jeżeli ktoś złamie kość, to chyba nie będziemy mu podpowiadać, żeby czekał, aż się zrośnie. Lekarz też człowiek i może być narzędziem w ręku Boga. Z zębami też lepiej iść do lekarza niż czekać, aż będzie za późno.
Po piąte są ubezpieczenia obowiązkowe i to wcale nie jest złe rozwiązanie. Natomiast popadanie w przesadę i zawieranie ubezpieczeń na najróżniejsze wszelkie wypadki uważam za brak rozumu i wiary.

MateuszK
3 lata temu

Naprawdę ciekawy odcinek, jeden z ciekawszych jaki pojawił się w ostatnim czasie. Nigdy wcześniej nie myślałem o ubezpieczeniach w kontekście wiary i Boga ale po odsłuchaniu audycji naszły mnie takie spostrzeżenia: Czy wiara w Boga albo może raczej zaufanie Bogu nie jest takim ubezpieczeniem na życie? Często w świadectwach ludzi nawróconych przewijają się takie stwierdzenia jak np.: "odkąd się nawróciłem przestałem bać się śmierci...", co przypomina mi coś w rodzaju "odkąd ubezpieczyłem dom nie straszna mi żaden kataklizm". Zastanawiam się teraz czy aby przypadkiem wykupienie ubezpieczenia nie jest powiedzeniem Bogu czegoś w rodzaju "jesteś dobrym ubezpieczycielem ale firma X ma dogodniejsze warunki". I teraz moje pytanie: czy nie jest to przypadkiem aby odebraniem Bogu części z jego chwały?

Andrzej
3 lata temu

dalej o ubezpieczeniach - ich sensowność owszem jest ale nie wielka.
Np w polsce gdy przydarzy ci się wypadek zespoł ratownictwa a później szpital musi udzielić ci podstawowej pomocy bez względu na to czy jesteś ubezpieczony czy nie, a jak oni to sobie potem rozliczą z nfz i zus to różnie to jest. np pracując w pogotowiu sporo wyjazdów jest do pijaków, którzy ani nie pracują ani nie są bezrobotni, a jak sie pan pijak położy na chodniku, albo wątroba mu wysiądzie to i tak karetka jedzie pomocy udziela, w szpitalu też nie lezy koło kostnicy z braku ubezpieczenia :P

statytycznie wypadki zdarzają się tak rzadko że lepiej na takie "wypadki" odkładać samemu w "skarpetę"

Środowisko lekarskie to przedewszystkim kasa. Ludzie mało który lekarz w polsce zarabia mniej niż 10k miesięcznie.
Np stomatolog - nawet płacąc zus i tak ci nie zrobią wszystkich zębow. np kanałowe leczenie kosztuje średnio 100zł za jeden kanał, ząb ma np 3 kanały więc 300zł i te 300zł płacisz za 2-3 godziny "pomocy lekarza stomatologa" 0,1g wypełnienia i 5zł - 1 ampułka znieczulenia. Także lepiej odłożyć te 300zł i raz na kilka lat naprawić zęba niż płacić co miesiąc 30zł na ubezpieczenie.

Martin
3 lata temu

Jeżeli ubezpieczenia nie są złym rozwiązaniem to dlaczego są obowiązkowe?
Jeżdżenie samochodami też nie jest złym rozwiązaniem, a nie trzeba jakoś nakładać obowiązku. To dlaczego trzeba przymusowo ubezpieczać?

Tylko jedna odpowiedź jest logiczna: bo widocznie jednak są złym rozwiązaniem i ludzie sami z siebie by tak chętnie z niego nie korzystali.

A ja złamałem kość. Czekałem. I się zrosła. Widać moje kości zrastają się bez lekarza.

Co nie znaczy, że nie doceniam roli lekarzy. Ale co innego doceniać usługodawcę, a co innego traktować go jak kapłana, omnibusa i wyrocznię. Podobnie zresztą traktowali mnie jako informatyka, wierząc że mogę z komputerem zrobić wszystko, a jak nie mogę to znajdzie się taki co może - no istna magia.

Swoją drogą ciekawe, że przez 98% czasu istnienia ludzkości kobiety rodziły dzieci bez lekarzy, a teraz to nagle "nie do pomyślenia". Czy w XXI wieku ciąża to jakaś choroba, że aż lekarza do tego trzeba? I to chyba nawet jakaś ciężka, skoro zawsze do szpitala z tym trzeba.

Chore czasy...

Don Camilo
3 lata temu

Ubezpieczenie się może też być wyrazem wiary w Boga - np. jeśli ubezpieczymy się od powodzi w miejscu, gdzie od 30 lat nie padało :)
Wyrazem wiary będzie też zagranie w totolotka - jeśli wygraną kasę będziemy chcieli wydać w nienormalny sposób.

Tak naprawdę to nikt, nawet najlepsi naśladowcy Jezusa z Biblii nie pokładali wiary jedynie w Bogu. Paweł podróżując do Rzymu może nie korzystał z lekarzy czy PZU ale za to wierzył, że to żeglarze a nie Bóg przeniosą go z A do B - nie do końca miał rację.

Ja wcale nie uważam, że mam silniejszą wiarę niż apostoł Paweł. Jakby mnie bolał ząb to bym poszedł do dentysty. Próchnica jest jeszcze dla mnie zbyt wielką górą, by skłonić ją do wskoczenia do morza.

Ella
3 lata temu

Ubezpieczenie może mieć złe i dobre strony. Rachunek każdy przeprowadza sam. Ocena zależy od punktu widzenia. Takie punkty widzenia prezentowali wczoraj słuchacze "Wieczorów". Widzę sens regulacji prawnej nakładającej na uczestników ruchu drogowego obowiązek zawarcia umowy oc. Dlaczego? Dowiesz się, jak ktoś w ciebie/twój samochód wjedzie. Widzę sens obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego dla pracowników.
Martin, że Twoja kość dobrze się zrosła to wspaniale. Jednak interwencja chirurgiczna, nastawienie złamania, prześwietlenie dają dużo większe szanse pomyślnego wyzdrowienia. Jak pomyślę, że mógłbyś pracować w pogotowiu i jeździć do wypadków, to mam gęsią skórkę. Głosisz teorie podobne zakazowi przetaczania krwi dla ratowania życia. Bóg to nie jest jednokierunkowa autostrada, na którą wskoczysz i pędzisz. Zmienia się nasza wiedza, nasze rozumienie, kalkulację trzeba przeprowadzać od nowa.
I wcale nie uważam, że zaufanie Bogu to szaleństwo. Według mnie to zwykła konsekwencja brania Boga na poważnie. Ten zły świat to standardy, jakie mi proponuje, to pogoń za bogactwem, które i tak tu pozostawiamy.

Skalagrim
3 lata temu

Ja właśnie na początku roku zrezygnowałem z ubezpieczenia na życie z powodu "ej przecież ja mam Boga jako polisę ubezpieczeniową!". Wielu ludzi ma prawo uznać mnie za wariata ale trudno.

Ale gadanie czy się ubezpieczać czy nie, jest bezsensu - każdy niech sobie to we własnym sumieniu osądzi.
Za to poruszyłeś martin fajny temat - "gdzie jest twoja wiara?". Warto czasami rano przed lustrem stanąć i zadać sobie to pytanie.

Dodam tylko: że jeśli ktoś chce chodzić po wodzie, to niestety najpierw musi wyjść z łódki...
niema innej opcji.

Michał7
3 lata temu

Taka sytuacja.

Nie robię pliku zapasowego X (praca magisterska, projekt do pracy itp.). Tak zaufałem Bogu że nie robię. O - skasował mi się.

Ja: Boże tak Ci zaufałem, czemu mi się plik skasował?
Bóg: To nie wiedziałeś że pliki się psują, gubią, kasują jak się nie zrobi kopii?
Ja: Wiedziałem.
Bóg: To czemu nie zrobiłeś?
Ja: ...?

Martin
3 lata temu

Powtarzam: jeżeli ubezpieczenie jest dobre, to nie trzeba do niego zmuszać. Dobre ubezpieczenie przymusowe to oksymoron, a zmuszanie człowieka "dla jego dobra" to w najlepszym wypadku arogancja.

Słuchanie Odwyku też jest dobre - czy więc powinniśmy wprowadzić obowiązkowe słuchanie Odwyku na lekcjach religii?

A już we mnie wjechał samochód. I się dowiedziałem faktycznie. Dowiedziałem się mianowicie, że OC jest bez sensu, bo każdy płaci OC, a mało kto korzysta. Dlaczego? Żeby nie stracić zniżki. Więc paradoks jest taki, że człowiek płacił ubezpieczenie, a i tak potem płacił za szkody niezależnie od ubezpieczenia. Nie pierwszy to raz, kiedy przymus prowadzi do absurdu.

Ja różne teorie głoszę, ale nie ma w nich nawet śladu pochwały przymusu dla czyjegoś dobra. Ani zakazu przetaczania krwi, ani nakazu przetaczania krwi. Niech człowiek sam zdecyduje. Nawet jeżeli sobie zaszkodzi - jego wola.

Mówienie o zwiększaniu szans i twierdzenie, że Bóg stoi ponad przypadkiem zdradza pewną niekonsekwencję. Ale się jej specjalnie nie czepiam, bo sam na nią cierpię. Do ubezpieczeń mam niechęć, zwłaszcza, że chrześcijanie notorycznie oszukują rachunek prawdopodobieństwa. Ale przecież nie potępiam.

megg
3 lata temu

Jako żywo...przypomniał mi się b. wierzący (chyba pastor) ..sam się leczył...wiarą w uzdrowienie...miał atak bólu...wierni nie wytrzymali wezwali karetkę...jednak pastor uciekł....po jakimś czasie odnaleziono go martwego za kościołem...miał atak "ślepej kiszki"....
morał...Pan Bóg....nie wspiera GŁUPOTY

i Martim...
jak Cię lubię ...nie wypowiadaj się na tematy o których nie masz pojęcia - jak ciąża i rodzenie dzieci....bo "co Ty wiesz...o rodzeniu"....

Pojechałeś po bandzie...Mega po bandzie...
ale fakt mylisz się i zmieniasz zdanie....no człowiek jesteś..
.jako i my...
.zagubione owieczki ;)

Martin
3 lata temu

No, są i tacy. Ale czego tu Bóg nie wspierał to już twoja własna interpretacja.

W Biblii akurat często głupie działanie wspierał.

Wspierał głupotę Dawida jak szedł przeciwko Goliatowi. Gedeona jak szedł w 300 przeciwko całej armii (no czy to nie skrajna głupota?). Głupotę Piotra, który chciał chodzić po wodzie. A Eliasz to już był całkiem pomylony. Że o moich własnych głupotach nie wspomnę. Pastora nie znam, ale wiem co sam przeżyłem.

O rodzeniu dzieci nie wiem absolutnie nic. Rozumiem, że muszę sam rodzić dzieci, żeby wiedzieć, że przez 98% historii ludzkości kobiety rodziły bez lekarza? Tak? No widocznie muszę. Na tym polega mądrość: musisz być krową, żeby rozmawiać o mleku.

Jak mówi Biblia, podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, spodobało się Bogu uratować wierzących przez głupie zwiastowanie.

Jezus opowiedział historię o jednym bardzo rozsądnym przedsiębiorcy: Łuk 12:16. Przez całą historię facet postępuje nadzwyczaj rozsądnie, że tylko go pochwalić. A na końcu Bóg mówi do niego "głupcze".

Więc ten przenajświętszy rozsądek i racjonalne myślenie to wcale nie taka oczywista rzecz przed Bogiem.

Jak mówią Przyp. 3:5.

megg
3 lata temu

No moc argumentów...ale ...
Bóg robi co chce...i trochę się nami "bawi"...pewnie i nasze sprzeczki też Go bawią ;)
dla tego ja np. nie planuję życia....
Martin...
jednak...nie zaprzeczysz, że wszystko co mówisz - to Twoja interpretacja Boga...
selektywne postrzeganie....to też nasza specjalność...
Bierzemy z Biblii...co akurat nam pasuje...ja też tak ....czynię ;)

Trochę się spieszę...i już zakończę....bo Wiesz...już z "łańcuchem czekają na niewolnika " ...daleko mi do życia jakie wiódł Jezus...
ps
rodzenie dzieci w pradziejach...to męka...i straty matek i dzieci....ale wtedy życie ludzkie jeszcze mniej było warte niż dzisiaj...proszę" kończ Waść.."
pps
z tą krową, to już Giga banda..i bez trzymanki...
buziaki ;)

Eliszeba
3 lata temu

megg ma rację Martin z tymi porodami, poczytaj może trochę statystyki natemat.pl dowiesz się, jak wspaniale kobiety wychodzą na rodzeniu dzieci samodzielnie w krajach "trzeciego świata" (a więc w świecie, któremu przypisujesz 98% porodów bez bez obecności lekarza)

Martin
3 lata temu

Rodzą w bardzo młodym wieku, higieną się nie przejmują, a wiedzą gardzą, to i są efekty. Jak pół kraju rodzi w wieku 17 lat w slumsach to żaden lekarz nie pomoże.

Kobiety w krajach Trzeciego Świata umierają przy porodach często, ale jak się manipuluje danymi dla sensacji to wydaje się, że jest gorzej niż jest naprawdę. Umieralność w Indiach wynosi 6.7% (www.who.int Dużo, ale nie kiedy się wie w jakich warunkach te matki żyją. Umieralność mocno spadła przez kilka lat.

Naprawdę, nie znoszę takich manipulacji danymi jak w tym artykule. Jak się porównuje w liczbach bezwzględnych ile kobiet umiera w Polsce a ile w Indiach, to trzeba jednocześnie przypomnieć, że w Polsce żyje 38 milionów ludzi, a w Indiach 1200 milionów. Gdyby w Polsce tyle matek żyło, to też by pisali, że w Polsce "sytuacja jest katastrofalna"?

Poza tym Indie się mnożą a Polska wymiera, więc w kwestiach życia i śmierci to nie jestem pewny kto od kogo się powinien uczyć. Najlepiej by było w obie strony.

A poza tym czy ja gdzieś mówiłem, że opieka przy porodzie jest zbędna? Ja mówię tylko że LEKARZ jest zbędny i szpital. I tylko póki się coś źle nie dzieje. Na ogół.

Martin
3 lata temu

Przepraszam, małe uściślenie:
6.7% to nie jest ten współczynnik, o który nam chodzi. Mówi bardziej o tym z jakich powodów umierają kobiety, a nie o tym ile umiera przy porodzie, bo to stosunek śmierci przy porodzie do ilości śmierci kobiet ogółem.

Natomiast ilość porodów zakończonych śmiercią matki wynosi w Indiach (jak łatwo policzyć z danych WHO wyżej) ok. 0.74%. To o wiele więcej niż w Polsce, ale widać, że mówimy o wyjątkach. Sytuacja, która dotyczy 1 osobę na 150 to chyba nie jest to coś powszechnego, nie?

Jeżeli to prawda (a nie sądzę), że 98% porodów w Indiach jest bez obecności lekarza, to właśnie dowiodłaś, Eliszeba, że obecność lekarza zmienia cokolwiek mniej niż w 1% przypadków. :-)

Krótko mówiąc pewne jest, że dla 99% ludzi to zupełnie wszystko jedno czy przy porodzie jest lekarz i szpital, czy nie. Bo nie zmienia to absolutnie nic.

A skoro w tak młodym wieku i tak okropnych warunkach życia i tak mniej niż 1% kobiet przy tym umiera, to pokazuje do jakiego stopnia przecenia się rolę lekarzy.

Orish
3 lata temu

A ja jestem ciekaw, Martinie, Twojej odpowiedzi na komentarz nr 6. Bo jeśli spojrzymy na chrześcijanina jako jednostkę, która żyje sama dla siebie, to faktycznie, nic tylko ryzykować, w końcu oddało się to swoje życie w ręce Boga, a nawet jak się umrze, to wiadomo, gdzie się trafi. Ale przecież chrześcijanin to właśnie taki ktoś, kto żyje wśród ludzi i dla ludzi. Wszystkie rzeczy, które nam się przytrafiają, mają też wpływ na nasze otoczenie.

No bo załóżmy taką sytuację: dostajesz jakiegoś ciężkiego choróbska i nie masz ubezpieczenia zdrowotnego. Żeby Cię utrzymać przy życiu, ludzie poświęcają majątek i robią ściepę, i w ogóle nie masz nic do gadania. A nad Twoim łóżkiem wywieszają tabliczkę "oto jest ten głupi, co podkładał zaufanie w Bogu". I nie jest Ci wtedy łyso, że po pierwsze jesteś ciężarem dla innych, a po drugie stanowisz antyświadectwo działania Boga?

Ja nic nie sugeruję odpowiedzi, tylko staram się przedstawić sprawę w innym świetle.

Ella
3 lata temu

Pamiętam ze studium medycznego określenie "primipara alta" wpisywane jako ryzyko w kartę ciąży kobiet powyżej 28 roku życia. Znaczyło to stara pierwiastka, czyli kobieta rodząca po raz pierwszy w późnym wieku. Więc zagrożenie w ciąży wzrasta wraz z wiekiem matki, nie tak jak sugerujesz Martinie, że największe jest w młodości. Myślę, że dobrze jest się podpierać argumentami, na których się znamy.

W Niemczech rejestracja pojazdu następuje dopiero po przedstawieniu umowy oc z ubezpieczalnią. Daje to uczestnikom ruchu drogowego gwarancję, że szkody z winy innych użytkowników ruchu zostaną pokryte. W sprawie Vollkasko decyduję sama.

Ponieważ pracuję, jestem ubezpieczona i nie muszę decydować. Kiedy mój mąż był bezrobotny, bardzo starałam się o pracę ze względu na ubezpieczenie rodziny. Żyję w systemie, w którym ubezpieczenie zdrowotne istnieje i nie rozumiem, dlaczego miałabym się na nie wypiąć. Jestem raczej zdrowa, nie latam do lekarzy z byle czym, czasem biorę zwolnienie. Może raz na rok, czasem dwa. Mam za sobą trzy operacje. Już dawno. Mam się czuć winna? Moja obecność tu wynika z potrzeby znalezienia się jak najbliżej Boga.

Martin
3 lata temu

Chcesz powiedzieć, że jak 15 latka rodzi to nie jest to ryzykowne?
No może tak, ale jeżeli tak, to się faktycznie nie znam.

W artykule, który zacytowałaś jest napisane:
"UNICEF podkreśla, że szczególnie w kwestii umieralności kobiet przy porodzie istotna jest kwestia różnic w dostępie do opieki medycznej wśród młodych dziewcząt z najuboższych gospodarstw domowych oraz zbyt młody wiek, w którym dziewczęta zachodzą w ciąże".

Więc my z UNICEF-em się co prawda nie znamy, ale mamy takie zdanie, że zbyt młode są te dziewczyny i jest to jeden powodów wysokiej (w porównaniu z innymi krajami) umieralności.

Orish, a może niech ci ludzi mi pozwolą po prostu odejść do Boga. A skoro nie chcą pozwolić, to może nad własnym łóżkiem powinni umieścić tabliczkę "jesteśmy głupi, wydajemy wszystko, żeby ratować go od nieba".

Coraz częściej mam wrażenie, że nikt nie traktuje chrześcijaństwa poważnie. O niebie się chętnie gada na kazaniach, ale jak ktoś umiera to go z całej siły przed tym niebem ratują. Jak to rozumieć?

Więc jest mi w takiej sytuacji łyso, Orish, ale z zupełnie innego powodu.

Co innego gdyby mi pomagali uniknąć cierpienia w tym odchodzeniu. No ale to jest przecież sporo tańsze.

A tak a propos, przypomniała mi się bajka, którą czytałem jak byłem mały. Krótka i na temat!
wolnelektury.pl

Pytajmierz
3 lata temu

@Martin
Wciąż nie rozumiem, jak chęć do "nie obciążania finansowego" rodziny miałaby odsuwać chrześcijanina od Boga... Ja rozumiem, że złamana noga nie stanowi dla CIEBIE problemu, bo zawsze możesz zarobić na pisaniu programów. Ale weź na przykład takiego prostego górnika zarabiającego na całą rodzinę - gdy on złamie nogę, to co on ma robić? Nauczyć się programować w jedną noc? A co jak taki człowiek nie miał nigdy styczności z komputerem? Chrześcijanie wbrew pozorom też łamią sobie kończyny, też chorują i też umierają.

Martin
3 lata temu

A przeczytałeś bajkę?

To Bóg nie wie o tym kto i kiedy złamie nogę? Więc jak należy rozumieć "wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż on ma o was staranie" [1Pi 5:7] skoro wszyscy uważają, że mamy postarać się o siebie sami?

Niechże górnik postępuje jak uważa, niech jest przewidujący i mądry, nikt go za to nie gani przecież. Ale ja tu widzę jakiś inny postulat: że jak nie będzie mieć ubezpieczenia, to nawet Bóg mu nic nie poradzi. Rodzina umrze z głodu a Bóg będzie patrzeć i mówić im, że byli głupi. Może to i jest rozsądne i zgodne z mainstreamem myślenia współczesnego człowieka, ale zupełnie sprzeczny z chrześcijaństwem. Przynajmniej tym z Biblii.

W rzeczywistości widziałem i gorsze sytuacje w życiu i Bóg nie spał. Bóg interweniował. W nieszporach wiele osób już opowiadało takie historie. A ludzie dalej jak nie mieli wiary, tak nie mają.

Mnie to szczerze mówiąc szokuje. Rozumiem mało wiary, ale aż do tego stopnia?

Występuje w przyrodzie kompletny brak wiary w Boga realnego. Praktycznego. Takiego co to wie co się dzieje, któremu nie umknęło, że jego górnik złamał nogę, takiego co przewiduje, działa i interweniuje.

O, tak nazwę swoją trzecią płytę: Kompletny Brak Wiary...

Ella
3 lata temu

To nie o to chodzi Pytajmierz. Chodzi o wiarę, która zbliża się wielkością do ziarna gorczycy. Kiedy osiągniesz taką wiarę, robisz rzeczy, o których inni myślą, że oszalałeś, ale ty wiesz, że Bóg jest z tobą i się o ciebie troszczy tak, że nie potrzebujesz ubezpieczeń i lekarzy. Tylko moim zdaniem nie wolno nawoływać nikogo do zaczynania od końca, czyli zachowywania się tak, jakby się wiarę miało, a mieć ze strachu narobione w gacie. To wiara ma mieć swoje konsekwencje w zaufaniu, a nie zaufanie wynikać z szaleństwa. Ja namawiam do zaczynania od małych rzeczy. Wraz z powodzeniem wzrasta nasze zaufanie i wiara, można spokojnie zdać się na Boga w większych sprawach.
Chociaż z drugiej strony desperat może zostać nagrodzony pośmiertnie.

Martin
3 lata temu

Może to racja.
Od małych faktycznie najlepiej zaczynać.
Ale ja myślę, że Bóg sam nas tak zwykle prowadzi, że stawia przed nami małe decyzje najpierw. A później trudniejsze.

Biblia nie wspomina o stanie gaci kolegów Daniela, kiedy król skazał ich na piec, bo oświadczyli, że kłaniać to się będą tylko Bogu. Ich wiara polega na tym, że tak powiedzieli, a nie na tym, że tak powiedziawszy zachowali czystość gaci.

Ale dobrze, że rozróżniłaś: że co innego zaufanie, co innego szaleństwo. Zgadzam się. Ale z daleka są bardzo podobne!

Michal4
3 lata temu

O książce to w zasadzie szkoda gadać, ale te teksty świadczą tylko o tym że ktoś zaprojektował ta książkę, po to żeby samemu się bogacić, a lud niech sobie wierzy, ze po śmierci będzie miał nagrodę i że tak na prawdę to ten bogaty ma gorzej. :)

Wiesz czemu wydaje Ci się Martin ze coś tu jest zaprojektowane? Bo istnieje, ile jest planet bez życia? setki miliardów? Pewnie i więcej, nie da się nawet zobaczyć ile bo wszechświat pewnie jest większy niż go widzimy.
To, że w lotto ktoś wygrywa dla niego również jest to szalenie nieprawdopodobne, bo jak to możliwe, on jeden wygrał, a takie małe prawdopodobieństwo. Ale prawie zawsze ktoś wygrywa mimo tego małego prawdopodobieństwa.
Czemu tyle cudów wśród chrześcijan? Bo mówią o tym tylko ci którym się udało. :)
Jak ktoś zaryzykował dużo, wierzył i mu sie ne udało to nie będzie chodził i sie tym chwalił. To samo z cudownymi uzdrowieniami, ten kto nie zost

Ella
3 lata temu

Michał, o czym ty piszesz? O jakiej książce?
Jeżeli jesteś w stanie coś pojąć z fizyki kwantowej, to mam dla ciebie złą wiadomość, ona może pozbawić cię tej nonszalancji w ferowaniu wyroków na temat tego, o czym nie masz pojęcia.

Eliszeba
3 lata temu

Być może Martin artykuł o umieralności kobiet był zmanipulowany, ale z mojego realnego życia mogę tyle powiedzieć, że znam co najmniej kilka (tyle sobie tak na szybko przypominam) kobiet w mojej rodzinie i wśród znajomych, które przeżyły poród dlatego, że były w szpitalu i podano im od razu krew, znam też kilka przypadków, kiedy odpowiednia opieka i sprzęt uratowały życie nowonarodzonemu dzieciątku.
Myślę, że po to są szpitalne porodówki, żeby tam rodzić. A przy porodach w szpitalu wcale nie dyżurują lekarze, lecz położne, dopiero jak coś idzie nie tak, to lekarze wkraczają "do akcji". Ale w sumie nie wiem o co się spieramy tak do końca. Sam przyznałeś, że nie byłeś w takiej sytuacji (czyli nie stałeś przed wyborem, czy Twoja żona będzie rodzić w domu, czy w szpitalu), jak będziesz, to być może inaczej spojrzysz na wskaźnik 0.74%
Dla Ciebie to niewielkie ryzyko, a dla mnie bardzo wysokie.
Dlatego jeśli jeszcze kiedykolwiek w przyszłości dane by mi było rodzić, to na pewno pojadę do szpitala i będę prosić Boga o pomoc, Myślę, że gdyby były jakieś komplikacje, to Bóg będzie miał "pod ręką" ludzi i sprzęt, a jeśli zdecydowałby, że czas na mnie, to mi i sprzęt i ludzie nie pomogą.

Kingu
3 lata temu

Jedna uwaga: wiara to nie ryzyko! Wiara to pewność!
A skąd przychodzi ta wiara=pewność? Od Boga, to on nam ją daje.Nie jesteś w stanie wypracować sobie wiary, wygenerować ani w żaden inny sposób pozyskać.
Dlatego zanim zrobisz coś "głupiego" w oczach świata, pogadaj o tym z Bogiem, przedstaw mu swoje serce, wątpliwości, nadzieje, a on da ci przekonanie i wiarę.
Wtedy działaj, i niech się śmieją - bo ty wiesz, ty masz pewność, bo ty masz wiarę.
I taki jest nasz Bóg :)

Martin
3 lata temu

Może chodzi o to, że mamy inne spojrzenie na kwestie ryzyka.
Ktoś kto żyje z Bogiem inaczej operuje pojęciem ryzyka.

Dawid pisał: "chociaż padnie u boku twego tysiąc a dziesięć tysięcy po prawicy twojej, Ciebie to jednak nie dotknie" [Ps 91:7] a ty mówisz, że choć dziesięć tysięcy nie umrze, to ciebie to jednak może dotknąć.

Dawid mówił, że prawdopodobieństwo nieszczęścia wynoszące 99.99% procent jest dla niego niskie (bo ma Boga), a ty mówisz, że prawdopodobieństwo 0.74% jest... za wysokie!

I o tym mówimy. Z czego wynika ta drastyczna różnica między tym co mówi Dawid i tym co mówi Eliszeba?

Że Dawid nigdy nie rodził? Że nie widział jak ludzie umierają? Że za krótko żył i głupoty pisał?

Może, ale w tej akurat kwestii posłucham Dawida, nie ciebie. Mimo, że ty mówisz rozsądnie, a on mówi jak maniak.

Bo wolę mieć życie takie jakie on miał, niż takie jak ty masz - chociaż twojego nie znam, i na pewno jest bardzo fajne, ale życie Dawida mi się naprawdę bardzo podoba! :-)

Po prostu ja NAPRAWDĘ wierzę, że Bóg mnie uratuje mimo, że na 99.99% powinienem zginąć.

Wariat jestem.
Wierzący, znaczy.

megg
3 lata temu

ale "wrze" :)
rodząc 2000 lat temu....pewnie "stajnia" była dla biedoty normą...choć...kto wie....zawsze były jakieś akuszerki...teraz są położne...LUDZIE MAJĄ SOBIE POMAGAĆ... a wiedząc teraz co jest normą...korzystam...głupio nie ryzykuję...i nie zawracam Głowy Bogu niepotrzebnie :)

Ubezpieczenia w ogóle byłyby niepotrzebne....gdyby LUDZIE BYLI UCZCIWI wobec siebie...i pomagali sobie BEZINTERESOWNIE....
póki co to utopia....
być może poszliśmy w złą stronę....ale kto wie
a może faktycznie brak nam wiary
takiej Prawdziwej Wiary w Moc Boga
ps
czyli co mamy robić...bo się pogubiłam już całkiem :)

Ella
3 lata temu

Martin, takie podejście sugeruje, że leczenie się u lekarza jest z gruntu złe, bo jest dowodem braku zaufania w Bogu, a temu muszę się stanowczo przeciwstawić. Od czasów Jezusa zaszły duże zmiany, a od Dawida jeszcze większe. Trudno żeby Biblia poruszała kwestię szpitala, którego wtedy nie było. Czy za sprzętem medycznym i zbiórką Owsiaka ukrywa się Szatan? Czy proteza dla kaleki jest stawaniem w opozycji do Boga?
Rozumiem rozczarowanie jakie niosą obserwacja postaw ludzi i deklaracje wiary, z których wynikają wspaniałe, rodzinne, wesołe święta i niewiele więcej. Nie mogę się jednak zgodzić, że Chrześcijanin powinien uparcie unikać kontaktu z lekarzem. Chrześcijanin powinien być na tyle blisko z Bogiem, żeby wiedzieć, czego w danej sytuacji Bóg od niego oczekuje.

Kingu
3 lata temu

Otóż to Ella.
W danej sytuacji Bóg może chcieć abyś np. ewidentnie złamał prawo, a w innym momencie żebyś go przestrzegał!
Ważne są konkretne sytuacje, dlatego należy być z Bogiem w stałym kontakcie, takie stałe łącze (kto korzystał z neta przez modem ten wie). Kiedy tego nie ma, zaczyna się ustalanie zasad, ludzkich zasad, żeby tłumaczyć sobie różne rzeczy.

Don Camilo
3 lata temu

Czy zainstalowanie programu antywikusowego w komputerze jest też "ze świata"?

Eliszeba
3 lata temu

BigTom, zazdroszczę Ci stałego łącza z Bogiem. Ja nie mam takiego cudownego aparatu, ale czytając Twoje radosne wpisy wierzę, że i ja się doczekam :)

Martin, fajne opowiadanie nam poleciłeś, dzięki :)

Don Camilo
3 lata temu

Kupienie pasty do zębów i szczotki to też forma ubezpieczenia. Inwestycja ta ma zmniejszyć prawdopodobieństwo próchnicy i bólu zębów.
Czy zatem prawdziwego chrześcijanina można rozpoznać po niebiańskim zapachu z twarzy?

Ella
3 lata temu

Bardzo dobry głos w dyskusji Don Camilo. Właśnie o to chodzi, że przerabiając Boga na regułki dostajemy kodeks, a nie Boga. Idąc w jakimś, nawet dobrym kierunku, można się zapędzić w ślepy zaułek. Właśnie dlatego świat jest taki, jaki jest, że bardzo mało ludzi orientuje się na Boga. Jeśli już, to mają swoje zbiory zasad i swoje autorytety.

Eliszebo, pytałaś gdzieś o fragment dotyczący zbawienia przez macierzyństwo. Znajdziesz go w 1 Tymoteusza 2:15.

gerald1972
3 lata temu

Dyskusja z cyklu "Martin kontra świat". Fajnie.
Ja popieram Martina ponieważ te wszystkie "ale" do wiary mi jakoś słabo pasują
Ciągle mamy jakieś "ale" bo ciągle są sprawy, dla nas, jakby ważniejsze
A czy wiara nie polega na tym, aby się pozbyć raz na zawsze tych wszystkich "ale"?
Wariactwo ?
No.
Tylko to wariactwo w moim odczuciu ma na imię: "bezgraniczne zaufanie"

Zieleń
3 lata temu

Martin, odnośnie tłumaczeń Biblii, polecam "Nowe Przymierze" wydawane przez "Liga biblijna". Tam Jan 3, 16 brzmi: "Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego jedynego Syna, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął ale mial życie wieczne.". I to nie jest parafraza.


PS
Nie wiem czy to w tym odcinku mówiłeś o archaizmach w tłumaczeniach Biblii, ale w poprzednim na pewno.

Martin
3 lata temu

No, w końcu tłumaczenie z jakimś normalnym językiem. Poczytam jak będę mieć okazję.

Kacper
3 lata temu

Hej Martinie,
nie wiem czy dobrze zrozumiałem przesłanie tego odcinka, skoryguj mnie jeśli gdzieś coś źle zrozumiałem.
1) Czy jeśli mam wadę wzroku i poszedłem do okulisty (lekarza) i noszę okulary to znaczy, że nie mam wystarczającej wiary w Boga?

2) A jeśli pójdę do szewca po buty to to też jest to brak wiary w Boga, bo przecież Bóg stworzył świat, to może stworzyć mi buty. Oczywiście nie mam pewności czy je stworzy, ale właśnie na tym polega wiara, moje ryzyko. Jeśli będę chodzić bez butów, wtedy pokażę Bogu jak bardzo w Niego wierzę i może te buty mi da? (Żeby było śmiesznie, to jest to całkiem prawdopodobne, ktoś się zlituje i mi buty da, kupi, albo znajdę jakieś stare na ulicy).

c) Jak mam znaleźć granicę pomiędzy działaniem "dozwolonym/chrześcijańskim", a działaniem "normlanym/niechrześcijańskim". Wersja Biblijna wydaje się być ścisła, mam nie być pożądliwy. Nie być "normalny" jest już bardzo rozległe i w zasadzie nie wiadomo co to ma znaczyć.

Moim zdaniem to jest absurd i jeśli rozumujesz prawidłowo i dochodzisz do absurdu, to gdzieś masz złe założenia. Jeśli ktoś jest zainteresowany bardzo chętnie przedstawię tez swój punkt widzenia :)

Martin
3 lata temu

A co to jest "wystarczająca wiara w Boga"? Najwyraźniej masz wystarczającą do tego, żeby dobrze widzieć. Ale nie wystarczającą do tego, żeby zobaczyć cud.

Co nie znaczy, że wszystko się musi dziać cudami.

Masz rację: twoim zdaniem to jest absurd. Podobnie jak prawdopodobieństwo śmierci wynoszące 99.99%, które Dawid uznał za niskie (pisałem wcześniej).

Absurd jest, jeżeli w wyliczeniach się nie bierze pod uwagę Boga. A mam wrażenie, że większość ludzi chce dyskutować o Bogu bez uwzględniania w dyskusji Boga. Gadać tak, mu pozwolić na jakiekolwiek działanie poza naszą kontrolą - absurd.

Tyle z Biblii wynika, że na ile masz wiary w to, że Bóg jest realny, na tyle będziesz widzieć realne, niezwykłe działania w jego życiu.

Niech zgadnę - w twoim życiu nie ma żadnych, nie?

No, a w moim sporo. Tyle, że ty masz święty spokój i żyjesz jak chce, a ja jestem absurdalny i ryzykuję.

Ale to kwestia wyboru. I ja wcale nie mówię że coś "trzeba" ani że czyjaś wiara jest "niewystarczająca" (bo niby do czego nie wystarczająca?)

Kacper
3 lata temu

Ok, ale jeśli możesz, to odpowiedz mi proszę na moje pytania. Czy noszenie okularów jest wyrazem słabej wiary w Boga? Gdzie jest granica pomiędzy "chrześcijańskim" działaniem, a "niechrześcijańskim" działaniem. Chodzi mi o to, że przy takiej interpretacji podjęcie jakiegokolwiek działania może być uznane jako wyraz braku wiary w Boga i w to, że on nam to zapewni i dostarczy. Jak wyznaczyć tutaj granicę, kiedy działać a kiedy zdać się na Boga?

Martin
3 lata temu

Nie, noszenie okularów jest oznaką słabego wzroku.

Chcesz ode mnie, żebym ocenił twoją wiarę? A co ja jestem, sędzia twojego sumienia? Nie powiem ci czy masz taką wiarę czy inną, bo ani nie znam sytuacji ani nie mam prawa do takich werdyktów. Zdarza mi się, wyrwie mi się, ale unikam jak mogę.

No nie wiem jak wyznaczyć granicę. Weź pod uwagę, że nie piszę tutaj pracy magisterskiej z wiarologii, tylko zastanawiam się jak żyć, żeby było fajnie i żeby było dużo Boga w moim życiu.

Ja się tu zajmuję życiem, a nie analizą życia. I nie chcę mówić nikomu jak ma żyć, tylko próbuję sprowokować każdego, żeby pomyślał na swój rachunek "jak ja mam żyć".

No jest różnica między szaleństwem a wiarą, na co choćby wskazuje fakt, że ryzyko jednych Bóg honoruje a innych nie. Ale to jest sprawa między nimi a Bogiem, a nie między mną a nimi.

Mam więc ten luksus, że nie muszę wyznaczać granic nikomu poza sobą samym. Tak jak nie muszę się zastanawiać nad tym dlaczego dzieci w Afryce głodują, tylko nad tym czy moje dzieci głodują. Ani nad tym czy Sumeryjczycy będą zbawieni, tylko czy ja będę. I ewentualnie moi przyjaciele.

I to samo podejście - praktyczne podejście - polecam innym.

Kacper
3 lata temu

Nie, Martinie, szalenie nad interpretujesz moje wypowiedzi.
Nie chcę i nie chciałem żebyś oceniał mojej wiary. Wcale nie chciałem, też żebyś robił wycieczki personalne pod moim adresem sugerując jakie to życie prowadzę i ile cudów w życiu spotykam, ale nie o tym.

Pytałem ogólnie, bo twierdzisz, że chodzenie do lekarza to wyraz słabej wiary w Boga, ale chodzenie do okulisty jest już wyrazem słabego wzroku, co jest sprzeczne. Granicy nie umiesz postawić, więc cała teoria nie jest praktyczna, bo nie wiem w praktyce czy mam iść do lekarza (do okulisty mogę, ale czy od internisty?), czy nie?

Sugerujesz, że jeśli działalność człowieka jest wyrazem braku wiary w Boga. Bóg stworzył świat to i "cel tego działania" może człowiekowi dać. To prowadzi do absurdu, jeśli tego nie widzisz, to Twój problem, ja to napisałem, bo widzę, że część osób Ci przyklaskuje i chciałem im dać małą odtrutkę na tę głupotę. Jeśli wszyscy są jednogłośni to trudno wyłamać się choćby i z oczywistej głupoty (vide eksperymet Ascha).

Martin
3 lata temu

Rany, ale męczysz.
No to mnie nie słuchaj po prostu. Gadam głupoty i tyle, o czym tu jeszcze gadać.

Mówię od początku, że to postępowanie "bo wierzę" jest głupie i wbrew rozsądkowi, a teraz mi ktoś mówi "ależ to głupie!" A ja co mówiłem, że to mądre?

Równie głupie jest zresztą atakowanie armii w 300 osób, wchodzenie do morza czerwonego czy mówienie nieznanymi językami. I głupia jest Biblia, która wbrew zdrowemu rozsądkowi mówi, że 10000 obok ciebie padnie, a ty przeżyjesz i Jezus, który kazał wyjść z łódki zacząć chodzić po wodzie. No pomyleniec.

Więc jak już to ustaliliśmy, to się zgódźmy, że się nie zgadzamy, zamiast prowadzić bezpłodne debaty, w których nie chodzi o to, żeby poznać co myśli ten drugi, tylko powiedzieć swoje. Mogłeś to samo powiedzieć jednym zdaniem, zamiast udawać, że pytasz, skoro odpowiedź znasz i wiesz, że niczego nie zmieni. Uczciwiej tak, szybciej, i nie zawracamy ludziom głowy niepotrzebnym trajkotaniem.

A im więcej tu różnych punktów widzenia, tym lepiej.

Kacper
3 lata temu

Już nie męczę. Po prostu mówiłeś, że spójne, a nie spójne. Jak najbardziej chodziło mi o to, żeby poznać Twoje zdanie, stąd pytania które zadałem. One parafrazują to co co piszesz i odpowiedź na nie upewnia mnie, że dobrze Cię rozumiem. Zarzucasz mi jakieś nieuczciwe intencje? Po co? Skąd? Całkiem uczciwie pytam. Dobra, ogólnie śmiało mogę przystać na tym, że się nie zgadzamy.

Lubię Cię, wielokrotnie mówiłeś świetnie i bardzo mi się to przydało, teraz po prostu się nie zgadzamy. Bywa. Pozdrawiam.

Andrzej
3 lata temu

dobry odcinek ! ruszył ludźmi do komentowania :P
a propos ciąży i porodów. Ciekawostką jest to iż porody tradycyjne jakie znamy albo z wlasnych doświadczeń albo z filmów (kobieta leży na plecach a personel zajmuje sie wypychanym człowiekiem). Taka pozycja jest nie naturalna i jest taka tylko dla wygody lekarzy - personelu. Naturalna pozycja porodowa to jest na kucaka. A dodam że pozycja na kucaka jest też o wiele mniej bolesna a w niektorych przypadkach nawet bezbolesna.
Dalej w temacie porodu lekarz nie zawsze jest przy porodzie - zwykle zajmują sie tym położne, lekarz jest potrzebny do podjęcia decyzji kiedy sprawa się rypnie i coś idzie nie prawidłowo.

i wracając do ubezpieczeń. w prawdzie ubezpieczenie to tylko słowo pod, którym kryją się pieniądze. wypadki, złamania, choroby są na tyle żadkie że szansa że go będziesz potrzebować jest dość niska. Lekarze gdyby byli ludźmi to by nie było potrzeba ubezpieczeń, składki mogły by być dużo niższe i inaczej się nazywać np skladka na opiekę lekarską.

Obowiązkowe ubezpieczenie wydaje mi się że nie koliduje z chrześcijaninem bo wynika ono z przepisów prawa pracy i mając umowę o pracę nie da się z niego zrezygnować. (narazie)

megg
3 lata temu

Mrtin...Jezusa w nasze LUDZKIE spory nie mieszaj....
On jest Bogiem-Człowiekiem...to jednak nie to samo co tylko człowiek...

A swoja drogą...to ciekawe w jaki sposób Jesus teraz by się nam objawił....Kim by był(w sensie zawodu ...narodu..itd)

Jednak nie znajduję w Biblii- zakazu od Boga i od Jezusa...leczenia ludzi...zakazu chodzenia do ówczesnych medyków...ale ja nie znam aż tak super Biblii...to może gdzieś jest...
Za to wiem, że Jezus uzdrawiał...i nie mówił przy tym...teraz tylko uzdrowienie przez wiarę.....bo jak chory...to znaczy ...nie wierzy....
jak już to raczej o chorobę duszy mu chodziło..i chyba to jest najważniejsze...
np.
z Mt
"W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z pytaniem: "Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?" On przywołał dziecko, postawił je przed nim i rzekł: "Zaprawdę powiadam Wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak dziecko, ten jest najwyższy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje. Mnie przyjmuje...."
Urywam...bo to długa wypowiedź Jezusa...ale reszta też b. ważna
Już samo to jakie trudne...przynajmniej dla mnie

Hanna
3 lata temu

wiara? demony tez wierza,,, i drżą.

grzes
3 lata temu

Martin to kolejny bardzo dobry dający do myślenia odcinek. Masz absolutną rację z tym , że ile zaryzykujesz tyle możesz skorzystać albo dostać . W moim przypadku jest identycznie . Słucham odwyku ponad 6lat i nie miałem jakiegoś specjalnego kontaktu z Bogiem . Miałem dużo informacji i wiedzy i to wszystko . Dopiero po nawróceniu się i postawieniu na jedną kartę zmieniło się wszystko . Kamień spadł z serca ta wielka pustka a jest radość z każdego dnia . Polecam wszystkim .

gerald1972
3 lata temu

Jako odtrutkę na odtrutkę polecam Mateusza 6, 25-34 ;)

Kacper
3 lata temu

Czuje się wywołany do tablicy, to jeszcze odpowiem. Napisane jest: "Nie troszczcie się zbytnio", więc zgadzamy się w ogólności, tylko te "zbytnio" inaczej interpretujemy. Czy jak założę okulary, to troszczę się "zbytnio" czy jeszcze nie? Ja poznaje po owocach, nosze okulary, widzę, pracuje, pomagam innym, czyli jest ok, zbytnio się nie troszczę. Ale to zupełnie co innego powiedzieć "nie troszczcie się zbytnio", a co innego sugerować, żeby nie chodzić do lekarza :)

Martin
3 lata temu

No, tylko ciekawe kiedy jest to "zbytnio" skoro człowiek zabezpieczony na wypadek śmierci, złamania nogi, ataku serca, kradzieży samochodu, uszkodzenia samochodu, krwotoku z nosa na wycieczce na Bahamy, opóźnienia samolotu na wycieczce na Bahamy oraz pośliźnięcia się na krowim gównie w drodze do szkoły troszczy się wcale jeszcze nie zbytnio.

Prawdę mówiąc nie znam takiego człowieka, który by się przyznał, że troszczy się zbytnio - każdy mi za to gorąco dowodzi, że jego troszczenie się jest jak najbardziej racjonalne.

Ja więc postanowiłem testować to co Paweł: "zapoznam się nie ze słowem pysznych, lecz z ich mocą" [1Kor 4:19]
Krótko: nie pytam człowieka jak siebie ocenia. Tylko patrzę czy widać moc Boga w jego życiu.

Test może nie idealny, ale w praktyce sprawdza się doskonale.

Kacper
3 lata temu

No i w pełni się zgodzę, ja sobie patrze po owocach, Ty po "mocy" co na jedno wychodzi, bo co to za moc która nie ma owoców.

Andrzej
3 lata temu

ubezpieczenie - to tylko słowo pod którym większość to ta - mam kupione ubezpieczenie na złamania - jestem bezpieczny. W rzeczywistości zamiast słowa ubezpieczenie nazywać się to powinno odszkodowanie. płacisz abonament za to że jeżeli dojdzie do zdarzenia to dostaniesz odszkodowanie.
W rzeczywistości cię to nie ubezpiecza ani nie zabezpiecza przed wypadkiem, to może zrobić wiara, Bóg, racjonalne i mądre myślenie. Słowo ubezpieczenie jest wykorzystywane po to byś to ODSZKODOWANIE kupił i płacił miesiąc w miesiąc albo rok w rok. Myślę że złoty środek jest gdzieś po środku a nawet bardziej po stronie wiary. Ubezpieczenie OC w przypadku samochodów ma właściwie sens - może nie w naszym kraju ale ogólnie jest sensowne.
Ale ubezpieczenie od nagłej śmierci???? nie ma czegoś takiego. nic cię nie ubezpieczy tylko co najwyżej wypłaci ci odszkodowanie za to ze nie żyjesz. albo jesteś kaleką albo masz raka... ale to nic nie zmieni... w tym że umarłeś...

megg
3 lata temu

w sumie...prowokacja się udała ;)
"...psy szczekają....karawana idzie dalej..."

z mowy pożegnalnej Jezusa...z Ew Jana....

"Przykazanie nowe daję wam,
abyście się wzajemnie miłowali
tak, jak Ja was umiłowałem;
żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.
Po tym wszyscy poznają,
żeście uczniami moimi,
jeśli będziecie się wzajemnie miłowali"

Amen

Łukasz
3 lata temu

TL;DR Przyjaźń ze światem to pójście na kompromisty i ustępstwa w wierze.

Łukasz
3 lata temu

Dyskusja jest o tyle zabawna, że przypomina rozmowy w księdze Hioba.
Pozwoliłem sobie na małą scenkę rodzajową.

- Ellu wyjdź z łodzi!
- Ależ Panie, ja nie jestem ubezpieczona, to ryzykowne...
- Wierz we mnie i wyjdź!
- A z kim zostanie moja rodzina jak się utopie?
- Zaprawdę powiadam ci, jeśli opuścisz swoją rodzinę dla mnie, dostaniesz 1000x większą nagrodę
- [dopowiedzcie sobie sami]

Przyjdź.

Ella
3 lata temu

Łukasz, szybko ferujesz wyroki, a to nie Twoje zadanie. Jak działa Bóg w moim życiu, jak się na Niego zdaję i co z tego wynika, to jest moja sprawa i Boga. Ja nie muszę nikomu opowiadać, w jakich trudnych sytuacjach ufałam i pomogło. Zresztą każdy z nas jest w innej sytuacji i wątpię, abyście potrafili zrozumieć moją. Ta osobista wycieczka jest przynajmniej nietaktem.
Moją intencją było tylko zwrócenie uwagi, że nie byłoby daru mądrości, gdybyśmy mieli działać jak wariaci. To co Martin nazywa szaleństwem jest szaleństwem tylko dla tych, którzy nie rozumieją z czego wynika. Jednocześnie jestem przekonana, że samo szaleństwo jako takie bez pokładania zaufania w Bogu na nic się nie zda.

Eliszeba
3 lata temu

Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze od Armaniego, woń Hugo Bossa...
- Dzień dobry, zapraszam Pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie, tu natryski, sauna, solarium, jakuzzi, można korzystać do woli.
Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi.
Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura żarcia, chętne dziwki się kręcą, ludzie balują... ateista czuje, że musi być jakiś hak.
Następne pomieszczenie - biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na świecie wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu czytają. Ateista nie wie, o co chodzi.
Kolejny lokal - kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista nie wytrzymał:
- Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a tu kotły, smoła...
- A nie, na tych niech pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak mają.

Łukasz
3 lata temu

Ellu: To nie wyrok tylko żart. Zastanawiałem się jakie imię zastosować, żeby łatwiej skumać o co chodzi. Wypadło na ciebie bo zawierałaś takie cechy, które można przejaskrawić i zabawnie zapodać. To mam nadzieję skłania do refleksji.

Ignis
3 lata temu

Zgodzę się z tym, że ludzie za bardzo troszczą się o jutro i za bardzo martwią się o wszystko, mimo że Biblia mówi co innego. Jednak nie do końca zgodzę się co do korzystania z usług lekarza - idąc tym tokiem myślenia, możnaby przestać jeść, z wiarą, że Bóg i tak nie pozwoli mi umrzeć z głodu. Rzecz jasna mam na myśli poważniejsze sprawy, jak złamana noga czy nawet wstrząs albo zawał.

Nie zmienia to jednak faktu, że człowiek, który ze wszystkim biega do lekarza i ubezpiecza się przed kradzieżą/utratą pracy/UFO (niepotrzebne skreślić), nie tylko robi sobie swojego rodzaju bożka z systemu, ale i szkodzi innym (nie licząc firm ubezpieczeniowych), łamiąc tym samym jedno z najważniejszych przykazań. Jako przykład można tu podać ludzi wzywających pogotowie do sraczek (prawdziwa zmora pracowników Ratownictwa Medycznego). Przecież w tym czasie ktoś może naprawdę potrzebować pomocy! A coraz bardziej martwi mnie to, że takich ludzi jest coraz więcej wśród chrześcijan.

Martin
3 lata temu

Ale ja lubię jeść.

megg
3 lata temu

Może da się i tak... Prahlad Jani – mężczyzna, który twierdzi, że od 70 lat nie przyjmował ani pokarmów, ani żadnych płynów. Prahlad bagatelizuje całą sytuację i tłumaczy, że w dzieciństwie coś go oświeciło i tak już zostało.
Pytanie....co go "oświeciło"...bo to hinduski jogin ;)

Jedzenie jest przyjemnością...ale jest tylko środkiem do celu...

Martin
3 lata temu

Ja też tak mogę.
To znaczy twierdzić, że od 70 lat niczego nie jadłem.

megg
3 lata temu

Asceta został dokładnie przebadany w szpitalu w mieście Ahmedabad w zachodnich Indiach. Potwierdzony wyczyn fakira jest o tyle niezwykły, że o ile przeciętny człowiek może przeżyć przez jedzenia kilka tygodni, to przetrwanie bez wody jest możliwe zaledwie przez 3-4 dni.
W czasie pobytu w szpitalu przez 10 dni Prahlad Jani nie jadł, nie pił, a także nie wydalał moczu ani kału. Ze szczegółowych badań wynika, że jego organizm pracuje tak, jak u całkowicie zdrowego, starszego mężczyzny.

No nie wiem ...ale poddają go badaniom i obserwacji w szpitalu wojskowym...oczywiście w Idiach....
fakt...mit...

Martin
3 lata temu

No, to trochę tak, jakby cud płaczącej figurki przebadać w komputerowej pracowni ojca Rydzyka. Przydaliby się bezstronni obserwatorzy, z zewnątrz.

Ale i tak bym sobie o tym poczytał. Jak gdzieś są materiały to wrzuć nam linki.

megg
3 lata temu

czyja umiem ..."wrzucić linki" ;P
no proszę
www.se.pl
chyba nie umiem...:/
ale wrzuć w google po prostu "Prahlad Jani" -wyjdzie wszystko .... :)..ale to wiesz..
jak przeanalizuzesz...to daj znać..
fajnie byłoby....nie jeść...ile to kosztów mniej....z picia...nie zrezygnuję....choćby raz na czas :P

Podobne odcinki: