Wojna!

3 lata temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
49min

Wojny w naszym życiu są. Niektórzy żyją w stanie wojny całe lata. Biblia mówi trochę o wojnach, ale co z tego może się nam przydać w życiu? Coś tam jednak może.

Dyskusja

tomek
3 lata temu

Odnośnie wojny skojarzył mi się jeszcze jeden fragment z Biblii z listu do Efezjan :Rdz 6:12 : "Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" .Walkę toczymy nie tylko z ludźmi ,nie tylko o różne sprawy ,ale także przeciw diabłu ,tak wynika z Biblii

Martin
3 lata temu

A tak. Ale ten fragment wskazuje na to, żeby wojnami z ludźmi sobie raczej głowy zbytnio nie zawracać. Bo zaczyna się on od "nie toczymy walki przeciw krwi i ciału", a nie: "walkę toczymy nie tylko przeciw krwi i ciału".

Inaczej mówiąc: to nie ludzie są wrogiem dla chrześcijanina.

Tym bardziej więc powinniśmy z ludźmi wojować, jeżeli da się tego bez szkody uniknąć.

Tostu
3 lata temu

Tematyka ciekawa, dosyć życiowa i otwierająca oczy na konflikty między ludźmi. Będą z tego ciekawe rzeczy do wprowadzenia w życie.

Jedną tylko wskazówkę mam całkowicie odciętą od treści odcinka, bo drobny błąd ciągle u ciebie napotykam, a mógł nikt go wcześniej nie wytknąć. Jeśli skorzystasz, to fajnie, jeśli nie, to zignoruj :I

Podanie daty "30 lipiec" jest niepoprawne. W naszym kalendarzu jest jeden lipiec. Poprawnie jest "30 lipca". Trzydziesty DZIEŃ LIPCA. A nie Trzydziesty LIPIEC.

Ta wojna ma na celu zawarcie pokoju, w którym kolejny Polak będzie niósł dalej piękno naszego języka.

Z poważaniem,
Gramatyczny Nazista.

Martin
3 lata temu

Dziękuję bardzo. Będę nad tym rozmyślał.

Z kolei ja mam wskazówkę. Otóż znajdź w słowniku języka polskiego słowo "małostkowy" i podumaj nad jego znaczeniem.

Dziękuję za uwagę.

Łukasz
3 lata temu

Kompletnie nie czuję tego odcinka. Jest jakiś dziwny. Czuje się po nim tak jakbyś chciał coś usprawiedliwić. Tak jak wtedy w odcinku o rozstaniu, po którym od razu wiedziałem, że się rozchodzisz z Becią.

Zawsze kiedy rośnie we mnie adrenalina przypominam sobie o Jezusie, który powiedział, że lepiej oddać płaszcz i że to co wychodzi jest nieczyste, a nie to co wchodzi.

Martin
3 lata temu

Dziwny odcinek, bo mówię o tym, żeby nie żyć w stanie ciągłej wojny z innymi? Czy do tego stopnia już ludzie w Polsce powariowali z tym pielęgnowaniem wroga, że jak ktoś mówi o pokoju, to zakładają, że chce coś usprawiedliwić? A co niby miałbym usprawiedliwiać? Mam przepraszać za to, że wolę machnąć ręką i wybaczyć zamiast walczyć do upadłego o byle bzdury?

Czy ty, Łukasz, słuchałeś w ogóle o czym mówię w odcinku? Trudno mi uwierzyć, że ktoś mógł napisać taki komentarz po takich odcinku.

Diana, poproszę fragment z Pisma, który mówi, że wojna to zło z zasady.
I drugi, z którego by wynikało, że wojna łamie przykazanie "nie morduj".

Oczywiście możemy mieć swoje poglądy, jak kto uważa, ale ja tutaj występuję jako rzecznik Biblii. Jak mówię swoje zdanie to zaznaczam, że mówię swoje zdanie, jak mówię to co wyczytałem z Biblii, to mówię, że to wziąłem z Biblii.

Kto nie umie zachować proporcji, tym się łatwo manipuluje. W Europie żyje 500 000 000 mieszkańców, w konflikcie na terenach Ukrainy zginęło 1000. Też mi wojna światowa...

Na słowa "gdzie ty żyjesz" odpowiadam: w świecie. Prawdziwym. A nie medialnym.

Żyjemy w czasach pokoju, póki co. Tylko w głowach mamy ciągle wojnę.

Orish
3 lata temu

Jedna uwaga, przytaczałeś fragment, gdzie Jezus mówił "królestwo moje nie jest z tego świata" i mówiłeś, że nie zajmował się sprawami tego świata, ale my się zajmujemy. Chyba jednak nie powinniśmy, bo od nowego narodzenia jesteśmy współdziedzicami Jezusa, więc powinniśmy mieć podejście takie jak on.

Marcin
3 lata temu

Mi się odcinek bardzo podobał, widać Duch Święty zadziałał. Na początku myślałem, że Martin nawiązuje do pana z muszką, którego czyn wielu (chrześcijan?) pochwaliło.

Martin
3 lata temu

Całkiem słusznie, Orish.

Marcin - a przyznam się, że nie razu nie pomyślałem o panu z muszką. Za to dużo o różnych przyjaciołach i znajomych, których życie wygląda strasznie nieszczęśliwie.

Skrajne przypadki ludzi są nawet, co cieszą już tylko ze zła - z tego, że komuś się coś złego stanie. I widzą dookoła też tylko zło.

Może jest tak, że umysł nawykły do wojny nie potrafi poradzić sobie z pokojem? Ja nie wiem. Ale nie wierzę, że dla kogoś może być "za późno żeby się zmienić". Skoro nawet Lord Vader potrafił...

Ella
3 lata temu

Jak się ma wyprawa zbrojna na inne miasto czy kraj do kłótni sąsiedzkich? No jednak to tylko jakaś wersja wojny. A nakaz typu pójdziesz na miasto do nakazu nadstawienia drugiego policzka czy oddania również koszuli komuś, kto zabierze twój płaszcz? Czy podejście tego typu nie jest jednak pacyfistyczne? Jeżeli masz oddać koszulę, to po co masz iść pogadać z sąsiadem, z którym się kłócisz o parking? Oddaj mu jeszcze coś, a nie chodź ustalać nowych warunków pokoju stojąc na progu z kilkoma basiorami.
Dużo mądrych rzeczy powiedziane w odcinku, ale raz kłótnię nazywasz wojną, raz nie, bardzo to naciągane wnioski. Moim zdaniem to jednak Bóg wysyła na wojny, a Jezus nakazuje zrezygnować ze swoich praw, co rozumiem jako nie walczyć, a pomagać nawet wrogowi, bo kim jest złodziej lub bandyta?

Martin
3 lata temu

Mądrze mówisz.
Trochę to źle podsumowałem. Rzeczywiście, pierwszym rozwiązaniem dla chrześcijanina jest nie walczyć o swoje, oddać raczej tą koszulę. Może to i powinno być oczywiste, ale powinienem o tym powiedzieć.

Z drugiej strony nie uda się uniknąć wojen. Bo to nie zawsze od nas zależy. I nie każda wojna jest "o moje", o to, żeby coś tam więcej wyrwać dla siebie. I są różniste rodzaje wojen i wojenek. I sama Biblia też przecież porównuje różne aspekty życia chrześcijanina do wojny i używa militarnych określeń. Nie unikniemy tego, nie sądzę.

Więc mam nadzieję, że się ten odcinek mimo wszystko komuś przyda.

O, dziś rano słyszałem jak się sąsiedzi drą na siebie z balkonów. Że jeden drugiemu wierci czy coś. Idiotyczna wymiana ciosów, która się nie skończyła żadnym rozwiązaniem problemu. Obaj poszli rozwścieczeni i tyle. I kolejna wojna rozpoczęta. I wrogość się zaczęła, jest i będzie, a rozwiązania żadnego.

O takie sprawy mi głównie chodziło.

Bo nawet jeżeli ktoś staje na wysokości zadania jako chrześcijanin, to co z innymi? Zrozumieć ludzi dookoła, rozumieć sytuacje w jakich się stawiają, czy to nie pomoże? Przyda się chyba.

Taką miałem nadzieję jak nagrywałem ten odcinek.

Czarnobrody
3 lata temu

@10 Nie, zdecydowanie nie. Jeżeli grozi wojna to się daje dyla, ale jeżeli chce się zostać lub zwiać nie idze to się walczy - ile tylko może i jak najskuteczniej. Przypomina mi się pewna historia z ludobójstwa Polaków na Kresach. Ukraińcy chcieli wyrżnąć całą wieś, wielu Polakom udało się uciec do kościoła, w którym się zabarykadowali. Mieli jedną siekierkę i nic więcej. Ukraińcy otoczyli kościół - spalić nie za bardzo mieli go jak to go sztormowali. Polacy za pomocą siekierki wybijali cegły z wszystkiego co się dało i napiel****. Kilku patriotów Ukraińskich zarąbali, reszta widząc straty i rannych poszła rżnąć inne gardła. Jeżeli ktoś chce Cię zabić to walczysz, tyle. W obecnej Polsce dostaje się za to 10 lat paki. To chyba kończy temat. Nie żyjemy w Teksasie więc rozważania typu czy moralne jest użycie cegły/noża/kamulca by przywalić w obronie zostawmy na boku, bo o tym nikt nie będzie myślał, prędzej o latach, które sędzia mu zasądzi za obronę.

Martin
3 lata temu

Trudno mi sobie wyobrazić Jezusa jak siekierką wybija cegły i nap*** ukraińskich patriotów...

Czarnobrody
3 lata temu

A mi trudno wyobrazić sobie Jezusa w takiej sytuacji cokolwiek by zrobił. Myślę, że to nie powinna być kwestia wyobraźni, bo moja wyświetla mi "errora".

Ella
3 lata temu

A ja wiem, że gdyby Bóg tego od swego syna oczekiwał, to Jezus by dał się ponownie zabić, a gdyby nie było takiej potrzeby, to obeszłoby się bez rozlewu krwi, bo i Ojciec i Syn mają moc, aby tego uniknąć.

Czarnobrody
3 lata temu

No więc argument by wyobrazić sobie w konkretnej sytuacji Jezusa jest dość lichy. Bo człowiek nie ma mocy. Albo się ktoś obroni albo nie.

Ella
3 lata temu

Popatrz na dzieci. Zobacz jak przechwalają się tym, co posiadają ich rodzice. Traktują to jak swoje, choć palca do tego nie przyłożyły. Dokładnie tak samo jest ze sługą. Jest dumny ze swego pana, bo wie, że pańska siła, to sługi obrona. W sile wiary tkwi moja siła. Wierzę, że jestem pod ochroną Boga, bo przez wiarę stałam się Jego dzieckiem.
Wiem, że mężczyźni mają taką silną reakcję, bo tak działają u was hormony. Pobudzają was do walki i obrony. Jednak kiedy zaczniesz w takich chwilach odwoływać się do Boga, to ten na pewno Cię nie zostawi, a ta nawykowa reakcja się zmieni.

zbyszek
3 lata temu

Czarnobrody
3 lata temu

@17 Wyobraź sobie, że wychodzimy razem z imprezy. Ty sobie idziesz, a ja np. jestem wkurzony, bo dostałem od Ciebie kosza i idę w cieniu kilkanaście metrów za Tobą. Po chwili ktoś Cię napada w celach ehhh... w celach powiedzmy. Ja mu ręcznie i nożnie wytłumaczę, żeby sobie poszedł [np. jak Michalczewski kieszonkowcowi który próbował okraść go jak wychodził z dyskoteki, za co dostał wyrok, Michalczewski oczywiście]. No i kto do licha tu Cię obronił? Ja czy Bóg, bo jak Bóg, to niech on dostanie wyrok od sędziego za "przekroczenie obrony koniecznej" lub napad na niewinnego niedoszłego gwałciciela, który jeszcze nie zdążył zgwałcić. A jeżeli Ty [ze względu np. na zdrowy rozsądek i przykazanie o obronie przed gwałtem] dźgnęłabyś go nożem, to Ty byś siedziała w pudle, a nie Bóg. Bóg może obronić bo stanie się tak, że możesz uciec, albo, że uda się doprowadzić napastnika do stanu, kiedy już nie chce atakować, ale w sądzie Bóg nie będzie na ławie oskarżonych i nie on dostanie wyrok.

Ella
3 lata temu

Thja, mocno to wszystko poplątane Krzysztof. Bo wiara jest czymś, co wybiega w przyszłość, więc mogę rozpatrywać wiarę jako zaufanie teoretycznie, a patrząc wstecz mam konkret. Tu muszę się z nim jakoś uporać. Powstaje nam wiele przeróżnych wersji, bo wierzyć mogę, że mam w obronie atakować lub, że nic mi się nie stanie, bo Bóg nade mną czuwa. Jeżeli nic mi się nie stanie, to dobrze, ale jak mi się stało, a wierzyłam, że nie, to teraz muszę jakoś sobie odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego?". Jednak obojętnie co się stanie, to najważniejsze jest, aby zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby umieć rozpoznawać wskazówki od Ducha Świętego i się niemi kierować. Kiedy wiesz, że postępujesz zgodnie z wolą Bożą, to efekt jest Ci obojętny. Jeśli trafisz do więzienia, wiesz, że miałeś tam trafić w jakimś celu. Jeśli dla Bożego imienia będziemy cierpieć, to otrzymamy nagrodę w niebie. Przejmuje się ten, kto nie wie, jakie wiatry nim rzucają i dlaczego. Co do tego, kto mnie obronił, to oczywiście Bóg, ale mógł Twoimi rękami.

Orish
3 lata temu

Jak jakiś człowiek stwierdzi, że sam rozwiąże problem, to mu się Bóg zazwyczaj nie będzie wtrącał. Jeśli jednak zaufa Bogu, to nie ma rzeczy niemożliwych, i może mieć pewność, że znajdzie się w miejscu, w którym Bóg chciał, żeby się znalazł.

Czarnobrody
3 lata temu

@21 Przemyślę to.

Krawiec
3 lata temu

Chamskie trochę jest u chrześcijan to, że za wszystko dziękują wymyślonemu Bogu, a nie temu, komu faktycznie należą się podziękowania. Lekarz dał radę? Nie, to Bóg czuwał! Pilot wylądował na jednym silniku? Nie, to Bóg sprawił... Ech, aż się nie chce nic robić dla chrześcijanina, wszak on i tak będzie za to wdzięczny jedynie Bogu.

fkiel
3 lata temu

@23 Krawiec, jakichś wadliwych spotkałeś chrześcijan, skoro po czymś dobrym, co wydarzyło się w ich życiu, dziękowali TYLKO Bogu. Bo jak sobie pomyślę o chrześcijanach, których znam, to oni podziękowaliby i Bogu, i lekarzowi czy tam pilotowi. Lekarzowi, bo to od niego przecież bezpośrednio otrzymali dobro, i Bogu, że: 1) stworzył lekarza, 2) umieścił ich w kraju, gdzie działa (może nie za dobrze, ale działa) służba zdrowia, 3) chorobę w ogóle dało się wyleczyć itd. Tym bardziej, że na te wszystkie dobre rzeczy ani trochę nie zasługujemy.
A tak poza tym - Martin, świetny odcinek. Dzięki.

Krawiec
3 lata temu

@fkiel: Po prostu często słyszy się z ust chrześcijan takie rzeczy i tyle. Samo powiedzonko "Dzięki Bogu!" wypowiadane przy każdej okazji powinno dawać do myślenia. Chrześcijanie często podkreślają że to Bóg pomaga we wszystkim, a jak się jakiś lepszy człowiek trafi albo komuś się poszczęści, to znaczy, że to Bóg sprawił cud. Moim zdaniem lepiej zacząć mocniej stąpać po ziemi, liczyć na siebie a nie czekać wiecznie na "boską interwencję". Lepiej też skupić się na wyrażeniu wdzięczności temu komu trzeba, a nie zaraz patrzeć w niebo, bo może być tak, że Bóg istnieje, ale nie nie miesza się w ludzkie sprawy, wyłączając sytuacje wyjątkowe, chociaż nie słyszałem aby np. w Auschwitz pogromił Niemców. Dlaczego Bóg nie zareagował w tylu różnych krytycznych z punktu widzenia całej naszej cywilizacji wydarzeniach? Żadnych nadnaturalnych głosów z nieba, żadnych gromów, trąb, wielkich potopów... Wielu dobrych i sprawiedliwych doczekało śmierci gorszej niż ta Jezusa i żaden Bóg nie pomógł! Za to często ludzkie bestie, jak "japońskie diabły" z jednostki 731 dożyły spokojnej i szczęśliwej starości, np. dzięki temu że sprzedali się amerykanom. A wy wierzycie, że Bóg wam leczy różne dolegliwości?

Ella
3 lata temu

Tylko dlatego, że Ty Krawcze nie wierzysz, nie znaczy, że lepiej jest nie wierzyć. Jednak przyjmując twój punkt widzenia, to przecież ludzie ludziom zgotowali ten los i w każdej chwili są gotowi następni, popatrz choćby na polityków, jak są niemoralni, przekupni, interesowni, bezwzględni i głupi. Ilu tak naprawdę znasz Chrześcijan? Tych dla których wiara znaczy więcej niż obecność w kościółku? Takich, którzy zapewniają Cię, że znają Boga? Jesteś rzeczywiście zdania, że nic ich nie wyróżnia? Że nie są to ludzie, z którymi jest fajnie, bezpiecznie, ludzie wrażliwi, otwarci na innych? A znasz historię Sodomy i Gomory? Ilu tam było oddanych Bogu?
Taka postawa, że ja cię nie widzę, ale ty powinieneś o mnie dbać to jakaś nie bardzo fair? Od kiedy to brak relacji zobowiązuje? Myślałam, że jest podstawą do rozwodu.
Żyję z Bogiem i mi jest w tym związku bardzo dobrze. Jeżeli Tobie samotność też pasuje, to czemu jesteś taki sfrustrowany?

Krawiec
3 lata temu

@Ella: Ciężko nie znam wielu chrześcijan mieszkając w chrześcijańskim kraju no nie?
W zasadzie rządzą nami na zmianę dwie chrześcijańskie partie.Wg. mnie chrześcijanie nie są ani lepsi ani gorsi od ateistów. Łajdaków i dobrodziei tyleż samo.

Nadal uważam (podkreślając ponownie, że to subiektywna opinia), że lepiej jest nie wierzyć, albo traktować wiarę jako dodatek a nie sens życia, bo to fanatyzm, albo dewocja, względnie bigoteria :) Kwestię czynienia dobra i zła - wystarczy mieć w sobie to coś co sprawia, że nie robimy innym tego co nam nie miłe i już. Albo ktoś to czuje, albo nie. Kwestia wychowania, które wcale nie musi być chrześcijańskie.

Sodoma i Gomora. Wiele jest na świecie miejsc, które Bóg mógłby na podobnej zasadzie zniszczyć, ale tego nie robi, bo prawdopodobnie nie istnieje. Pozwólcie mi wierzyć, że te mityczne miasta to jedynie legenda oparta luźno na faktach i mocno ubarwiona przez ludzi.

Piszesz o relacji ze swoim "niewidzialnym przyjacielem"... No cóż, jeśli okaże się, że to jednak bzdura, to będzie to trochę żałosne poświęcić swoje życie bajce.

Nie jestem sfrustrowany :) Skąd taki wniosek? Bez religii czuję się nawet lepiej... nie ma w głowie śmietnika.

Ella
3 lata temu

Ktoś kto narzeka wydaje się być sfrustrowanym. Stąd takie wnioski. Natomiast ja wiem swoje, bo wiara ma taką funkcję, że prowadzi do wiedzy. Kiedy zaryzykujesz życie z Bogiem i On Ci w Twoim życiu odpowiada, to z przypuszczenia robi się przekonanie, a z przekonania pewność. Zresztą nie widzę życia z Bogiem tak, ja Ty je opisujesz, to nie jest w żadnym wypadku czas stracony. Bóg daje mi oparcie, poczucie bezpieczeństwa, harmonię, dystans do świata materialnego, spokój, miłość, wyrozumiałość, tolerancję.
Niestety nie tak to działa, że można przez wychowanie nauczyć kogoś bycia dobrym człowiekiem. Nie byłoby tylu zdesperowanych rodziców, gdyby to się dało. A dewocja, fanatyzm i bigoteria chyba mnie raczej nie dotyczy. Najtrudniej jest być własnym sędziom, ale nie zauważyłam. To chyba raczej tak działa u ludzi, którzy stwarzają pozory i zacierają dowody swojego braku wiary. Nie wiem, wydaje mi się.
Do czego potrzebna Ci wiara, że Sodoma i Gomora to legenda? Powinno być Ci obojętne.

Pctma
3 lata temu

Hej Martin, komentarz nietematyczny, ale na początku mówiłeś o przestawieniu mikrofonu i że zobaczysz jak to będzie działać. Chodzi o to że strasznie słychać każde kliknięcie myszką. Wiem, wiem - completely unprofessional, ale tylko daję Ci znać.
Odnośnie odcinka to bardzo mi się podobał. Ja raczej nie mam problemu z wojnami. Lubię ludzi, mam też do nich dużo cierpliwości. Nie przepadam za to za tłumem/gromadą/lub mówiąc inaczej stadem bydła, bo o ile z pojedynczymi osobami da się fajnie porozmawiać - nawet jeśli nie do końca się zgadzamy, to z motłochem nie pogadasz.

Czarnobrody
3 lata temu

@25 "wy wierzycie"- otóż ja wierzę, że Bóg robi co chce. Czasem wydaje mi się, że żyjemy w świecie na wzór gry bogów z książek Terry`ego Pratchetta. Są określone zasady, zdrowotne, finansowe, wojenne, są określeni wariaci pociągający za sobą tłumy itd. Czasem Bóg okazuje "ludzką twarz", ale wtedy kiedy chce. Według mojego dotychczasowego doświadczenia [9 lat bycia wierzącym] to ludzkie pojęcie tego co moralne jest inne niż to samo pojęcie reprezentowane przez Boga w Biblii, czy w świecie nas otaczającym.

Martin
3 lata temu

Pctma, to racja, źle coś to wychodzi. Studyjny mikrofon dookólny to jednak głupi pomysł, słychać wszystko, każdy jeden dźwięk. A w tym wypadku to nie może być tak całkiem completely unprofessional, jak człowiek ma posłuchać dłużej to nie powinny mu w tym jakieś piski i kliki przeszkadzać.

GregKoval
3 lata temu

Mam pytanie co do bzdur wypowiedzianych powyżej:
- Skoro pierwszeństwem w celu zakończenia wojny jest ofiarowanie pokoju, to dlaczego Mojżesz kazał dokonać holokaustu dzieci Madianitów, gdy ci już byli pokonani (Lb 31, 7-18)? I jak wytłumaczyć słowa " Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Zapisz to dla pamięci w księdze i wbij to w głowę Jozuego, że całkowicie wymażę pamięć o Amalekitach pod niebem." (Wj. 17:10-16)?

Przyczepię się także łaskawie do skutków prowadzenia I Wojny Światowej. To o czym autor zapomniał to fakt, że była to w praktyce jedyna możliwość, aby Polska uzyskała niepodległość.

Martin
3 lata temu

Jak chcesz pokrzyczeć, że ty wiesz, a inni są głupi, to robisz to bardzo dobrze.

Jak chcesz porozmawiać, to nie zaczynaj wypowiedzi od "mam pytanie do bzdur", bo po czymś takim nikt nie ma wątpliwości, że odpowiedź na żadne pytanie cię nie interesuje i nie masz najmniej ochoty na rozmowę.

Ale nie sądzę, że chcesz rozmawiać, więc nie będę tracić czasu.

GregKoval
3 lata temu

Sprytna wymówka jak nie wiesz co odpowiedzieć :) Żałuję teraz, że napisałem te słowo, ale nie potrafię inaczej nazwać usprawiedliwiania wojny w JAKIEJKOLWIEK formie.

Martin
3 lata temu

Ja potrafię.

GregKoval
3 lata temu

To akurat zdążyłem zauważyć. Moje pytanie dotyczy jednak argumentów, czyli w tym przypadków konkretnych cytatów w Biblii, które przeczą twoim usprawiedliwieniom.

PS. Nie czytałem Biblii (jeszcze) dość dokładnie, ale czy są tam opisane przypadki, w których Izraelici potraktowali serio prawo "najpierw negocjacje, potem wojna?

Martin
3 lata temu

Nie mieli okazji. Oprócz jednego wyjątku.

W Joz 11:19 - Joz 11:20 jest tak:
"Nie było miasta, które by zawarło pokój z synami izraelskimi, oprócz Chiwwijczyków, mieszkających w Gibeonie; wszystkie inne wzięli w walce orężnej.
Bo Pan to sprawił, że serce ich było harde, tak iż prowadzili wojnę z Izraelem, aby obłożyć ich klątwą i aby nie było dla nich litości, lecz aby ich wytracono, jak Pan nakazał Mojżeszowi".

Co niczego nie zmienia. Zasada została przecież dana nie bez powodu, nawet jeżeli w czasie tych podbojów nie było okazji z niej skorzystać.

Izrael zresztą notorycznie łamał zasady dane przez Boga, więc to czy się stosowali do nich czy nie stosowali nie jest żadną wskazówką co do słuszności samej zasady. Podobnie jak to, że wszyscy gdzieś kradną nie jest argumentem za tym, że przestrzeganie prawa własności jest głupie.

GregKoval
3 lata temu

No cóż powyższy cytat stawia Boga w dwuznacznej moralnie sytuacji, kiedy najpierw stawia jakieś zasady, a potem sprawia, że ich wykonanie jest niemożliwe. W każdym razie dzięki za cytat - kolejny do kolekcji. Czytałem też gdzieś w Biblii o ludzie, który nie zgodził się tylko w kwestii przejścia wojsk izraelskich przez ich ziemie, za co został wybity, jak zwykle, do ostatniego członka plemienia. Oczywiście z Bożą Łaską.

Czarnobrody
3 lata temu

Holokaust to ofiara spalona na ołtarzu dla Boga. Więc to bredzenie by nazywać zagładę miasta z rąk Żydów ofiarą całopalną złożoną Bogu. Poza tym ludobójstwo które przyniosły ostatnie wojny też nie nazwałbym holokaustem, bo to nazwa wymyślona przez Żydów dla uczczenia pomordowanych Żydów w obozach. A faktem jest, że zginęła tam mieszanka narodów: Polacy, Rosjanie, Rumunii i wielu innych, a na początku sami Niemcy, który się sprzeciwiali narodowemu socjalizmowi. Patrząc z perspektywy tego, że Bóg jest wszechmocny i człowiek częstokroć realizuje jego plan odrazą jest nazywanie Bożego przyzwolenia na ludobójstwo holokaustem [czyli ofiarą złożoną na cześć Stwórcy].

GregKoval
3 lata temu

@Krzysztof 1
Dosłowność tego słowa nie odgrywa tu wielkiej roli, ponieważ w Biblii (jej greckim przekładzie) te słowo jest zamiennikiem słowa hebrajskiego Szoa, które oznacza "całkowitą zagładę". To tyle semantyki, ja użyłem tego słowa w jego współczesnym znaczeniu dla podkreślenia wydarzeń, które te słowo współcześnie definiuje.

>>" Patrząc z perspektywy tego, że Bóg jest wszechmocny i człowiek częstokroć realizuje jego plan odrazą jest nazywanie Bożego przyzwolenia na ludobójstwo holokaustem [czyli ofiarą złożoną na cześć Stwórcy]. "

Znam przynajmniej dwa przypadki takiej ofiary opisane w Biblii. Złożenie w ofierze Bogu jednego człowieka napawa mnie przynajmniej taką samą odrazą jak i zagłada całego narodu. Jak jakikolwiek Bóg może być tak prymitywny, żeby żądać ofiar z dzieci?!

P.S. Nie używaj synonimów słów brednie i bzdur. Martin tego nie lubi :)

Czarnobrody
3 lata temu

Nie wiem co Martin lub a co nie, być może tylko lody waniliowe... Więc wracając do składania ofiar z ludzi, to przykro mi, ale przy ofierze Jezusa nie są one nic warte. Dlatego nie podoba mi się nazywanie ludobójstwa ofiarą/holokaustem. W sumie jedna ofiara wystarczy, bo cały system ofiar Starego Testamentu opierał się na symbolu jednego człowieka - Mesjasza. Ofiaruje się coś, w jakimś celu. Technicznie oprawcy złożyli ofiarę bóstwu, może swojej dumie czy czemuś w tym stylu.

Bart3
3 lata temu

Nie ma wojen?. Co Ty opowiadasz czlowieku?. Syria, Irak, Israel, Paletyna, Ukraina, Afganstan,caly swiart stoi w ogniu, ludzie sie wyrzynaj na potege, jak to biblia nie mowi o pokoju a dekalog i piate przykazanie?. Wojny Biblijne byly postrzegane jako kara Boza .

Podobne odcinki: