Życie rodzinne Jezusa

ponad rok temu

Maraton trwa

Zostało odcinki do końca.
50min

Jeżeli chodzi o podejście do rodziny ten odcinek jest kontrowersyjny wielce. Ale nie bardziej niż to jak do rodziny podchodził Jezus. W odcinku przegląd Świętych Rodzin - polecam oglądać z obrazem. Przy okazji - czy Jezus miał psa?

Dyskusja

Kubuś
ponad rok temu

Super! Bardzo ciekawe i interesujące! :D

Radecki89
ponad rok temu

ciekawe,bardzo:)

Psia kupa
ponad rok temu

Ja bym jeszcze dorzucił przykład z ewangelii Łukasza
Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś». Lecz On rzekł: «Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je».
Odcinek fajny, daje do myślenia.

Daniel
ponad rok temu

Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?

Jhazper
ponad rok temu

No to pojechałeś. A co z dziećmi w takim razie, jak uważacie? Czy chrześcijanin-rodzic, którego dzieci nie są zainteresowane Bogiem powinien również traktować je jak osoby obce, spoza rodziny tej prawdziwej? Na to by wychodziło.

Grzegorz
ponad rok temu

znam te cyt ktore zaprezentowales w odcinku ale nigdy nie odnioslem tego do swojej rodziny - dzieki Tobie zrozumialem kolejna rzecz - dzieki Martin Ty to naprawde jestes gosc nie do wy.., :)

Jhazper
ponad rok temu

Ale z drugiej strony w reszcie Biblii widać, że rodzina, rody ogólnie były czymś bardzo istotnym zawsze dla ludzi i nie widać żeby Bóg to jakoś specjalnie potępiał. Na pewno nie podoba mu się kiedy ktoś kieruje się bardziej tym co chce rodzina niż tym czego On oczekuje i chyba o to właśnie w tym wszystkim chodzi wydaje mi się. Ciekawy temat, jestem ciekawy dalszych komentarzy ;)

Don Camilo
ponad rok temu

Kolejna inspiracja do zmian w rankingu najpopularniejszych bożków.
Top 6:
1. Ja sam;
2. Rodzina;
3 Władza;
4. Pieniądz;
5 Sport;
6 Muzyka;

Macie jakieś inne propozycje? Może inna kolejność?

Martin
ponad rok temu

Jestem pod wrażeniem, że tyle tu otwartych umysłów.
Byłem przekonany, że zostanę zjedzony żywcem.

Zabor2
ponad rok temu

Dzięki Martin, bardzo dobry odcinek

Don Camilo
ponad rok temu

No ale to że w Biblii nie ma żadnych dialogów Jezusa z Józefem nie znaczy, że nigdy ze sobą nie gadali.

O - i bożek nr 7 - ziemska ojczyzna.

Don Camilo
ponad rok temu

"Zaprawdę powiadam wam, nie ma takiego, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pola dla mnie i dla ewangelii, który by nie otrzymał stokrotnie, teraz, w doczesnym życiu domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, choć wśród prześladowań, a w nadchodzącym czasie żywota wiecznego". (Marka 10:29,30)

ponad rok temu

@Don Camilo
Jak rodzina to rodzina dlatego odpowiadam ci mój młodszy bracie (jak to powinno być we wzorowej rodzinie - pozdrowieniem) Pozdrawiam cię drogi Don Camilo ( kurcze znowu mafia, poprzednio - Zbysek Ceska Mafia), a także i ciebie wielebny ojcze Martinie i was wszystkich z pozostałego jeszcze rodzeństwa. Proponuję ci dodać bożka - poz 8: "Sztuka", a dlaczego? Pomyszkujcie trochę w tajemnicy (wiadomo mafia nie śpi) na mojej dopiero co, w tajemnicy utworzonej stronce: bibliateka.simplesite.com - tam poklikajcie w zakładkę "Zdrowa nauka" w poz.drugą od góry - "Jak mieć pewność czy wolno trzymać smoki w domu." Drogi Don Camilo mimiowolnymi świadkami tego, że obrazy mogą być na Twojej "Lista Top 6 " - są donna i don: Beata z "Wykopu" i Martin z "Odwyku" .....uff ale się zacudzyslowałem
Tylko proszę zeznawać dopiero po obejrzeni dowodu zamieszczonego wyżej. -:))
Wasz brat NAWYK

Martin
ponad rok temu

Owszem, to że w Biblii nie ma żadnych dialogów Jezusa z Józefem nie znaczy, że nigdy ze sobą nie gadali. Ale oznacza to, że ich relacje były tak mało istotne, że nawet jednej wartej uwagi rozmowy nie odnotowano.

Z Marią z resztą też bardzo niewiele.

Dziś jedynie słuszny pogląd jest taki, że dzieciństwo i relacje z rodzicami kształtują nam całą przyszłość. Wielu uważa, że są w ogóle fundamentalne i wszelkie "leczenie" zaczyna od analizy relacji z rodzicami. I jak do tego pasuje Jezus?

Wojciech
ponad rok temu

Pytanie mam, a co gdy rodzina jest chrześcijańska nie mówię katolicka tylko biblijna chrześcijańska ?? Czyli żona, dzieci hmm przecież to też moi bracia i siostry. Natomiast faktycznie to co Martin powiedział idealnie się sprawdza jak masz mamę, tatę, siostrę, katoliczkę tak mam ja i rozmawiam z nimi itd.., ale nie czuję ich już jako rodziny są, ale tak jakby by ich nie było.

Miron
ponad rok temu

A ja tak sobie myślę że Jezus całkiem dużo rozmawiał ze swoim ojcem ale tym "biologicznym" czyli z Bogiem. Ciągle mówił ojcze, idę do ojca itd. Wiedział że na ziemi są jego tylko jego cieleśni żywiciele i opiekunowie.

ŁukaszSZ
ponad rok temu

1.Jezus jest tym komu oddajesz swoje życie Jego wola jest najważnijsza , lecz
nie zawsze jego wolą będzie odseparowanie się od rodziny i nie będzie ona miała 1 na 10.
Jezus mówi że nie możemy stawiać jakiejkolwiek osoby , nacji ponad niego.
Lecz bardzo łatwo wysnuć wniosek po odcinku że rodzinę można zlać , co biblia nie pochwala.

"A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego."

"Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie
słuchają nauki, przez samo postępowanie żon zostali [dla wiary] pozyskani bez nauki,gdy
będą się przypatrywali waszemu, pełnemu bojaźni, świętemu postępowaniu."

Przecie w listach jest tego bardzo dużo !

Ja też muszę się tłumaczyć za każdym razem że Chrześcijaństwo to nie KULTURA KONSERWATYWNO CHRZEŚCIJAŃSKA gdzie centrum zainteresowań jest Polska i rodzina taki LPR.

Martin
ponad rok temu

No właśnie jest tego bardzo mało. Właściwie wymieniłeś wszystko.
Bardzo dużo to jest na kazaniach.

To, na co się natomiast rzadko zwraca uwagę, to fakt, że należy dużo większą wagę przywiązywać do słów Jezusa odnoszących się do podstaw rozumienia życia niż do rad Pawła na temat konkretnych sytuacji.

Nie chodzi o to, że Paweł mówił co innego niż Jezus. Wcale nie mówił. Ale są wypadki, gdzie się jedno z drugim rozmija, choćby dlatego, że Jezus mówił ponadkulturowo a Paweł niekoniecznie.

Paweł też dawał często rady (jak to wyżej, o postępowaniu żon), które ani nie są uniwersalne ani ponadczasowe.

A konkretniej to oczywiście, że mamy dbać o ludzi! No przecież na tym polega chrześcijaństwo. Oczywiste jest też, że o tych, z którymi się mieszka (w dzisiejszych czasach "domownik" to równie dobrze mama co współlokator w akademiku) wypada dbać bardziej, bo jest z nimi częstszy kontakt.

Ale wynika to z samego chrześcijaństwa. A i z uniwersalnych nakazów Boga, bo przecież kazał bezwzględnie szanować rodzica, kochać żonę, słuchać męża.

Ale sprawy dotyczące Boga, Jezusa, życia wiecznego, prawdy stawiane są przecież nieporównywalnie wyżej niż sprawy pokrewieństwa czy ról społecznych.

Michał Butterweck
ponad rok temu

Podzielę się paroma myślami po przesłuchaniu ;)

Całość można skrócić do 2 przykazań danych przez Jezusa:
"Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.[...] Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego." (Mt 22,37-40)

Ja bym odwrócił tezę - traktuj innych bliźnich jak rodzinę - a nie rodzinę jak innych ;) Dobrym (sprawiedliwym w sumie) jest wywyższać rodzinę (czcij ojca i matkę) ale jeszcze lepszym wszystkich braci w wierze.

Co do uniwersalności słów Jezusa vs Pawła też należy mieć tu na uwadze, że słowa Jezusa były też w pierwszej kolejności skierowane do Żydów. Żydzi w tamtych czasach, jak i dziś, przywiązują gigantyczną wagę do rodu i genealogii. To niejako było chyba nawet spotęgowane Prawem (np ziemia była przywiązana do rodu). Pomijając już rodowody zawarte w Biblii. Był chyba nawet jakiś werset NT mówiący by do tego nie przywiązywać takiej roli (ale nie mogę znaleźć).. Myślę więc, iż dziś może to być mniejszy problem niż kiedyś.

Jhazper
ponad rok temu

No nie, jednak jest trochę więcej niż tylko te kilka. Salomon sporo mówił w przypowieściach o posłuszeństwie wobec rodziców, że jedno wkleję:

"Synu mój, słuchaj napomnień ojca i nie odrzucaj nauk swej matki,
gdyż one ci są wieńcem powabnym dla głowy i naszyjnikiem cennym dla szyi." Prz 1,7

W liście do Kolosan 3,20 jest na przykład: "Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim; albowiem Pan ma w tym upodobanie."

Jak poważnie Bóg traktuje sprawę relacji dziecko-rodzic świadczy chyba dobrze ten fragment z księgi wyjścia 21,15: "Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią."

Śmierć za uderzenie matki lub ojca? No to dosyć surowa kara. Za pobicia innych "zwykłych" ludzi były jednak inne kary, o wiele łagodniejsze.

Thomas Piasek
ponad rok temu

Dawno nie byłem na Odwyku :) coś mnie jednak tym razem tknęło, włączyłem ten odcinek i muszę powiedzieć, że to naprawdę dobry odcinek, miał wszystko to co zawsze się ceniło: humor (pierwsze 10min mnie rozłożyło), fakty i ten motyw który skłania cię do zastanowienia się nad poruszaną kwestią.
Dobra robota Martin ;)

Krzysztof Czarnobrody
ponad rok temu

Znowu mnie straszą studia, to jest już poziom przy którym chyba pójdę do psychologa po studiach.

Don Camilo
ponad rok temu

A jednak Maria potrafiła wpłynąć na Jezusa: w kanie Galilejskiej, podczas wesela, najpierw Jezus postawił się Marii "czego chcesz ode mnie niewiasto; jeszcze nie nadeszła moja godzina". Maria to zignorowała i kazała ludziom wykonywać polecenia Jezusa. I Jezus się ugiął.

Szkoda, że Jan nie napisał więcej o młodości Jezusa. Musiał sporo wiedzieć skoro wziął Marię pod opiekę.

Jedenbociek
ponad rok temu

To czego Jezus nauczal jest tak zajebiscie trudne do zrealizowania. Ale warto byc uczniem Pana.
Martin swietna robota

MiśKendi
ponad rok temu

Mam wrażenie że w chrześcijaństwie to trzeba wszystko zanegować co się zna, albo raczej zrezygnować z poglądów na całą rzeczywistość które się ma, wybrać Jezusa za przewodnika i nauczyć się patrzeć na świat na nowo, bez zbędnych sentymentów, wybujałej uczuciowości nawet w stosunku własnej do rodziny.
Wszyscy mamy tendencje do oceniania lepiej tego co jest nam bliższe a Jezus namawia żeby spojrzeć uczciwie, żeby nie opierać oceny o pokrewieństwo tylko o prawdę, traktować wszystkich równo. Co nie znaczy że nie można na obiadki do mamusi chodzić :) ale trzeba pamiętać że mama też człowiek.

Martin
ponad rok temu

Ja mam podobne wrażenie.

Ale to tylko tak strasznie wygląda. W rzeczywistości ten zmieniony stan umysłu, wizja świata, poglądy inne, dają wolność i radość i spokój wewnętrzny nieporównywalny z niczym.

Jestem przekonany, że chrześcijanie - ci co faktycznie poszli na całość - to najszczęśliwsi i jednocześnie najbardziej ludzcy i trzeźwi ludzie na ziemi.

Achimowsky
ponad rok temu

Ale mnie Pan źdźgnoł! Prosto rodzinę!

Martin
ponad rok temu

:-D

cvan
ponad rok temu

Obraz z 12:00 mam na ścianie.
Jest duży, ma z 2 metry szerokości.

No to oglądam dalej...

ŁukaszSZ
ponad rok temu

Dopiero teraz poczułem o co chodziło Pawłowi , co ma bezpośredni związek z tym co Jezus mówił o rodzinie i zapieraniu samego siebie .
"Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, 30 a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; 31 ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata. 32 Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. 33 Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. 34 I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi."

Ten wątek "w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego" ma podwójne dno
1. Kiedy się nawracamy i wybieramy Jezusa (inaczej nie wyjdziemy z przekonań rodziny,etc.),
2..Kiedy już będąc z Nim nie bierzemy krz.

MiśKendi
ponad rok temu

Martinie, strasznie to wygląda bo to jest straszne dla wszystkich z tamtej strony tej decyzji. To jest jakbyś stał u podnóża góry i myślał " no bez jaj, tego się zrobić nie da, przecież prędzej wyzionę duch zanim tam wleze", ale jak już wleziesz :) to perspektywa się zmienia zupełnie jak w chrześcijaństwie, kiedy postanowisz jednak zaufać Jezusowi :) Pytanie brzmi dlaczego tak mało osób próbuje w ogóle się wspinać ? Moim skromnym zdaniem dlatego że mało jest ludzi których pasją jest chrześcijaństwo, a jeśli już tacy są to łatwo się od nich "zarazić" :)

Don Camilo
ponad rok temu

Jeśli na skali priorytetów Jezusa Bóg to 10 a rodzina to 1, to co jest pomiędzy i w jakiej kolejności???
I to jest dopiero problem na dłuższe posiedzenie.
Odpowiesz: LUDZIE.
Ok. Ale którzy ludzie? Do kogo podejść w pierwszej kolejności?
A sama rodzina? Czy też należy ją traktować jednolicie?
Raczej nie. Wydaje się, że w ramach rodziny to współmałżonek (a nie dzieci!) powinien zajmować najwyższe miejsce - w końcu mąż i żona to jedno ciało.
Kolejne pytanie, które się rodzi, to: czy nienawrócony mąż dalej pozostaje mężem żony po jej nawróceniu ( „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi" (1 Kor 6:14)).

ŁukaszSZ
ponad rok temu

Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata". W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. 16 A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?

17 Zresztą niech każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go powołał. Ja tak właśnie nauczam we wszystkich Kościołach.

Don Camilo
ponad rok temu

Powyższe zalecenie jest OK, szczególnie kiedy w związku są dzieci.
Mi bardziej chodzi o stan faktyczny a nie formalny. Szczególnie dziś, kiedy małżeństwo jest coraz bardziej kruche.

Kati
ponad rok temu

Rozumiem i popieram w 100%. Dokładnie takie mam zawsze wrażenie podczas czytania NT odnośnie więzi Jezusa z jego rodziną. Oni nie tylko nie wspierali jego w pełnionej misji ale ewidentnie przeszkadzali: Marka 3:20-21 "I poszedł do domu.I znowu zgromadził się lud, tak iż nie mogli nawet spożyć chleba. A krewni gdy o tym usłyszeli, przyszli, aby go pochwycić, mówili bowiem, że odszedł od zmysłów"...?
I w tym miejscu coś mi nie gra: na początku przychodzi anioł i obwieszcza że cudownie z Panny narodzi się Bóg, potem cuda wianki: gwiazda, trzech króli, ucieczka do Egiptu i ocalenie Jezusa przed pogromem dzieci w Betlejem, czyli wszystkie znaki na niebie i ziemi potwierdziły to proroctwo............. i nagle kiedy Jezus dorasta cała rodzina zapomniała o co chodziło i kiedy zaczyna nauczać, stwierdzili że jest obłąkany i trzeba go pochwycić??? Jakaś zbiorowa rodzinna schizofrenia, bo to matka i bracia przyszli razem po niego, więc Maryja zapomniała już jak doszło do cudownego zapłodnienia. Nic dziwnego że ich olał.
Rodzina może dużo dawać: korzenie, poczucie bezpieczeństwa, akceptacja, sprawy materialne a potem równie dużo może chcieć w zamian i ingeruje w nasze decyzje i poglądy.

Martin
ponad rok temu

Good point!

Albert
ponad rok temu

Generalnie się zgadzam z tym że Ojciec w Niebie jest najważniejszy. Jednak wydaje mi się że stosunek Jezusa do "rodziców" wynikał z tego że byli oni tylko opiekunami. Jezus jako Bóg - istota odwieczna musiał czuć się w ciele dziecka jak w więzieniu. Nie dziwi więc że rodziców traktował tak a nie inaczej. Trudno porównać świadomość innych dzieci do świadomości Jezusa. Normalni ludzie po prostu nie mają w pamięci że przed rodziną było cokolwiek innego, że był inny Ojciec. Poza tym warto się zastanowić czy owo manie w nienawiścibojca, matki, dzieci itd. nie dotyczy czegoś innego. Bo jak to tak? tu Jezus uczy miłości bliźniego a tu nienawiści?

Don Camilo
ponad rok temu

Ciekawe którzy krewni. Może ci, którzy nie kupili historyjki o zrodzeniu z dziewicy.

Jhazper
ponad rok temu

Fajnie mówisz Albert. No moim zdaniem najbardziej sensowne rozumienie tych słów o nienawiści do ojca i matki to taka sytuacja kiedy rodzina oczekuje od ciebie czegoś innego niż Bóg, przeciwnego temu czego Bóg oczekuje. Wtedy powinno się jej przeciwstawić. Stawianie oczekiwań rodziny zamiast oczekiwań Boga jako swój "kompas" życiowy może się Bogu nie podobać, bo on nie lubi konkurencji. I tak bym to rozumiał, bez dorabiania całej tej ideologii. Kiedy Bóg jedno a rodzina drugie - wybierz Boga. I już.

Kati
ponad rok temu

Ogólnie to czcij ojca i matkę, kochaj bliźniego itd. ale może kiedyś przyjdzie taka próba i trzeba będzie wybrać pomiędzy miłością do rodziny a do Ojca w niebie.
"Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien."
Ew. Mateusza 10:34-37

Martin
ponad rok temu

Trochę niefrasobliwie podchodzicie do problemu zawężając go do sytuacji, w której trzeba wybierać między rodzicami a Bogiem. To są skrajne przypadki, ale Jezus mówił o życiu codziennym, nie o wielkich decyzjach życiowych.

Jeżeli ktoś czuje większą potrzebę dzwonić do mamy niż pogadać z Bogiem, lub, dajmy na to, chodzi na studia, żeby spełnić oczekiwania rodziców - to czy nie jest to praktyczny znak, że "miłuje matkę bardziej niż mnie"?

No bo dlaczegóż jest na tych studiach - żeby zrobić coś dla Boga, czy ze względu na rodziców?

Tymczasem kiedy się cały problem sprowadzi do sytuacji, kiedy mama krzyczy "zabraniam ci czytać Biblię", to się każdy czuje rozgrzeszony, że w dziesiątkach codziennych spraw - nieraz bezwiednie - stara się podobać mamie, tacie, bratu czy babci. Albo i nawet przodkom, to przecież też część rodziny.

Więc sprawa jest istotna i nie uciekajmy przed świadomością, że może się przejmujemy rodzicami bardziej niż Jezusem i być może to jest dokładnie to co miał na myśli mówiąc zdanie z komentarza powyżej.

Ni ma letko.

Jhazper
ponad rok temu

Decyzja o studiach to też nie jest "życie codzienne". A ja życie codzienne mam na myśli. O szanowaniu matki, ojca, brata i siostry, żony, męża, dzieci. Swoich domowników, swojej rodziny. Powiesz, że dla chrześcijanina rodziną powinni być inni chrześcijanie i pewnie miałbyś rację, bo tak zresztą sam Jezus powiedział, że dla niego rodziną są ci co w niego wierzą. Ale popraw mnie jeśli się mylę - nie powiedział jednak nigdzie, że mamy opuścić nasze domy. Powiedział to do kilku swoich wybranych uczniów, to prawda. Żeby zostawili swój biznes rybacki i poszli za nim. Ale nie kojarzę, żeby taki był warunek bycia jego uczniem w ogóle, zostawić w cholerę rodzinę i żyć w jakiejś pseudokomunie chrześcijańskiej. Wiadomo zresztą jak to się skończyło. Mówił o stawianiu rodziny wyżej od niego. A to co innego raczej. Bóg nakazuje przecież szanować swoją rodzinę i służbę, domowników ogólnie. sam nagrywałeś odcinek o tym jak to Bóg traktuje poważnie szacunek do rodziców. Gdyby Jezus łamał te przykazania od Boga to nie byłby Jezusem prawda? Bo Jezus nigdy nie zgrzeszył.

Czy jeśli stawiam Boga wyżej od matki to znaczy, że z matką już nie mogę w ogóle rozmawiać? Dziwnie argumentujesz, nie czaję trochę

Perspektywa Zmian
ponad rok temu

Myślę że stawianie rodziców niżej niż Boga może się właśnie przejawiać w takich sytuacjach jak proponowana przez Martina - że możesz robić coś dla Boga, dla wspólnoty chrześcijan czy też dla drugiego człowieka, albo dla swojego duchowego rozwoju, a rodzice chcą żebyś zajął się czymś innym albo przynajmniej olał to co robisz. Wtedy mamy ten istotny wybór.

Podobne odcinki: